Pomidorowa wojna w Hiszpanii

aktualizacja: 17:24 wyślijdrukuj
fot
Wojna na pomidory pochłonęła w tym roku ponad 40 tys. „ofiar” (fot.PAP/EPA/BIEL ALINO)

Ponad 40 tysięcy osób wzięło udział w dorocznej fieście pomidora, w tzw. La Tomatinie, w hiszpańskim mieście Buniol. Na sygnał z miejskiego ratusza uczestnicy fiesty rozpoczęli szaloną walkę, w której amunicję stanowiły pomidory.

Walka na pomidory trwała około dwóch godzin. W tym czasie do miasteczka dowieziono ciężarówkami ponad 100 ton dojrzałych pomidorów, które trafiły w ręce walczących. Zasada walki jest jedna: nie można rzucać całymi pomidorami, ponieważ łatwo w ten sposób wyrządzić komuś krzywdę. Pomidory powinny być wcześniej rozgniecione w dłoni.

Atakowani byli wszyscy - turyści, widzowie, fotoreporterzy, kamery. Po zakończeniu walki do akcji wkroczyła miejska straż pożarna i służby porządkowe. Uczestnicy walk zostali obmyci wodą z gumowych węży, aby później już w czystych ubraniach kontynuować zabawę.

Umyte zostały także ulice i place miasteczka. Wprawdzie fasady budynków przykrywane są folią, ale nie zawsze chroni ona przed zabrudzeniem czerwoną mazią.

Tegoroczna fiesta kosztowała władze miasta ok. 90 tys. euro, w tym 28 tys. To koszt samych pomidorów. Bezpieczeństwa pilnowało 60 policjantów, a z powietrza kontrolował walczących helikopter Gwardii Cywilnej.

W tym roku do Buniol przybyło wielu turystów zagranicznych m.in. z Japonii, Korei, Belgii, Stanów Zjednoczonych, Australii, Rosji, Włoch, Niemiec i Francji. Po raz pierwszy władze miasta zorganizowały dla uczestników tzw. wioskę La Tomatina - obszar kempingowy blisko stacji kolejowej.

Tradycja „największej warzywnej fiesty świata” ma 64 lata. Odbywa się w ostatnią środę sierpnia, podczas uroczystości związanych z kilkudniowymi obchodami poświęconymi patronowi miasta, św. Ludwikowi Bertrandowi.

Wybrane dla Ciebie