Kim jest Luke Littler? Sam Luke Littler nie pamięta momentu, gdy pierwszy raz rzucił lotką w tarczę. Rodzice, szczęśliwie, mają jednak nagranie. Ma na nim 18 miesięcy. Dziś jest największą gwiazdą dyscypliny, być może pierwszą, która przebije szklane sufity i wyprowadzi rzutki z pubów. W Nowy Rok o godz. 20:10 zagra z Krzysztofem Ratajskim o półfinał mistrzostw świata. Rok 2008, hrabstwo Cheshire w północno-zachodniej Anglii. To tam przyszedł na świat mały Luke, syn taksówkarza i sprzedawczyni w sklepie ze świeczkami. Na Wyspach kocha się piłkę, rugby, miliony ludzi oglądają też krykieta. Ale w tym regionie sportem numer dwa zdaje się być dart. Grają wszyscy, nie tylko panowie, a wieczorami – jeśli akurat grać nie mogą – ekscytują się coraz liczniejszymi transmisjami z kolejnych turniejów. Podobnie było (i pewnie jest) w domu Littlerów.Przez dekady ta gra – niegdyś typowo robotnicza rozrywka z pubów – przeszła metamorfozę, stając się narodową obsesją. W latach dwutysięcznych pula nagród za zwycięstwo w mistrzostwach świata Professional Darts Corporation, najważniejszym turnieju w tej dyscyplinie, przekraczała już 100 tys. funtów (w praktyce można było te pieniądze wpłacać od razu na konto Phila Taylora, który między 1995 a 2013 rokiem wygrał ten turniej czternaście [!] razy). Dla takich rodzin jak Littlerowie popularność darta oznaczała nowe marzenia. Twoje dziecko nie musiało zostać kolejnym Beckhamem – mogło zostać następnym… Taylorem.Na domowym nagraniu z 2008 roku widać coś, co dziś wydaje się zapowiedzią przyszłości. Littler, w pieluszce i czapce z daszkiem zdecydowanie za dużej jak na jego głowę, unosi prawą rękę i rzuca lotkę w magnetyczną tarczę. Mimo dziecięcej niezgrabności ruch jest instynktowny, wręcz elegancki. Palce przez ułamek sekundy wskazują w dół, po czym niemal natychmiast chwytają kolejną lotkę z lewej dłoni. Po trzecim rzucie Luke przez moment zastyga w pozie – z lekko skręconym tułowiem, zupełnie jak Phil Taylor – po czym odwraca się w stronę kamery z szerokim, otwartym uśmiechem.– Luke był jeszcze w pieluchach, a rzucał jak zawodowiec – uśmiecha się Polly James w rozmowie z dziennikarzem „The New York Times”. James relacjonuje dartowe rozgrywki dla Sky Sports, największej stacji sportowej w Anglii. Siedziała za kulisami Utilita Arena i oglądała transmisję turnieju. Był to ósmy wieczór Premier League – czteromiesięcznych rozgrywek dla najlepszych zawodników świata – a hala mieszcząca 11 tys. widzów była wypełniona do ostatniego miejsca. Wielu przyszło tam tylko dla Littlera. – O nim chce się dziś słuchać. Tylko o nim – mówiła.Po tym, jak w sezonie 2023–2024, mając zaledwie 16 lat, dotarł do finału mistrzostw świata, Littler zaliczył najbardziej udany debiutancki sezon w historii darta. Wygrał kilkanaście turniejów, w tym Premier League, światowe Grand Prix, World Series czy mistrzostwo świata w 2025 roku, a jego nagrody finansowe przekroczyły półtora miliona funtów. Dziś ma 18 lat (w styczniu skończy 19) i powszechnie uważa się go za najlepszego dartera na świecie. Wskoczył niedawno na czoło rankingu PDC (rankingi w darcie opierają się na zarobkach z turniejów z ostatnich dwóch lat) i nic nie wskazuje na to, by miał je w najbliższym czasie opuścić. Wszystko, czego nie powinno się robićW sporcie, który przez dekady zdominowany był przez brzuchatych, siwiejących czterdziesto- i pięćdziesięciolatków, talent Littlera jednocześnie fascynuje i dezorientuje. Dart to w ogóle sport paradoksów. Z jednej strony – statyczny, niemal ascetyczny. Odległość do tarczy: dokładnie 2,37 metra. Układ pól: identyczny na całym świecie. Najcenniejsze miejsce – potrójna dwudziestka – ma wielkość małego plastra. Z drugiej strony – atmosfera przypomina rockowy koncert. Kibice w przebraniach Minionków, bananów, Boratów. Piwo, śpiewy, ironia. W tym świecie Littler pojawił się jak ktoś z innej epoki: młodszy, szybszy, pozornie niewzruszony.Kiedy rozgrzewa się przed meczem, wciąż widać w nim dziecko z tamtego nagrania. Ta sama kompaktowa sylwetka, to samo błyskawiczne przejście od jednego rzutu do kolejnego, ten sam spokój. Jakby hałas nie miał do niego dostępu. Jakby nie musiał się przekonywać, że trafi – tylko zakładał, że tak będzie.To właśnie odróżnia go od reszty. Wielu