Interwencja na lotnisku w Vancouver. Lot AI186 z Vancouver do Delhi w Indiach, zaplanowany tuż przed Świętami, odbył się z dużym późnieniem. Powodem była interwencja kanadyjskich służb, które tuż przed startem wyprowadziły z kokpitu pijanego pilota. „Incydent, którego żałujemy” – przyznały w komunikacie linie Air India. Incydent wyszedł na jaw po tym, jak Urząd Transportowy Kanady poinformował Air India, że pilot nie przeszedł testu alkomatem dokonanego tuż przed wylotem. Kanadyjczycy zaznaczyli, że doszło do złamania krajowych przepisów lotniczych i warunków określonych w certyfikacie zagranicznego przewoźnika.Pilot został zatrzymany i jest ujęty w dalszym dochodzeniu. „Zgodnie z protokołami bezpieczeństwa, do obsługi lotu wyznaczono pilota zastępczego, co spowodowało opóźnienie. Air India przeprasza za niedogodności, jakie ponieśli pasażerowie i w pełni współpracuje z lokalnymi władzami” – poinformował przewoźnik w komunikacie.Rzecznik Air India zapewnił, że w przypadku potwierdzenia się zarzutów, pilot zostanie surowo ukarany. Linie lotnicze podkreśliły, że nie mają tolerancji dla łamania wewnętrznych przepisów firmy, szczególnie tych dotyczących bezpieczeństwa.Ma być kontrola z „zarządzania bezpieczeństwem”Urząd Transportowy Kanady zwrócił się z prośbą do indyjskich linii lotniczych o przeprowadzenie wewnętrznej kontroli z zakresu „zarządzania bezpieczeństwem” i przedstawienie raportu na ten temat do 26 stycznia.Zobacz także: Fałszywy kapitan latał po Europie z setkami pasażerów na pokładzieFeralny lot odbył się z międzylądowaniem, ze względu na ograniczenia przelotu w strefie pakistańskiej przestrzeni powietrznej. AI186 najpierw leciał z Vancouver do Wiednia (tam dochodziło tankowania oraz do wymiany załogi) i potem z Wiednia do Delhi.