Trzy drużyny na wiosnę. Trzy wygrane i remis – tak zakończył się ostatni w tym roku pucharowy czwartek polskich drużyn. Swoje mecze wygrali Raków Częstochowa, Lech Poznań i Legia Warszawa. Podziałem punktów zakończyło się spotkanie Jagiellonii. Takie wyniki oznaczają, że na wiosnę zobaczymy trzy polskie zespoły. Z europejskich pucharów po serii wcześniejszych kompromitacji wypisała się Legia. W najlepszych humorach są zawodnicy Rakowa, którzy po triumfie w Nikozji skończyli rozgrywki ligowe na drugim miejscu. Najlepiej z polskich drużyn w fazie ligowej radził sobie Raków Częstochowa, który miał największe szanse na miejsce w pierwszej ósemce, gwarantujące miejsce w fazie pucharowej Ligi Konferencji.Liga Konferencji: Omonia – Raków 0:1Ekipa z Częstochowy ostatni ligowy mecz grała w Nikozji z Omonią. Szkoleniowców obu ekip łączyła Legia. Cypryjczyków trenuje były trener Legii Henning Berg, a opiekunem Rakowa po raz ostatni był Marek Papszun, który przenosi się na Łazienkowską. Pierwsza połowa nie dostarczyła wielkich emocji. Omonia dłużej utrzymywała się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Groźnie pod polską bramką było tylko raz, gdy w doliczonym czasie gry minimalnie przestrzelił Ioannis Kousoulos.Druga połowa zaczęła się w najlepszy możliwy sposób. W 49. minucie Raków objął prowadzenie, a Oskar Repka zamienił na gola świetne dośrodkowanie Michaela Ameyawa. Gospodarze próbowali gonić wynik, ale Raków bardzo rozsądnie się bronił. Dzięki wygranej zakończył fazę ligową na drugim miejscu – tuż za Strasbourgiem. To oznacza, że częstochowianie uzyskali przepustki do 1/8 finału.Lech Poznań kończył fazę ligową w Ołomuńcu, gdzie kilka tygodni temu z Sigmą zremisował Raków 1:1. Poznaniacy chcieli grać o pełną pulę, bo wciąż mogli mieć nadzieję na miejsce w czołowej ósemce.Liga Konferencji: Sigma – Lech 1:2Do przerwy Kolejorz prowadził, bo miał w składzie Mikaela Ishaka, który już w pierwszej połowie dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Imponujące było jego trafienie z 34. minuty, gdy Szwed dostrzegł, że bramkarz odsłonił róg. Ishak kapitalnie przymierzył i dał Lechowi prowadzenie. W 43. minucie sędzia przyznał karnego po tym jak Abdoulaye Sylla sfaulował Pablo Rodrigueza. Do piłki podszedł Luis Palma, ale uderzył bardzo źle, golkiper Sigmy bez problemu wyczuł jego intencję. Radość Czechów trwała krótko, bo okazało się, że piłkarze gospodarzy zbyt szybko wbiegli w pole karne. Sędzia nakazał powtórkę, a po raz kolejnym katem Sigmy okazał się Ishak. Ishak powinien skompletować hat-tricka w 56. minucie. Po raz kolejny w polu karnym faulowany był Rodriguez. Sędzia znów wskazał na jedenastkę. Tym razem Szwed strzelił źle Jan Koutny odbił piłkę. W końcówce Sigma zdobyła kontaktową bramkę. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym celną główką popisał się Kral. Gospodarze dążyli do wyrównania, ale nie mieli pomysłu na sforsowanie poznańskiej defensywy.Lech zakończył fazę ligową na 9. miejscu – pierwszym niedającym awansu do 1/8 finału. Poznaniaków czeka jeszcze gra rundę wcześniej – w 1/16 finału.Jagiellonia Białystok była w podobnej sytuacji jak Lech – zwycięstwo i korzystny układ innych wyników dawał białostoczanom przepustkę do 1/8 finału. Zadanie było trudne, bo fazę ligową drużyna Adriana Siemieńca kończyła wyjazdem do AZ Alkmaar. Liga Konferencji: AZ – Jagiellonia 0:0Mecz nieszczęśliwie zaczął się dla Jagi, bo już w 3. minucie z kontują zszedł stoper Dusan Stojinović. Gospodarze dominowali, dwa razy szanse miał Mijnans. Najgoręcej pod bramką Sławomira Abramowicza było w 25. minucie, gdy Taras Romanczuk wybił piłkę zmierzającą do siatki.W końcówce Jaga zaczęła się odgryzać. W 36. minucie mocnym strzałem z ostrego kąta popisał się Oskar Pietuszewski i był bardzo blisko wpisania się na listę strzelców.Chwilę przed przerwą w polu karnym padł Afimico Pululu. Wydawało się, że sędzia podyktuje rzut karny, ale po analizie VAR okazało się, że wcześniej piłkę ręką zagrał Pietuszewski. Zamiast jedenastki mieliśmy rzut wolny dla Alkmaar.Od 63. minuty białostoczanie grali w dziesiątkę, gdy z boiska wyleciał za brutalny faul Pululu. Decyzja sędziego była kontrowersyjna, bo choć napastnik Jagi faulował, to wydaje się, że nie powinien zobaczyć czerwonej kartki. Jagiellonia nie dała sobie wydrzeć remisu i skończyła rywalizację na 17. miejscu.Dla Legii Warszawa jako jedynego polskiego klubu czwartkowy mecz nie miał żadnej stawki. Fatalna postawa w poprzednich spotkaniach sprawiła, że wojskowi stracili szanse na awans z fazy ligowej. Liga Konferencji: Legia – LincolnSpotkanie przypominało stypę – kibice po jesieni pełnej upokorzeń zbojkotowali mecz. Do tego z rolą pierwszego trenera żegnał się Inaki Astiz, którego zastąpi Marek Papszun. W swoim „last dance” Hiszpan postanowił pomieszać w składzie. Szanse dostali m.in. Gabriel Kobylak i Jakub Żewłakow.Rywal z Gibraltaru – Lincoln – wciąż miał nadzieje na awans. Przed meczem zajmował lokatę, gwarantującą grę w fazie play-off.Legia objęła prowadzenie w 20. minucie. Po dośrodkowaniu Arkadiusza Recy piłkę zgrał Bartosz Kapustka, a mocnym strzałem z linii pola karnego popisał się Antonio Colak. Piłka zatrzepotała w siatce, a dla 32-letniego napastnika była to pierwsza bramka od trzynastu miesięcy. Później swoje szanse mieli Ermal Krasniqi i Żewłakow, ale wyraźnie zabrakło im precyzji. Do przerwy Legia prowadziła z ekipą z Gibraltaru 1:0.Gospodarze podwyższyli prowadzenie po przerwie. Colak wypuścił Bartosza Kapustkę, a wychowanek Cracovii pewnym strzałem dał legionistom drugiego gola.O tym, że to był wieczór na przełamanie kibice Legii przekonali się w 69. minucie, gdy po dośrodkowaniu Żewłakowa celną główką popisał się Mileta Rajović. Radości ze zdobytej bramki pozazdrościł kolegom Wahan Biczachczjan, który ekwilibrystycznym strzałem podwyższył prowadzenie na 4:0.To nie był koniec goli przy Łazienkowskiej. W 89. minucie po mocnym strzale z dystansu z honorowego gola cieszył się Tjay De Barr.Legia wygrała 4:1, jednak okazała wygrana to było zbyt mało, aby grać w pucharach na wiosnę.