Premiera dokumentu o H.M.Góreckim w TVP2

aktualizacja: 15:35 wyślijdrukuj
Henryk Mikołaj Górecki w 1996 roku (fot. TVP)

11 listopada o godz. 23.20 Dwójka wyemituje premierę dokumentu w reżyserii Wioletty Rotter-Kozery o Henryku Mikołaju Góreckim.

Henryk Mikołaj Górecki rozpoczynał swoją drogę twórczą jako awangardysta, niestroniący od radykalnych wyborów. Przez jednych został okrzyknięty geniuszem, przez innych dyletantem... Bezkompromisowość wobec siebie i innych to naczelna cecha twórcy, który powtarzał: „Nikt mnie nigdy nie mógł do niczego zmusić. Zawsze byłem wolny".

Artysta rozgłos w dużej mierze zawdzięczał Brytyjczykom. To oni odkryli go dla świata w latach 90. Swego czasu polski kompozytor trafił na listę genialnych twórców, sporządzoną przez brytyjski dziennik „The Telegraph”. Autor słynnej III Symfonii znalazł się na 32. miejscu; wyprzedził m.in. Placida Domingo, Leonarda Cohena, Davida Bowiego czy Meryl Streep.

Na 32. miejscu wspólnie z Góreckim uplasował się Prince – ikona popkultury. „Papier wszystko wytrzyma, nawet różne głupoty. Ja mam swój ranking dwudziestowieczny, jeżeli bym się w nim umieścił to na trzecim miejscu” – komentował żartobliwie rewelacje brytyjskiego dziennika.

Kinowa premiera dokumentu i mistrzu odbyła się w piątek, 9 listopada, w kinie Kosmos w Katowicach. W poniedziałek – 12 – przypada druga rocznica śmierci kompozytora. Tytuł filmu Violetty Rotter-Kozery z TVP Katowice pt. „Please find – Henryk Mikołaj Górecki” nawiązuje właśnie do fali niezwykłej popularności Góreckiego na początku lat 90. Nagrana wówczas przez London Sinfonietta pod dyrekcją Davida Zinmana ze znaną amerykańską sopranistką Dawn Upshaw III Symfonia, „Symfonia pieśni żałosnych”, znalazła się na czołowych miejscach angielskich i amerykańskich lat przebojów muzyki poważnej.

Ta muzyka poruszyła wielu ludzi na całym świecie, którzy zaczęli pisać do Henryka Mikołaja Góreckiego. Nie znali adresu, pisali poprawnie nazwisko, a poza tym tylko Poland, lub Katowice, Poland i robili adnotację dla poczty: +please find+ – opowiada Violetta Rotter-Kozera.

W filmie autorka przytacza historię jednej z nadawczyń, kilkunastoletniej dziewczynki, poparzonej w pożarze, w którym zginęła jej matka i siostra. Ją samą uratował ojciec, wyskakując z nią z trzeciego piętra. Była w tak ciężkim stanie, że napisanie listu zajęło jej cały dzień. Napisała do kompozytora o tym, że jego muzyka to dla niej jedyny powód do życia.
fot. TVP
Dostęp do starannie uporządkowanego przez mistrza archiwum listów zapewniła reżyserce żona Henryka Mikołaja Góreckiego. Ona sama również wypowiada się w filmie, podobnie jak ich dzieci, które również poszły muzyczną drogą – córka Anna jest pianistką, a syn Mikołaj kompozytorem.

Zdjęcia do filmu realizowano w Polsce oraz Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii, Holandii, Francji i Danii. O Henryku Mikołaju Góreckim mówią m.in. Peter Weir, Krzysztof Penderecki, Jan A.P. Kaczmarek, Wojciech Waglewski, David Zinman, Antoni Wit, muzycy zespołu Lamb i Kronos Quartet. – Pamiętam pierwsze spotkanie z Góreckim. Przypomniało mi się wszystko, co czytałem o Beethovenie – opowiada w filmie założyciel słynnego kwartetu David Harrington.

W filmie starałam się dotknąć fenomenu uniwersalnej muzyki Henryka Mikołaja Góreckiego, nie wyjaśnić go, bo to tajemnica – podkreśliła reżyserka. Henryk Mikołaj Górecki (1933-2010) pochodził z Czernicy k. Rybnika. Przez wiele lat był związany z katowicką Akademią Muzyczną, m.in. jako jej profesor i rektor. Był laureatem wielu międzynarodowych konkursów kompozytorskich. Otrzymał kilkanaście honorowych doktoratów uczelni krajowych i zagranicznych. Trzy tygodnie przed śmiercią, na szpitalnym łóżku, otrzymał najwyższe polskie odznaczenie – Order Orła Białego.
TVP, PAP

Wybrane dla Ciebie