Zagrożony wolny rynek?

aktualizacja: 12:55 wyślijdrukuj
fot
Wzajemne relacje między handlowcami, a producentami żywności od zawsze były napięte (fot. arch. PAP)

– Koniec z dyktatem sieci handlowych – mówią producenci żywności, którzy domagają się od rządu ustawowego uregulowania zasad współpracy z hiper- i supermarketami. Takie regulacje przyjęli ostatnio między innymi Węgrzy. Właściciele wielkopowierzchniowych sieci protestują twierdząc, że to próba ingerencji w wolny rynek. Co więcej pokazują takich dostawców żywności, którzy ze współpracy z sieciami są bardzo zadowoleni.

Wzajemne relacje między handlowcami, a producentami żywności od zawsze były napięte Producenci żywności zarzucali sieciom wykorzystywanie dominującej pozycji i narzucanie niekorzystnych warunków współpracy. Pierwsze przykłady z brzegu to oczywiście słynne opłaty półkowe. Ponieważ około 45 proc. żywności w kraju jest sprzedawanych właśnie przez sieci, gra toczy się o naprawdę duże pieniądze. Najpierw ministerstwo gospodarki podjęło próbę stworzenia dobrowolnego kodeksu dobrych praktyk. Ale nic z tego nie wyszło. Teraz czas na ustawę – twierdzą przedsiębiorcy.

Jestem po spotkaniu z kolegami z innych narodowych federacji i teraz w całej Europie mówi się, że rozwiązania samoregulacyjne, które pojawiały się np. w Wielkiej Brytanii czy teraz w Polsce są zupełnie nieskuteczne. Rozmawiałem z kolegami z Węgier, a więc kraju, który wprowadził ustawę regulującą stosunki handel – przemysł spożywczy i w tym co mówili było dużo optymizmu. Ustawowe kary i nakazy zachowywania się, ustalenie co jest dozwoloną praktyką, a co nie, to jest to czego oczekujemy. Węgrzy potrafili takie prawo wprowadzić nie rozumiem czemu nie moglibyśmy tego zrobić teraz my. Tracimy czas na rozwiązania samoregulacyjne, które dobrze wiemy, że się nie sprawdzą – mówi Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Ale sieci handlowe do takich pomysłów odnoszą się z bardzo dużą rezerwą. Ich zdaniem to niepotrzebna ingerencja w wolny rynek.

Tak zwana ustawa węgierska, która ma poskromić sieci nie jest potrzebna. Wszystko to, co w tekście ustawy węgierskiej jest i co miało by się znaleźć w ustawie polskiej, jest już w obowiązujących ustawach. Problem jest w tym, aby tego prawa przestrzegać i eliminować patologie zarówno po naszej stronie jak i po stronie dostawców. Wprowadzenie takiej specjalne ustawy będzie skutkowało tym, że najwyższą cenę zapłacą najsłabsi uczestnicy rynku. A bardzo duża część z nich zostanie zagrożona bankructwem – tłumaczy Andrzej Maria Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Jakie są efekty prac w rządzie ciężko na razie zgadywać. Jak na razie nie widać ani kolejnego projektu kodeksu dobrych praktyk, ani projektu ustawy. I bardzo dobrze – twierdzą właściciele sieci i przekonują, że twardych rozmów biznesowych nie można mylić z dyktatem.

Wszyscy wiemy, że ten kontakt handlowy to są zawsze ciężki rozmowy i trudne negocjacje, ale o żadnym konflikcie w naszym wypadku mowy być nie może. Dla nas najważniejsze jest to, że łączymy dwa elementy jednym jest nasza wiedza o potrzebach konsumentów, a drugim jest wiedza producentów jak wyprodukować najlepsze artykuły, które te potrzeby potrafią zaspokoić. Myślę, że obydwie strony na tym korzystają. Trzeba pamiętać, że z niektórymi producentami współpracujemy od 15 lat. Reasumując jest to współpraca, a czasami twarde negocjacje – przekonuje Alfred Kubczak z Jeronimo Martins właściciela sieci Biedronka.

Eksperci przypominają, że współpraca daje obopólne korzyści. A bez rozwoju nowoczesnego handlu nie byłoby rozwoju przemysłu spożywczego.

Mamy 2 mld euro nadwyżki w handlu zagranicznym żywnością, to się nie wzięło z nikąd. Nowoczesny handel, wymusił nowoczesne przetwórstwo, a dzięki temu nowoczesne opakowania, skład i zapach towarów. Teraz to wszystko procentuje – tłumaczy Bronisław Wesołowski ze Stowarzyszenia Naukowo-Technicznego Inżynierów i Techników Przemysłu Spożywczego.

Wtórujemy mu Marek Jutkiewicz były wiceprezes firmy Hoop, obecnie szef Towarzystwa Gospodarczego Bewa produkującego wody i napoje: – To nie jest do końca prawda, że z sieciami nie można się dogadać. To jest kwestia odpowiedniego profesjonalizmu i wiedzy jak to robić.