„Jolanta Brzeska dotarła do dokumentów, które mogłyby skompromitować naszych przeciwników”

– Jedynym przeciwnikiem, jedynym problemem zamordowanej działaczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej był „kamienicznik” Marek M. – zeznał przed komisją weryfikacyjną mieszkaniec Dahlbergha 5 Janusz Baranek. – W czerwcu 2007 roku wyszliśmy ze spotkania z prezydent Warszawy z niczym; pozostaliśmy sami z problemem utraty dachu nad głową – mówił Baranek.

Dzika reprywatyzacja w Warszawie. Śledztwa dotyczą już 765 nieruchomości

W prokuraturach regionu warszawskiego i wrocławskiego toczy się 355 postępowań karnych dotyczących reprywatyzacji warszawskich nieruchomości –...

zobacz więcej

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji bada sprawę zwrotu kamienicy przy ul. Dahlbergha 5 na warszawskiej Woli. W grudniu 2006 r. prezydent m.st. Warszawy podjął decyzję o ustanowieniu użytkowania wieczystego na okres 99 lat na rzecz dwójki nowych właścicieli. Miasto zachowało 4/12 udziału w tej nieruchomości.

Mieszkaniec Janusz Baranek zeznał, że lokatorzy dowiedzieli się o reprywatyzacji 5 stycznia 2007 r. ok. godz. 22, kiedy przyklejone zostały na drzwiach frontowych i na drzwiach od podwórza kartki z informacją, że nieruchomość stanowi własność osób prywatnych, a decyzja jest ostateczna z dniem 4 stycznia 2007 r. W Zarządzie Gospodarowania Nieruchomościami poinformowano mieszkańców, że jednym ze współwłaścicieli jest Marek M., „handlarz roszczeń”.

Z gabinetu prezydent Warszawy wyszli z niczym

Baranek opowiedział, że w czerwcu 2007 r. lokatorzy spotkali się z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz. Na spotkaniu byli m.in. przedstawiciele BGN, w tym Jakub R. – Wraz z lokatorami na spotkanie przybył radny m.st. Warszawy Paweł Terlecki z klubu Prawo i Sprawiedliwość. Zaskoczeniem dla lokatorów była reakcja prezydent na radnego Terleckiego, która podniesionym głosem powiedziała: „ale zrobiliście sobie wejście, przecież dobrze wiecie, że z PiS nie rozmawiam” – relacjonował Baranek. Dodał, że radny zażenowany opuścił salę, aby nie szkodzić lokatorom swoją obecnością.

Świadek przyznał, że atmosfera na spotkaniu była nerwowa, a mieszkańcy pytali, co z nimi będzie. – Zawiedzeni spotkaniem lokatorzy wyszli z gabinetu pani prezydent Warszawy z niczym. Pozostali sami z problemem utraty dachu nad głową – powiedział Baranek. Świadek mówił, że ze strony miasta lokatorzy nie uzyskali żadnej pomocy, żadnej obietnicy, że dostaną jakieś lokale zamienne.

Reprywatyzacja Marszałkowskiej 43 uchylona

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji uchyliła w czwartek decyzję władz Warszawy z 2010 r. w sprawie nieruchomości Marszałkowska 43 - drugiej...

zobacz więcej

„Tydzień piromana”

Baranek opowiadał o nękaniu lokatorów, o którym poinformował prokuraturę. Było to m.in. uporczywe działania mające na celu zmuszenie mieszkańców do opuszczenia budynku i utrudnianie korzystania z lokalu. Przyznał, że Marek M. zakwaterował w kamienicy swojego wspólnika, który swoim zachowaniem uprzykrzał życie innym lokatorów m.in. przez głośne imprezy. Dodał, że wspólnik M. zorganizował „tydzień piromana”, który polegał na rozpalaniu ogniska na terenie sąsiadującym z kamienicą, do którego wrzucał m.in. opony, materace, drabinę, ławki czy śmieci.

Lokatorom podwyższono czynsz – najpierw z 2,39 na 16 zł za mkw., a następnie z 16 na 32 zł.

„Kamienicznik” Marek M.

Pełnomocnik Marka M. złożył wniosek o zezwolenie na opuszczenie posiedzenia przez jego klienta ze względu na stan zdrowia i wezwanie go dopiero na przesłuchanie. Przewodniczący komisji wyraził na to zgodę.

Przewodniczący komisji Patryk Jaki pytał świadka o jego znajomość z działaczką lokatorską Jolantą Brzeską, która została zamordowana w 2011 r. Świadek zeznał, że poznał Brzeską, gdy szukał informacji o Marku M. i od tamtej pory zaczęła się ich współpraca. Pytany, czy Brzeska wspominała mu, że czuje się zagrożona, oraz czy opowiadała o swoich problemach, świadek odparł, że niczego takiego od Brzeskiej nie słyszał. Jak mówił, Jolanta Brzeska nigdy nie miała żadnych problemów, nie miała kłopotów. – Jedynym problemem, który był, to właśnie był kamienicznik – zeznał mieszkaniec Dahlbergha 5. – Jolanta Brzeska dotarła do pewnych dokumentów, które mogłyby skompromitować naszych przeciwników – powiedział Baranek. Dopytywany przez Jakiego, jakie to były dokumenty, odparł, że właśnie nie dowiedzieli się tego.

źródło:
Zobacz więcej