TYLKO U NAS

Reforma służby zdrowia sprzeczna z konstytucją?

aktualizacja: 07:10 wyślijdrukuj
fot
Ministerstwo Zdrowia liczy też, że dzięki dodatkowym ubezpieczeniom znacznie wzrosną wpływy do NFZ (fot. arch.)

Po trzech latach sprawowania władzy rząd Donalda Tuska wreszcie planuje dokonać kompleksowej reformy służby zdrowia. Może się jednak okazać, że jedna z jej kluczowych części jest sprzeczna z konstytucją.

Za kilka dni do konsultacji zewnętrznych ma trafić pakiet rozwiązań dotyczących zmian w systemie opieki zdrowotnej. Jednym z najważniejszych rozwiązań, które mają znaleźć się w ustawie, jest wprowadzenie dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych.

Ministerstwo Zdrowia chce, by obowiązywały dwa rodzaje dodatkowych, płatnych ubezpieczeń: suplementarne i komplementarne. Pierwsze mają zapewnić części pacjentom krótszy czas oczekiwania na świadczenia, które są obecnie gwarantowane; drugie – umożliwić dostęp do świadczeń, które nie są finansowane przez państwo.

Resort zdrowia chce wprowadzić dodatkowe ubezpieczenia jeszcze w tym roku. Według wiceministra zdrowia, Andrzeja Włodarczyka dodatkowe ubezpieczenia są konieczne i bez nich nie uda się przeprowadzić skutecznej reformy systemu ochrony zdrowia. W jego opinii wiele osób, szczególnie zamożniejszych, chciałoby mieć jakąś alternatywę dla tego, co obecnie jest oferowane w ramach powszechnego ubezpieczenia. MZ liczy też, że dzięki dodatkowym ubezpieczeniom znacznie wzrosną wpływy do Narodowego Funduszu Zdrowia.

Szczegóły reformy wciąż nie są znane, niemniej jednak może się okazać, że rządowe projekty nie wejdą w życie nawet jeżeli zostaną przyjęte przez rząd i parlament. Wielu ekspertów wysuwa bowiem wątpliwości wobec zgodności z konstytucją rozwiązania zakładającego istnienie ubezpieczeń, zapewniających części pacjentom krótszy czas oczekiwania w publicznych placówkach opieki zdrowotnej.

Zdaniem dr Ryszarda Piotrowskiego z Katedry Prawa Konstytucyjnego UW wprowadzenie dodatkowych, płatnych ubezpieczeń, gwarantujących części pacjentom krótszy czas oczekiwania na świadczenia, pozostaje w sprzeczności z artykułem 68, ust. 2 Konstytucji, który głosi, że „Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”. W jego opinii wprowadzenie takich ubezpieczeń oznaczałoby, że dostęp do świadczeń zdrowotnych zostałby uzależniony od gotowości do ich współfinansowania przez pacjentów. W związku z tym naruszona byłaby konstytucyjna zasada równego dostępu do opieki medycznej.

Również dr Tomasz Niedziński z Instytutu Polityki Społecznej UW uważa, że ustawa różnicowałaby możliwości dostępu do opieki medycznej i zasadnie mogłaby być zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Jego zdaniem ustawa zasadnicza gwarantuje równy dostęp do opieki zdrowotnej, więc propozycje rządowe są z nią jawnie sprzeczne. W opinii Niedzińskiego pacjenci, którzy nie chcą czekać na zabiegi udzielane w ramach publicznej opieki zdrowotnej, powinni korzystać z prywatnych placówek. Państwo nie może różnicować obywateli ze względu na zasobność ich portfela.

Natomiast dr Piotr Bielarczyk z Wydziału Prawa i Administracji UW wskazuje, ze dotychczasowe orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego dopuszczało możliwość takiego modelu ochrony zdrowia, który opiera się na środkach publicznych, ale także na innych sposobach finansowania takich jak dodatkowe ubezpieczenia albo wkład własny. Zastrzegł on jednak, że ostateczna ocena zgodności z konstytucją propozycji rządowych stanie się możliwa, gdy będzie dostępny tekst ustawy.

Wybrane dla Ciebie