To może być wierzchołek góry lodowej. Pięć osób – w tym trzech obywateli Polski i dwóch Rosjan – zatrzymanych w sprawie łamiącego sankcje importu sklejki i materiałów drzewnych pochodzących z Rosji i Białorusi. Wszyscy podejrzani usłyszeli już zarzuty – informuje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, tym samym potwierdzając informacje dziennikarzy „Raportu specjalnego”, którzy opisywali ten nielegalny proceder. Jak przekazała prokuratura, do zatrzymań doszło 18 grudnia 2025 r. Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej oraz Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego zatrzymali wówczas pięć osób. Kim są zatrzymani Polacy i Rosjanie?To trzech Polaków: Franciszek B. – właściciel jednej z pomorskich firm, prokurent Marian K. oraz Piotr K. Wśród zatrzymanych jest też dwóch Rosjan: 43-letni Aleksandr P. i 57-letni Sergey M. Wszyscy usłyszeli zarzuty naruszenia sankcji mających przeciwdziałać wspieraniu agresji na Ukrainę związanych z zakazem importowania z Rosji i Białorusi produktów drzewnych.Na tę chwilę niewiele wiadomo o podejrzanych cudzoziemcach. Dla dziennikarzy „Raportu specjalnego” nie są jednak tajemnicą pierwsi ze wspomnianych zatrzymanych. – To kropka w kropkę wpisuje się w to, co ustaliliśmy – mówi portalowi TVP.Info Jakub Hnat, autor reportażu. Podejrzana firma pojawiła się w „Raporcie specjalnym”Dziennikarze „Raportu specjalnego” już na początku tego roku, przygotowując materiał „Made in Russia. Jak się łamie sankcje?”, byli w siedzibie firmy, której właściciel i prokurent usłyszeli właśnie zarzuty. Trafili tam, badając sprawę zalewającej polski rynek sklejki brzozowej i typując firmy, które mogły brać udział w procederze. Omijają sankcje przez KazachstanAle nie o Afrykę w całej sprawie chodzi, a Kazachstan. To właśnie przez ten kraj sklejka brzozowa i inne materiały drzewne pochodzące z Rosji i Białorusi trafiają do Polski i Unii Europejskiej, omijając tym samym nałożone sankcje. Co ciekawe – zaznacza Jakub Hnat – choć w całym procederze fałszowane są m.in. deklaracje pochodzenia sklejki (dzięki czemu pozorowana jest legalność towaru w UE, bo drewno oczywiście nie pochodzi z Kazachstanu), to same dokumenty są autentyczne. To znaczy – wystawione przez właściwe instytucje. Czy także kazachskie urzędy są w to zamieszane – to sprawa do dalszego sprawdzenia przez prokuraturę, bo na ten moment śledczy nie odnoszą się do tego wątku. Przyznają jednak, że ustalenia śledztwa oparto m.in. na danych Komisji Europejskiej i materiałach uzyskanych w ramach pomocy prawnej z Kazachstanu. „Ta sama jakość, bo to ta sama sklejka”Autorzy śledztwa „Raportu specjalnego” przygotowując materiał, kontaktowali się również bezpośrednio z rosyjskimi producentami, pytając o możliwość zakupu sklejki brzozowej na polski rynek. Zamiast odpowiedzi z Rosji, odezwał się do nich wówczas przedstawiciel firmy z Kazachstanu, choć nigdy w tym kierunku takich zapytań nie wysyłali. – Ta rozmowa jest zresztą w materiale. Zapytaliśmy więc, czy jest nam w stanie załatwić sklejkę, czy ona jest takiej samej jak ta rosyjska. On się wtedy zaczął śmiać, dając jakby do zrozumienia, że to nie ta sama jakość – to to samo drewno – wskazuje nasz rozmówca.Łańcuszek powiązanych firmChoć przy okazji informacji o zarzutach pojawia się niewymieniona z nazwy firma z Pomorza, to prokuratura jasno wskazuje, że śledztwo dotyczy „grupy powiązanych firm”, która w okresie od 2022 do 2024 roku stosowała różne mechanizmy obchodzenia unijnych sankcji. Do 30 lat więzienia za nielegalny import rosyjskiej sklejkiJak wskazują śledczy, za zarzucone całej piątce przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności od 3 do 30 lat.Po przedstawieniu zarzutów wobec 64-letniego Franciszka B., 48-letniego Mariana K. i 56-letniego Piotra K. oraz dwóch obywateli Rosji: 43-letniego Aleksandra P. i 57-letniego Sergieja M. prokuratura wnioskowała o trzymiesięczny areszt dla wszystkich podejrzanych. Sąd jednak nie przychylił się do tego wniosku.To jednak prawdopodobnie nie kończy sprawy, bo firm zamieszanych w nielegalny proceder jest najprawdopodobniej więcej. Potwierdza to także Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, wskazując w swoim komunikacie, że „śledztwo ma charakter rozwojowy i niewykluczone są zarzuty dla kolejnych podejrzanych”. „Nie chodzi tylko o biznes”– Trzeba pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy, że tu nie chodzi tylko o biznes. Jedna kwestia jest taka, że te pieniądze, które płyną do Rosji od polskich kupujących, one zasilają rosyjską machinę wojenną. Druga – w Ukrainie ciągle trwa wojna i codziennie giną ludzie, więc to jest nie tylko omijanie sankcji i łamanie prawa. To proceder skrajnie nietyczny, absolutnie niewpisujący się w polską rację stanu – podsumowuje dziennikarz „Raportu specjalnego”.***Materiał o imporcie nielegalnej rosyjskiej sklejki, o którym wspominamy, otrzymał nominacje do Grand Pressa w kategorii: dziennikarstwo specjalistyczne. Cały reportaż „Made in Russia. Jak się łamie sankcje?” można obejrzeć na kanale TVP Info na YouTube: