To będzie rok pełen wrażeń. Przed nami kolejny ekscytujący rok. Fani gier czekają na premierę GTA VI, fani kina zacierają ręce na myśl o „Odysei” Christophera Nolana, kibice sportowi przebierają nogami na myśl o zimowych igrzyskach czy mundialu, a w polityce… Jak to w polityce: jak zawsze gorąco. Choć akurat, wyjątkowo, nie w Polsce. Co nas czeka w 2026 roku? Wybraliśmy kilka najciekawszych wydarzeń najbliższych dwunastu miesięcy. Za nami trudny rok. Trwa wojna w Ukrainie, Donald Trump bezceremonialnie odcina Europie amerykańską pępowinę, sytuacja w Strefie Gazy wciąż nie jest do końca uregulowane, rozmaite zjawiska pogodowe zaprzątają głowę nie tylko meteorologom, a boom na AI tyleż cieszy, co niepokoi. Nie będziemy jednak spekulować, co w 2026 roku może wydarzyć się złego. To będzie zapowiedź wyłącznie miłych, ważnych historii. Czasem mniej, czasem bardziej wzniosłych.Ukończenie Sagrada FamiliaZaczniemy z wysokiego C. Dosłownie wysokiego, bo Sagrada Familia, dzieło życia Antonio Gaudiego, stało się przed chwilą najwyższym kościołem na świecie. Słynny budynek w Barcelonie, po wielu latach remontów, ma być ukończony w pierwszym kwartale 2026 roku, po… 144 latach od rozpoczęcia budowy. Zimowe igrzyska olimpijskieNie ma Polaków w gronie faworytów do medali w żadnej dyscyplinie. Trudno się dziwić: z ostatnich igrzysk, w Vancouver, z krążkiem na szyi (brązowym) wrócił tylko Dawid Kubacki. Najbliżej sukcesu zdaje się być Władimir Siemirunnij – rosyjski panczenista startujący w biało-czerwonych barwach. W październiku pobił rekord Polski na 10 tys. metrów należący przecież nie do byle kogo, bo samego Pawła Zygmunta. Siemirunnij w sierpniu uzyskał polskie obywatelstwo, więc na igrzyska do Włoch poleci jako pełnoprawny reprezentant naszego kraju. Liczymy na jego sukces, liczymy też na Natalię Maliszewską w short-tracku i – jeszcze bardziej – naszych snowboardzistów: Aleksandrę Król-Walas i Oskara Kwiatkowskiego. Ta pierwsza stawała kilkukrotnie na podium Pucharu Świata i na pewno ma potencjał, by osiągnąć na włoskich stokach dobry wynik. Oskar Kwiatkowski jeszcze dwa lata temu byłby murowanym kandydatem do złota. Mistrz świata z 2023 roku zmagał się jednak z poważnymi kontuzjami i nie wiadomo, w jakiej formie pojawi się na igrzyskach.Nie zmienia to faktu, że wielka impreza – jak zwykle – przyciąga, elektryzuje i interesuje. A jeśli tylko będą medale dla Polski, ma szansę wykreować nowych bohaterów. W co gorąco wierzymy. Igrzyska Mediolan-Cortina d’Ampezzo od 6 lutego na antenach Telewizji Polskiej.Eurowizja w cieniu kontrowersjiMożna się zżymać, że poziom muzyczny nie taki, że to nudne, że słabe, ale… Polacy kochają Eurowizję. Takie są fakty. Występem Justyny Steczkowskiej żyły miliony, miliony zasiadły też w maju przed telewizorami, by wspierać Polkę. Tym razem będzie podobnie. Polski kandydat nie jest jeszcze co prawda znany (eliminacje już 14 lutego), ale wiadomo na pewno, że tegoroczny festiwal przyniesie sporo emocji. Niekoniecznie dobrych. Z konkursu wycofały się Hiszpania, Islandia, Irlandia, Słowenia i Holandia – wszyscy w proteście przeciwko udziałowi Izraela. Organizatorzy spodziewają się demonstracji i bojkotów, trudno będzie zapanować nad potencjalnym chaosem, ale… festiwal się odbędzie.Będą zmiany. Ma być bardziej przejrzyście, ma