Kontrowersje wokół okna życia dla zwierząt

Kilkadziesiąt organizacji pozarządowych krytykuje warszawskie okno życia, w którym można było pozostawić zwierzę. (Fot. Straż Dla Zwierząt)

62 organizacje zajmujące się ochroną zwierząt protestują przeciw pierwszemu w Polsce oknu życia, w którym do niedawna można było zostawić niechcianego czworonoga. Ich zdaniem, okno zachęca do porzucania zwierząt. – To nieodpowiedzialna akcja – alarmuje Katarzyna Śliwa-Łobacz z fundacji Mondo Cane. Organizatorzy okna życia uważają jednak te zarzuty za bezzasadne.

Okno prowadzi warszawska Straż Dla Zwierząt, organizacja pozarządowa, której działacze patrolują ulice w charakterystycznych mundurach. Otwarto je 15 marca przy ul. Wolskiej w Warszawie. Jest ogrzewane, a w środku zamontowano czujkę, powiadamiającą o pozostawionym czworonogu.

Po otwarciu okno zaczęło przeżywać prawdziwe oblężenie. Mieszkańcy Warszawy zaczęli pozostawiać w niej m.in. psy, koty, króliki i żółwie. Kilka dni później okno zamknięto z powodu braku miejsc. Straż Dla Zwierząt zapowiada, że wkrótce znów je otworzy. Przekonuje, że pozostawienie czworonoga w takim miejscu jest bardziej humanitarne niż porzucenie go w lesie czy na ulicy.

Okazuje się jednak, że inicjatywa ma wielu przeciwników. – To szkodliwe przedsięwzięcie. Organizacje zajmujące się ochroną zwierząt starają się edukować Polaków, że zwierzę nie jest rzeczą, a jego posiadanie rodzi obowiązki. Tymczasem ta inicjatywa może wywoływać przekonanie, że porzucanie zwierząt nie jest niczym nagannym – tłumaczy Katarzyna Śliwa-Łobacz, która koordynuje protest. – Choć okno życia jest obecnie zamknięte, w jego okolicy wciąż porzucane są zwierzęta. Straż Miejska odwozi je do warszawskiego schroniska na Paluchu, które i tak jest już przepełnione – dodaje.

Pod protestem w sprawie okna życia podpisały się w sumie 62 fundacje i stowarzyszenia zajmujące się ochroną zwierząt. Są wśród nich te najbardziej znane, m.in. polski oddział międzynarodowej fundacji „Viva! Akcja dla zwierząt” oraz Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt „Animals”. Organizacje podpisane pod protestem prowadzą w całym kraju 17 schronisk.

Sprawą okna dla życia zajął się też poseł PO Paweł Suski, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Wysłał w tej sprawie pisma do powiatowego lekarza weterynarii i burmistrza warszawskiej dzielnicy Wola. – Ta inicjatywa to podżeganie do łamania prawa, bo porzucenie zwierzęcia jest w Polsce przestępstwem – tłumaczy. Dodaje, że siedziba Straży Dla Zwierząt na Woli nie jest miejscem przeznaczonym do przetrzymywania zwierząt. – Efektem może być stworzenie zagrożenia epidemiologicznego – alarmuje.

Mateusz Jakub Janda ze Straży Dla Zwierząt te zarzuty uważa jednak za bezzasadne. Jego zdaniem, w siedzibie organizacji panują odpowiednie warunki do przetrzymywania czworonogów. – Był u nas powiatowy lekarz weterynarii i nie stwierdził żadnych nieprawidłowości poza naprawdę drobnymi niedociągnięciami, np. brakiem ponumerowania klatek. Nie jest też prawdą, że w okolicach okna porzucane są zwierzęta, które trafiają później na Paluch. Przynajmniej nie wynika to ze statystyk tego schroniska – mówi Janda portalowi tvp.info.

Jego zdaniem, Straż Dla Zwierząt „robi naprawdę dobrą robotę”. – Ostatnio pojawił się u nas dyplomata z Malezji, który w związku z powrotem do ojczyzny nie miał co zrobić ze swoją fretką. Naszym celem nie jest zachęcanie do porzucania zwierzaków, ale pomaganie ludziom w trudnych sytuacjach życiowych. Równie dobrze można skrytykować okna życia dla noworodków, które prowadzą siostry zakonne – podkreśla.

Wiktor Ferfecki

Zobacz więcej