zawodników darta to mistrzowie rutyny: powtarzalność, kontrola, setki tysięcy rzutów rocznie. Littler robi coś, co przeczy szkoleniowym dogmatom. Eksperymentuje w trakcie meczów. Ryzykuje w kluczowych momentach. Czasem wybiera cele, które chwilę wcześniej spudłował rywal – jakby chciał udowodnić, że to, co dla innych jest granicą, dla niego nie istnieje. Stephen Bunting, z którym Littler często się mierzy, powiedział kiedyś półżartem, że Luke „robi wszystko, czego nie powinno się robić – i wszystko działa”.Młody geniuszJego droga zaczęła się na serio, gdy miał dziewięć lat i trafił do młodzieżowej akademii w St. Helens. Już wtedy trenerzy wiedzieli, że mają do czynienia z kimś wyjątkowym. W wieku dziesięciu lat grał w turniejach dla dorosłych. W wieku piętnastu wygrał mistrzostwa świata juniorów. Rok później został zawodowcem. Dziś trudno znaleźć w Wielkiej Brytanii klub młodzieżowy, który nie odczułby tzw. „efektu Littlera”. Dzieciaki biją drzwiami i oknami, by też, choć raz, usłyszeć głośne „one hundred and eighty!” na jednej ze scen. By być jak Littler.Paradoks polega na tym, że on sam wcale nie wygląda na kogoś, kto miałby unieść taki ciężar. W prywatnych rozmowach jest nieśmiały, chwilami znużony. Wciąż jest bardziej nastolatkiem niż ikoną sportu. Potrafi powiedzieć, że czasem „mu się nie chce”, że po prostu trzeba wyjść i zagrać. Nie buduje wokół siebie mitu – mit buduje się sam.Nie wygląda też jak człowiek, wokół którego można cokolwiek budować. Złośliwi pod jego wyczynami z 2023 roku pisali, że „to najstarzej wyglądający 16-latek na świecie”. Nie ma, w istocie, sylwetki atlety, ale… nie musi. To nie ten sport. Jego finałowy pojedynek na mistrzostwach świata z Humphriesem, innym genialnym Anglikiem, obejrzało na antenie Sky Sports w styczniu 2025 roku ponad 5 milionów ludzi. To wielki, rewelacyjny wynik. Humphries opowiadał potem, że to po tym meczu stał się rozpoznawalny na ulicy. Zaczepiali go ludzie, choć wcześniej zdarzało się to wyłącznie sporadycznie.Po występie Littlera w mistrzostwach świata przed sklepami darterskimi zaczęły ustawiać się kolejki. Najpopularniejszy produkt? Tarcza z nazwiskiem Luke’a Littlera. Sprzedaż wzrosła trzykrotnie, a w weekendy przychodziło ponad tysiąc klientów.Pierwszy wybuchDziś Littler to już mistrz przez duże „M”. Wygrał niemal wszystko, co było do wygrania, choć wciąż jest nastolatkiem. Rywale podchodzą do niego z szacunkiem, niemal ze strachem, bo pokonanie go może być dziś jedną z najtrudniejszych rzeczy w sporcie: jak ogranie Jannika Sinnera w tenisa, Magnusa Karlsena w szachy czy wyprzedzenie Bartosza Zmarzlika w żużlowym Grand Prix.Misji niemożliwej podejmie się w Nowy Rok Krzysztof Ratajski, który po raz drugi w karierze zagra w ćwierćfinale mistrzostw świata. W 2021 roku, gdy sztuka ta udała mu się po raz pierwszy, przegrał dość wyraźnie ze Stephenem Buntingiem. Teraz zadanie będzie miał jeszcze trudniejsze. Znacznie trudniejsze. Pokonanie Littlera w Londynie, na jego ziemi, rozpatrywać trzeba może nie w kategoriach „cudu” (to wciąż tylko darty), ale na pewno wielkiej, wielkiej sensacji.Choć z tą „jego” ziemią nie ma co przesadzać. Co prawda Littler jest Anglikiem, a mistrzostwa świata tradycyjnie odbywają się w londyńskiej Alexandra Palace, to w starciu 1/8 finału z Robem Crossem publiczność była wyraźnie po stronie starszego z graczy, pozwalając sobie nawet na buczenie podczas rzutów 18-letniego mistrza.Littler stwierdził, że buczenie go nie rusza – podkreślił, że kibice kupują bilety i w praktyce finansują pulę nagród, więc „dziękuje za buczenie”, a fakt, że „nikt nie chciał, żeby wygrał”, odebrał jako dodatkowy motywator. Przyznał też, że mógł zbyt wcześnie „podpuścić” trybuny, ale jego zdaniem w tym roku w Ally Pally wyraźnie widać trend: kibice chcą sensacji i kibicują underdogom, licząc na eliminację faworytów. Zapowiedział, że 1 stycznia spodziewa się „najgorszego”. Wywiad stał się viralem w mediach społecznościowych i… kolejną wybitną reklamą darta.Kiedy mecz Ratajski - Littler?Ćwierćfinałowy mecz mistrzostw świata pomiędzy Krzysztofem Ratajskim a Lukiem Littlerem pokaże TVP Sport. Transmisja już 1 stycznia o godz. 20:10. Cała Polska ściska kciuki za „Polskiego Orła”. Spotkanie skomentują Kuba Łokietek i Jan Pęczak.