być mniej ingerencji państw i bogatych sponsorów. Ograniczone zostaną więc sowicie finansowane kampanie promocyjne danych utworów, zmniejszy się też liczba głosów (z 20 na 10), które można oddać z pomocą jednej metody płatności. O awansie z półfinału do finału ma – w znacznie większym niż dotychczas stopniu – decydować profesjonalne jury, by zwiększyć wartość artystyczną konkursu. To wszystko plus nowa odsłona graficzna konkursu ma sprawić, że w dniach 12-16 maja w Wiedniu zwycięży nie polityka, lecz muzyka. Oby tak się właśnie stało.Gratka dla miłośników festiwaliRaz na cztery lata organizatorzy kultowego festiwalu Glastonbury rezygnują z zapraszania muzycznych gwiazd, by dać odpocząć trawie na słynnej Worthy Farm. To wielka okazja dla innych, mniejszych wydarzeń muzycznych: takich jak np. Open’er Festival, by w krytycznym terminie ściągnąć do siebie największe nazwiska światowej sceny. Już teraz wiadomo, że do Polski zawitają w 2026 roku m.in. The Cure, Nick Cave, Calvin Harris czy The XX, a przecież lista dopiero się otwiera. Na Orange Warsaw Festival pojawi się m.in. Olivia Dean, a latem do stolicy zawitają też – na PGE Narodowy – tacy artyści jak Pitbull, System of a Down, Bad Bunny, Foo Fighters i inni.„Odyseja” Christophera NolanaNowy film Christophera Nolana – „Odyseja” – jeszcze przed premierą wyrasta na jedno z najważniejszych wydarzeń kinowych 2026 roku. Reżyser sięga po niemal trzytysiącletni epos Homera, opowieść o Odyseuszu, królu Itaki, który po wojnie trojańskiej przez dziesięć lat próbuje wrócić do domu, mierząc się z bogami, potworami i własnymi słabościami. Nolan nie ukrywa, że fascynuje go przede wszystkim „skomplikowany człowiek” – sprytny strateg, a nie tylko heros z mieczem.W roli Odyseusza zobaczymy Matta Damona, a jego syna Telemacha zagra Tom Holland, który nie szczędził entuzjazmu, nazywając scenariusz „najlepszym, jaki kiedykolwiek czytał”. W obsadzie znaleźli się także stali współpracownicy Nolana – Anne Hathaway, Robert Pattinson i Elliot Page – oraz Zendaya, Charlize Theron, Lupita Nyong’o, Mia Goth, Samantha Morton i John Leguizamo. Theron wciela się w Kirke, czarodziejkę i boginię, jedną z najbardziej ikonicznych postaci mitu. Zdjęcia realizowano m.in. w Sycylii, Maroku i Wielkiej Brytanii. Nolan celowo sięgnął po miejsca, które – według badaczy – mogły inspirować Homera, takie jak Wyspy Liparyjskie czy Favignana, znana też jako „Kozia Wyspa”. To próba maksymalnego zbliżenia się do źródeł, mimo że sama opowieść balansuje na granicy historii i mitu.Jak zawsze u Nolana, kluczową rolę odgrywa technologia. „Odyseja” została nakręcona w całości na nowych kamerach IMAX, lżejszych i cichszych niż dotychczasowe, co pozwoliło reżyserowi zachować jego charakterystyczne podejście do dźwięku – bez dogrywania dialogów w postprodukcji. To pierwsza w historii pełnometrażowa produkcja fabularna zrealizowana w całości w tej technologii.Premiera „Odysei” zaplanowana jest na 17 lipca 2026 roku.Czytaj też: Piotr Lenar w podcaście Rekonstrukcja Cyfrowa TVP #PierwszyPlanCałkowite zaćmienie SłońcaChoć zaćmienia Słońca zdarzają się regularnie, to, co wydarzy się w te wakacje, będzie wyjątkowe. Już 12 sierpnia, po raz pierwszy od 1999 roku, pas całkowitego cienia przejdzie przez kontynentalną Europę, a Polska, mimo że nie