Prezydent Trump grozi. W czasie nasilających się protestów w Iranie, obejmujących kolejne miasta i prowincje kraju, głos zabrał Reza Pahlawi, syn ostatniego szacha i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci irańskiej opozycji na emigracji. Zaapelował do rodaków o wytrwałość. Prezydent USA Donald Trump zagroził, że „jeżeli Iran będzie strzelać do pokojowych demonstrantów, Ameryka przyjdzie z odsieczą”. W ostatnich dniach w Iranie rozlała się kolejna fala demonstracji, wywołanych pogarszającą się sytuacją gospodarczą, spadkiem wartości riala oraz narastającym niezadowoleniem społecznym wobec władz. Protesty rozprzestrzeniły się na wiele regionów kraju i – według doniesień mediów – w ich trakcie doszło do starć z siłami bezpieczeństwa oraz ofiar śmiertelnych.W tym kontekście Reza Pahlawi opublikował obszerny wpis na platformie X, zwracając się bezpośrednio do Irańczyków w kraju i poza jego granicami. Na początku podkreślił odwagę protestujących w różnych częściach Iranu, wymieniając kolejne prowincje i miasta, od zachodu po wschód kraju. Następnie napisał, że Irańczycy „tworzą historię”, a ich działania są wyrazem odwagi, solidarności i determinacji narodu, który – jak zaznaczył – „odzyskuje swój kraj”.Pahlawi apeluje, Trump grozi IranowiW dalszej części wpisu Reza Pahlawi napisał o osobach zabitych przez reżim w ciągu ostatnich dwóch dni, nazywając je prawdziwymi bohaterami Iranu. Wezwał do oddania im hołdu w całym Iranie oraz na świecie, podkreślając, że „ich droga i cel są wspólne dla wszystkich i będą kontynuowane aż do dnia, w którym Iran będzie wolny”.Wpis zakończył apelem o jedność i koncentrację na wspólnym celu, zapewniając, że „zwycięstwo będzie nasze”, oraz hasłem „Niech żyje Iran”. Amerykański prezydent Donad Trump zapewnił w piątek na swojej platformie Truth Social, że USA przyjdą z odsieczą irańskim demonstrantom, jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać protestujących uczestników pokojowych manifestacji. „Jesteśmy uzbrojeni i gotowi do akcji” – podkreślił. USA uczestniczyły wraz z Izraelem w ataku na instalacje nuklearne Iranu w czerwcu 2025 roku, a prezydent Trump ostrzegał, że jeżeli Teheran będzie odbudowywał swój program jądrowy, Waszyngton może ponownie uderzyć.Masowe protesty w IranieIrańska agencja informacyjna Fars podała w czwartek, że trzech protestujących zginęło, a 17 zostało rannych podczas ataku na posterunek policji w zachodniej prowincji Lorestan. Manifestanci wtargnęli do budynku. Doszło do starć, kilka radiowozów zostało podpalonych. W piątek lokalne media informowały już o siedmiu zabitych w całym kraju.Wcześniej o osobach, które miały zginąć w innych miejscach, informowała zarówno agencja Fars, jak i organizacja praw człowieka Hengaw. Agencja Reutera nie była w stanie natychmiast zweryfikować tych doniesień.Telewizja państwowa poinformowała o aresztowaniu siedmiu osób, w tym pięciu, które określiła jako monarchistów, i dwóch innych – wedle jej twierdzeń – powiązanych z grupami działającymi w Europie. W czwartek wieczorem agencja Tasnim poinformowała o zatrzymaniu w Teheranie trzydziestu osób, którym zarzucono „zakłócanie porządku publicznego”. – W wyniku skoordynowanej akcji służb bezpieczeństwa i wywiadu 30 osób zakłócających porządek publiczny w dzielnicy Malard na zachodzie Teheranu zostało zidentyfikowanych i aresztowanych – poinformowała agencja Tasnim, twierdząc, że osoby te „próbowały wywołać niepewność”. Demonstracje na prowincjiJak podała agencja Associated Press, o ile demonstracje w Teheranie miały wyhamować, o tyle zaczęło do nich dochodzić na prowincji. Ofiary śmiertelne mogą oznaczać początek bardziej zdecydowanej reakcji irańskiej teokracji na protesty.Z nagrań wideo otrzymanych przez opozycyjny, emigracyjny portal Iran International wynika, że do demonstracji doszło również w świętym irańskim mieście Kom. Wśród skandowanych przez protestujących haseł pojawiły się okrzyki wymierzone w rządzącą od 1979 roku władzę ajatollachów oraz wyrażające poparcie dla obalonej przez islamską rewolucję dynastii Pahlawich.Kom jest jednym z najważniejszych szyickich ośrodków religijnych w Iranie i kluczowym bastionem politycznym Republiki Islamskiej, w którym znajdują się główne seminaria i gdzie siedziby mają duchowni wspierający teokrację.Siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do protestującychAgencja informacyjna Mehr News Agency powiadomiła, że w czwartek w mieście Junkan położonym w zachodniej prowincji Czahar Mahal wa Bachtijari podpalono biuro przywódcy piątkowych modlitw. W kilku miejscach, w tym w Nurabad w prowincji Lorestan, siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do protestujących.Władze ogłosiły środę dniem wolnym od pracy w większości kraju. Jako powód wymieniono niską temperaturę, jednak faktycznym celem może być chęć usunięcia ludzi ze stolicy – irański weekend przypada na czwartek i piątek, a sobota jest świątecznym dniem urodzin czczonego przez szyitów imama Alego.Władze nakazały części wyższych uczelni zamknięcie kampusów i prowadzenie do końca semestru zajęć online. W ocenie amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) celem władz było uniemożliwienie studentom organizowania się i uczestniczenia w protestach.Protesty studentów30 grudnia w protestach udział wzięli studenci z co najmniej 10 uczelni. Władze zwolniły z aresztów pięciu studentów Uniwersytetu Teherańskiego i Uniwersytetu Technologicznego Sharif aresztowanych dwa dni wcześniej za udział w demonstracjach.Ministerstwo Nauki, Badań i Technologii zwolniło w środę „kierowników ds. bezpieczeństwa” z kilku teherańskich uniwersytetów w związku z „przemocą wobec studentów” ze strony sił bezpieczeństwa – przekazał ISW, dodając, że zapewne zrobiono to w celu uspokojenia studentów i zapobieżenia rozruchom.Reżim prawdopodobnie uważa protesty uniwersyteckie za poważniejsze zagrożenie dla swojej stabilności niż demonstracje organizowane przez inne grupy społeczne. Studenci stanowili kluczową grupę demograficzną w fali protestów, jaka przetoczyła się przez kraj na przełomie 2022 i 2023 roku po śmierci młodej kobiety Mahsy Amini, zatrzymanej i zabitej przez policję za niedostatecznie szczelne zasłonięcie włosów. Szacuje się, że zginęło wówczas co najmniej 551 protestujących, w tym 68 nieletnich.Irański rząd pod przewodnictwem prezydenta Masuda Pezeszkiana starał się deeskalować sytuację i sygnalizował chęć negocjacji z protestującymi. Pezeszkian przyznał jednak, że niewiele może zrobić, gdy irańska waluta gwałtownie traci na wartości. Obecne protesty rozpoczęły się od strajku sklepikarzy, gdy wartość riala spadła do najniższego poziomu w historii.Czytaj też: Królowa o napaści sprzed lat. Uderzyła mężczyznę, który ją zaatakował