24 osoby zatrzymała policja w Kielcach po demonstracji w sprawie ACTA. Protest zakończył się blokadą skrzyżowania w centrum miasta i uszkodzeniem kilku samochodów. Jeden policjant trafił do szpitala. W manifestacji pod Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim uczestniczyło – według policji – około 700 osób. Protestowano także m.in. w Łodzi, Katowicach, Szczecinie i Wrocławiu oraz w Krakowie, gdzie przyszło najwięcej – 15 tys. osób.
Kielce
Po zakończeniu manifestacji protestujący nie rozeszli się.
Część z nich – ok. 200 osób w wieku gimnazjalnym – przez ok. dwie godziny
utrudniało ruch na pobliskim skrzyżowaniu w centrum miasta.
Młodzi ludzie blokowali drogę, zatrzymywali auta. Obrzucili kamieniami m.in. wóz transmisyjny Radia Kielce. Policja interweniowała przed godz. 18,
spychając ich ze skrzyżowania. Według Kamila Tokarskiego z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji,
uszkodzono cztery prywatne samochody.
Wcześniej młodzi ludzie manifestowali przed urzędem. Wśród protestujących byli m.in. kibice
Korony Kielce, uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, ale także dzieci
wyglądające na 10-12 lat. Protestujący mieli transparenty z hasłami: „To nie PRL. Nie chcemy powtórki 13.12.1981”, „Myślicie, że jesteśmy tylko w
internecie? Nie, jesteśmy wszędzie”; krzyczeli: „Nie dla ACTA”, „Precz z
cenzurą”, „Precz z komuną”, „Precz z brukselską okupacją”. Wznosili wulgarne hasła pod adresem premiera Donalda Tuska.
Delegacja protestujących spotkała się z wicewojewodą świętokrzyskim Beatą
Oczkowicz i obiecała jej przekazać w ciągu kilku dni swoje postulaty.
Łódź Policja interweniowała także w Łodzi, gdzie w dwóch demonstracjach wzięło udział ponad 2,5 tys. osób. Już po oficjalnej manifestacji ponad stuosobowa
grupa została przed budynkiem władz samorządowych; najpierw wznoszono okrzyki przeciw ACTA, rządowi i Unii Europejskiej a później obrzucono magistrat jajkami. Kilkukrotne apele policji wzywające do rozejścia się nie przyniosły skutku. Demonstracja zakończyła się dopiero, gdy w kierunku grupy ruszył
osłaniany tarczami oddział policji. Do użycia siły jednak nie doszło.
Część demonstrantów uciekła; policja zatrzymał 54 osoby, które po wylegitymowaniu zostały zwolnione do domu. Do komisariatu Łódź-Śródmieście przewieziono jedynie dwóch 14-latków, którzy rzucali jajkami. Po obu muszą się zgłosić rodzice.
Katowice
Według szacunków policji, katowicka demonstracja zgromadziła ok. 800 osób. Po
zakończeniu wiecu przed gmachem Urzędu Wojewódzkiego grupy protestujących
rozpoczęły przemarsz w kierunku ścisłego centrum Katowic. Ok. 400
demonstrantów przeszło na rynek, a stamtąd przed halę „Spodka”, skąd dotarli
na deptak przy ul. Stawowej, wznosząc antyrządowe hasła.
Potem demonstranci poszli na katowicki Plac Wolności. Krzyczeli m.in. „Precz
z komuną”, „Rewolucja, rewolucja”, „Katowice nie dla ACTA” i „Nie oddamy
internetu”. Podskakując wołali: „Kto nie skacze, ten za Tuskiem” albo „Kto
nie skacze, ten za ACTA”. Część demonstrantów zasłoniła twarze szalikami lub
papierowymi maskami. Na widocznych podczas wiecu przed urzędem transparentach znalazły się hasła w
rodzaju: „ACTA wie, że paczysz”. Skandowano m.in. „Wolność, wolność”, „Ostatnia
kadencja”, „Wolność słowa”, „Precz z komuną” czy „Kto się sprzedał?”.