znajdzie się w samym centrum wydarzeń, i tak otrzyma niezapomniane widowisko. Ktokolwiek chciałby „zobaczyć” więcej, musi udać się nad Artykę, do Grenlandii, Islandii lub Portugalii czy Hiszpanii. Polska „namiastka” i tak powinna jednak wystarczyć.Premiera „Grand Theft Auto VI”19 listopada – po wielu opóźnieniach – ma zadebiutować „Grand Theft Auto VI”. Budżet gry przekroczył miliard dolarów, a poprzednia część serii będzie miała w dniu premiery ponad 13 lat. Rockstar zapowiada największą produkcję w historii branży, z pierwszą kobiecą protagonistką i nową wizją Ameryki. Fani serii pozostają ostrożni: gra miała wyjść już dawno temu, Rockstar premierę nieustannie odkłada, więc i listopad, choć wszyscy trzymają za to mocno kciuki, wcale nie wydaje się być taki pewny. Oby było inaczej.Trump dostanie Nobla?Nie udało się w 2025 roku, może uda się w 2026? Trump przekonuje, że zakończenie wojny w Ukrainie jest blisko (ale mówi to samo od kilku lat). Gdyby wydatnie się do tego przyczynił, pewnie mógłby zyskać upragnione uznanie w oczach Komitetu Noblowskiego. Na razie amerykański prezydent musiał uznać wyższość wenezuelskiej opozycjonistki Marii Coriny Machado. Wybory na WęgrzechChoć trudno w to uwierzyć, po wielu latach samodzielnych rządów, wiosną 2026 roku władzę na Węgrzech mogą stracić Fidesz i Viktor Orban. To będzie starcie o to, czy Węgry zostają na kursie „suwerennościowym”, czy jednak – pod presją kryzysów, sporów z Brukselą i zwykłego politycznego zużycia – pojawi się realna szansa na zmianę.Sondaże wskazują, że Peter Magyar nie tyle „może”, co wręcz „musi” zostać kolejnym premierem. Na Węgrzech nie jest o to łatwo, bo Fidesz tak zabetonował niemal wszystkie instytucje i tak skutecznie „pomieszał” w okręgach wyborczych, by trzeba było prawdziwego cudu, żeby odebrać Orbanowi berło. Wiele wskazuje jednak na to, że cud jest bardzo blisko.Co to oznacza dla Polski? Na pewno nic dobrego dla Marcina Romanowskiego, Zbigniewa Ziobry i innych, którzy odnaleźli w Budapeszcie bezpieczne schronienie. Nic dobrego również dla Władimira Putina, który w Orbanie miał od lat wielkiego sojusznika. Obserwatorzy tamtejszej sceny politycznej nie chcą do końca wierzyć, że Orban tak po prostu odda władzę. Wybory mają się odbyć w kwietniu, ale niewykluczone, że premier zrobi wiele, by o Węgrach było w pierwszym półroczu bardzo, bardzo głośno.Mundial wraca do USAPo ponad trzydziestu latach, piłkarski mundial wraca do USA. W czerwcu i lipcu 48 najlepszych reprezentacji świata zjedzie się do Ameryki Północnej (gospodarzami są też Kanada i Meksyk), by walczyć o najważniejsze sportowe trofeum drużynowe. Czy będzie wśród nich Polska – wyjaśni się dopiero w marcu, bo barażowych starciach z Albanią i, oby, Ukrainą lub Szwecją. Po raz pierwszy w historii na turnieju zagra aż tyle zespołów (wcześniej przez wiele lat było ich „tylko” 32), które podzielone zostały na 12 grup (nie, jak zwykle, osiem). Będzie ponad sto meczów, jeszcze więcej emocji i jeszcze więcej pieniędzy. Co jak co, ale FIFA wie, jak zarabiać na piłce.Mecze rozgrywane będą z co najmniej 6-godzinną różnicą czasową. Najwcześniejsze spotkania zaplanowano na godz. 18 czasu polskiego, ale zdarzą się i takie, które rozpoczną się o… 6 rano. Polska, jeśli awansuje, trafi do grupy z Holandią, Japonią i Tunezją.