„Rozmowy (nie)wygodne” w TVP.Info. Blask, splendor, na widowni tłumy, a wewnątrz wielka nieśmiałość, z którą przez lata walczyła. Irena Santor wyznała, że odwagi musiała się nauczyć. Pierwsza dama polskiej piosenki wspomina też niezwykłą atmosferę świąt w domu rodzinnym. Mówi o miłości, przyjaźni, przemijaniu, a także o przywiązaniu do tradycji i roli natury w jej życiu. „Rozmowy (nie)wygodne” Mariusza Szczygła w czwartek o 20:25 w TVP.Info. Pierwsza dama polskiej piosenki Irena Santor gościła u Mariusza Szczygła w „Rozmowach (nie)wygodnych”. Artystka między innymi podzieliła się swoim podejściem do świąt i sylwestra, a także opowiedziała o kulisach swojej pracy.Irena Santor o świętowaniu w sylwestraArtystka szczerze przyznała, że nigdy nie była fanką szampańskich zabaw sylwestrowych.– Nie jestem zabawową osobą. W moim zawodzie często pracowało się w Sylwestra i szczerze mówiąc, nie cierpiałam tego hałasu i szumu, który nie współgrał z atmosferą koncertu – wyjaśniła rozmówczyni.– Dla mnie każdy występ, na przykład w Opolu albo na takich dużych scenach, to było wyzwanie, wyzwanie przede wszystkim emocjonalne – dodała.W sylwestra Irena Santor woli usiąść przed telewizorem i spokojnie obejrzeć, co się dzieje na scenie.Pierwsza dama polskiej piosenki prywatnieIzabela Santor przyznała się, że mimo swojej kariery, z natury jest osobą nieśmiałą.– Mam tyle lat, że mogę się przyznać – ja z natury jestem bardzo nieśmiała. To jest może niewiarygodne, bo ja się uczyłam tego, żeby być odważna – wyznała artystka.– Jednak trzeba mieć odwagę pokazać, kim się jest. Zwyczajnie – dodała.Czytaj również: 2026 rokiem Ignacego Daszyńskiego. Wyjątkowe upamiętnienie przez Sejm