Permanentna inwigilacja. Władze Korei Północnej wzmacniają system nadzoru i kontroli nad obywatelami. Jak informują źródła z kraju, w ostatnich tygodniach zintensyfikowano działania zmierzające do rozszerzenia wzajemnej inwigilacji mieszkańców. Wprowadzono obowiązek zgłaszania zachowań uznawanych za „antysocjalistyczne”, są też kary dla osóby, które nie chcą denuncjować. Kluczową rolę w procesie inwigilacji odgrywają zebrania lokalnych wspólnot sąsiedzkich, organizowane przez struktury Związku Kobiet Korei. Spotkania mają charakter podsumowania roku, ale – jak wynika z relacji informatorów – są wykorzystywane także do przypominania i zaostrzania zasad kontroli społecznej.Donosy jako element codziennego życiaPodczas zebrań wielokrotnie podkreślano konieczność „czujnego obserwowania” zachowań odbiegających od oficjalnie promowanego socjalistycznego stylu życia. Władze wzywają mieszkańców do natychmiastowego zgłaszania takich przypadków, argumentując, że ma to zapobiegać przenikaniu „wrogich wpływów” do życia codziennego.Według przekazów chodzi między innymi o wspólne pożycie bez formalnego zawarcia małżeństwa, prywatne wynajmowanie ziemi lub budynków w celach zarobkowych, posiadanie towarów pochodzących z zagranicy – zwłaszcza z Korei Południowej – oraz korzystanie z zakazanych treści, takich jak południowokoreańskie filmy, seriale czy muzyka.Nagrody i kary za donosyW celu zdyscyplinowania społeczeństwa władze zastosowały system zachęt i sankcji. Osoby, które zgłoszą przejawy „antysocjalistycznego stylu życia”, mają otrzymywać nagrody materialne i polityczne, a także możliwość udziału w wyjazdach do atrakcyjnych miejsc lub wizyt w Pjongjangu.Z kolei zaniechanie zgłoszenia zauważonych naruszeń może skutkować poważnymi konsekwencjami. Grożą za to kary obejmujące między innymi kilka miesięcy nieodpłatnej pracy, sankcje wychowawcze, a nawet degradację lub zwolnienie z zajmowanego stanowiska.Zobacz również: Koreańczycy z Północy chcą do Amazona. Tysiące podań o pracęRelacje z zebrań wskazują, że wielu mieszkańców odbiera te działania jako kolejne zaostrzenie już i tak restrykcyjnego systemu kontroli. Według źródeł, ludzie coraz częściej wyrażają frustrację i zmęczenie ciągłą inwigilacją – zarówno ze strony władz, jak i ze strony innych obywateli. Jak podkreślają informatorzy, obowiązek wzajemnego donoszenia pogłębia poczucie napięcia i braku bezpieczeństwa w codziennym życiu, a narzucana forma kontroli społecznej spotyka się z rosnącym, choć niewyrażanym publicznie, sprzeciwem.