Nauczycielka biła dzieci i… nic

W tę historię trudno uwierzyć. Nauczycielka z jednej z wiejskich szkół koło Kołobrzegu, bije i poniża dzieci. Jest nawet na to dowód: nagranie, które zrobiła szkolna sprzątaczka. Dyrektorka placówki i 70 rodziców żądają zwolnienia belferki z pracy. Sprawa trafia do prokuratury i kuratorium. I co? Okazuje się, że nic! O sprawie dowiedziały się „Wiadomości” TVP1.

Rzecz wydarzyła się w szkole podstawowej w Czerninie, tuż przed lekcją przyrody. Nauczycielka ciągnęła ucznia do klasy. – Dlaczego mnie bijesz? – krzyczało dziecko. – Bo mi się podoba – odpowiadała opiekunka. Wszystko zaś zostało nagrane przez sprzątaczkę.

Zaczęła szarpać go, bić go i rzuciła go na ławkę – mówi Małgorzata Stachowska. Co ciekawe w tej szkole o metodach dydaktycznych pani od przyrody wiedzą i mówią wszyscy. Nawet jej koledzy i koleżanki nauczyciele.

Złapała ucznia za uszy, wykręciła uszy tak mocno, ze aż skaleczyła dziecko za uchem. Powiedziała – dosłownie – „nawet jak cię złapię i ci wp... to kto mi udowodni” – mówi inna nauczycielka, Dagmara Michalik.

Sprawą zajęła się prokuratura. Ale podstaw do postawienia zarzutów krewkiej pani pedagog nie znalazła. – Czyn jest ścigany z oskarżenia prywatnego i brak jest interesu społecznego w objęciu tego czynu ściganiem z urzędu – mówi prokurator Adam Kuc.

Nic nie robi też wójt. – Dopóki nauczyciel nie popełnia przestępstwa, nie można go zwolnić – powtarza.

Podobnego zdania jest kuratorium. – Jeśli pojawiają się jakieś nieprawidłowości, a później nie znajdują one potwierdzenia, no to po prostu sprawa musi zostać umorzona – dodaje Mariola Konopko, przedstawicielka kuratorium.

Jednak ani rodzice, ani inni nauczyciele nie przyjmują tłumaczeń prokuratury i wójta. Sprawą ma zająć się rzecznik praw dziecka. – W sytuacji, kiedy dorosły w takiej placówce uderza dziecko, to jest na bakier z prawem i powinien ponieść konsekwencje. I tutaj nie ma żadnego tłumaczenia – mówił "Wiadomościom" Marek Michalak.

źródło:
Zobacz więcej