Podpalając czuł ulgę. 27-latek dokonał szeregu podpaleń w swojej miejscowości, bo był przygnębiony rozstaniem z dziewczyną. Zatrzymany, niemal na gorącym uczynku, wyznał, że rozniecając pożary czuł ulgę i odprężenie. W noworoczny czwartek opatowscy policjanci otrzymali sygnał o tym, że ktoś próbował podpalić pozostałości drewnianego domu, który płonął już w nocy z 7 na 8 grudnia 2025 roku w miejscowości Kopiec na Podkarpaciu. Policjanci dotarli do domu 27-latka z tej osady. Okazało się, że delikwent próbował spalić w piecu buty, o bieżniku identycznym z tym znalezionym na miejscu pożary w nocy z sylwestra 2025 na Nowy Rok. To był początek tarapatów mężczyzny, bo policjanci z Opatowa szybko ustalili, że to on stoi za serią podpaleń w okolicy. Gorąca zima w Kopcu Interwencje związane z pożarami zaczęły się 25 listopada 2025 roku, kiedy to na polu spłonęło 75 balotów słomy. Kolejny raz ogień pojawił się w nocy z 7 na 8 grudnia 2025 roku. Został wówczas podpalony drewniany dom, zamieszkiwany był przez dwóch mężczyzn. Następne zgłoszenie wpłynęło 21 grudnia 2025 roku. Ponownie podpalono drewniany dom, ale tym razem niezamieszkany. Właściciel posesji ugasił ogień, nim ten zdołał się rozprzestrzenić. Tydzień później płonęła szopka pryz drewnianej chacie, w której mieszkał 70-letni mężczyzna. Do tragedii nie doszło tylko dlatego, że sąsiad gospodarza zauważył ogień i zaalarmował służby. Zatrzymany 27-latek przyznał się do popełnienia wymienionych czynów oraz złożył obszerne wyjaśnienia. „Swoje działania tłumaczył przeżywaniem rozstania z dziewczyną, tym, że nie mógł znaleźć sobie miejsca oraz tym, że był przygnębiony i nic go nie cieszyło. Z relacji 27-latka wynikało, że po tych podpaleniach czuł ulgę i odprężenie” – poinformowała opatowska policja. Podpalaczowi z „problemami sercowymi” grozi do pięciu lat więzienia. Czytaj także: Policja zatrzymała podejrzanego o podpalenie warszawskiego targowiska