Demonstrację – jeszcze zanim przerodziła się w
niezapowiedzianą uliczną manifestację – wsparła śląsko-dąbrowska Solidarność
– kilkudziesięciu związkowców miało związkowe transparenty; protestujący
skandowali też przez chwilę nazwę związku.
Mniej liczne demonstracje odbyły się w środę m.in. w Sosnowcu i Częstochowie.
Kraków
Największa manifestacja odbyła się w Krakowie. Uczestniczyło w niej - według
danych policji – około 15 tys. osób. Była nielegalna, jednak jej
organizatorzy twierdzili, że uczestnicy dziali na podstawie prawa o
spontanicznym zgromadzeniu. Demonstranci przemaszerowali przez Rynek Główny i
ulicami Starego Miasta. W województwie małopolskim ok. tysiąca osób
demonstrowało też w Tarnowie, a ponad 100 – w Limanowej.
Wrocław
We Wrocławiu przed urzędem wojewódzkim zebrało się ponad 5 tys. osób, głównie
licealiści i studenci. Później przeszli na wrocławski Rynek. Po drodze
zatrzymali się przed siedzibą Platformy Obywatelskiej, gdzie krzyczeli „Z
nami nie wygracie”.
Gdynia
Około 1,5 tys. osób – zdaniem policji – a 2 tys. – według organizatorów – wzięło udział w gdyńskim proteście. Przed urzędem miasta zjawili się głównie młodzi ludzie z przyczepionymi do kurtek kartkami „Tusk nie zamknie mi ust”.
Po demonstracji część uczestników wyruszyła pieszo do Sopotu, by urządzić podobny protest przed domem premiera Donalda Tuska. Około 400
ludzi przybyło na miejsce ok. godz. 21:30 i skandowało m.in. „Precz z cenzurą”, „Nie dla ACTA”, „Dymisja dla Tuska”.
Manifestacja przed domem premiera była nielegalna, bo władze miasta nie
wydały na nią zgody argumentując, że organizatorzy zbyt późno o nią
wystąpili. Policja jednak nie zdecydowała się na przerwanie protestu,
funkcjonariusze pilnowali tylko, by
nie doszło do nieprzewidzianych zdarzeń.
Spokojny przebieg w innych miastach
Spokojny przebieg miały demonstracje w innych miastach. Uczestnicy kilku
manifestacji mieli zaklejone usta taśmami z napisem „ACTA” oraz wykrzykiwali bojkotujące hasła i nieśli transparenty. W kilku miastach zbierano podpisy pod petycją o odrzucenie umowy ACTA lub
referendum.
W Bydgoszczy i zgromadziły się na Placu Wolności prawie trzy tysiące osób, podobnie w Szczecinie. W Toruniu
wokół pomnika Mikołaja Kopernika na Rynku Staromiejskim w Toruniu pojawiło się ponad 2,5 tys. osób. Manifestanci zorganizowali się także w
Bielsku-Białej, Gdyni, Białymstoku, Olsztynie, Zielonej Górze, Gorzowie
Wielkopolskim, Częstochowie, Sosnowcu i Radomiu.
Warszawa – protest przełożony
W stolicy przed Pałacem Prezydenckim zgromadziło się kilkadziesiąt osób,
demonstracja została jednak przełożona na pojutrze, ponieważ organizatorzy nie uzyskali zgody na zgromadzenie. Jeden z inicjatorów protestu Grzegorz Ruszkowski powiedział, że osobom zgromadzonym przed Pałacem Prezydenckim przypomina, iż legalna manifestacja odbędzie się w piątek.
ACTA (Anti-counterfeiting trade agreement) to układ między Australią, Kanadą,
Japonią, Koreą Południową, Meksykiem, Maroko, Nową Zelandią, Singapurem,
Szwajcarią i USA, do którego ma dołączyć UE. Jego nazwę można przetłumaczyć
jako „porozumienie przeciw obrotowi podróbkami”, dotyczy jednak ochrony
własności intelektualnej w ogóle, również w internecie. Zdaniem obrońców
swobód w internecie może prowadzić to do blokowania różnych treści i cenzury
w imię walki z piractwem.