TYLKO U NAS

Mafia planowała obrzucić granatami warszawski szpital

aktualizacja: 13:15 wyślijdrukuj
fot
fot

W 2000 roku, w ramach mafijnych porachunków, gangsterzy planowali obrzucić granatami warszawski szpital przy ul. Szaserów – dowiedział się serwis internetowy tvp.info. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia w sprawie dokonanego tam głośnego zabójstwa bosa grupy markowskiej.

Andrzej Czetyrko ps. Kikir, trafił do warszawskiego szpitala we wrześniu 2000 roku z raną ręki. Przyczyną była strzelanina spowodowana kłótnią bandytów o podział zysków z napadu na tira.

Skonfliktowani z nim gangsterzy kilkakrotnie próbowali dostać się do rannego bossa, by dokończyć zaplanowaną na nim egzekucję. Kilkakrotnie przepłaszały ich jednak pielęgniarki. – Wówczas pojawił się pomysł, by do sali, w której leży „Kikir”, wrzucić granaty. Nikt nie liczył się z dodatkowymi ofiarami, których w szpitalu byłoby zapewne bardzo wiele. W końcu spiskowcy zdecydowali się jednak, że wyrok wykona w bardziej tradycyjny sposób Albert P. „Alik” – opowiada policjant wydziału do walki z terrorem i zabójstw komendy stołecznej.

- Ustaliliśmy wszystkie osoby i okoliczności zamachu. Niektórzy podejrzani zaginęli bez śladu lub zostali zamordowani – opowiada jeden ze śledczych wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji warszawskiej prokuratury apelacyjnej.

Aktu oskarżenia nie dożył m.in. sam „Alik”, główny wykonawca zbrodni. Prokuratura oskarżyła jednak jej zleceniodawców”: Jerzego B. ps. Jurij, Marka K. ps. Muł i Wojciecha Ć. ps. Wiara, którzy zapłacili za zabójstwo około 10 tys. zł. 20 października 2000 roku niezatrzymywany przez nikogo morderca wszedł do szpitalnej sali, w której leżał „Kikir”, sześciokrotnie do niego strzelił i spokojnym krokiem wyszedł. Pół roku później sam został zastrzelony na warszawskiej Woli.

Ustalenie okoliczności mordu w szpitalu zajęło śledczym blisko dziewięć lat. Bandytów udało się oskarżyć dzięki zeznaniom świadka koronnego i współpracy niektórych członków grupy markowskiej. Za udział w zamachu na Andrzeja Cz. pięciu oskarżonym grozi od 12 do 25 lat więzienia lub nawet dożywocie.

Rafał Pasztelański

Wybrane dla Ciebie