Zbigniew M. Dowgiałło: po 25 latach czas, by polska sztuka podbiła świat!

– Powinniśmy mieć 10 proc. rynku światowej sztuki! Trzeba tylko wprowadzić odpowiednie ustawy – mówi Zbigniew M. Dowgiałło. W rozmowie z Filipem Styczyńskim dla portalu tvp.info artysta odpiera zarzuty Newsweeka o antysemityzm, opowiada o sztuce, polityce i swoim pobycie w USA.

Zbigniew Dowgiałło: W galeriach i muzeach rządzą lewacy

Zbigniew M. Dowgiałło udzielił wywiadu gazecie „Dziennik Gazeta Prawna”. – W muzeach i galeriach rządzą lewacy, zwolniłbym ich – mówi w wywiadzie z...

zobacz więcej

Oglądaliśmy pana obrazy. „Ukrzyżowanie” i słynny już „Smoleńsk”. Słynny, chociaż ile właściwie razy można go było obejrzeć?

Dwa razy był wystawiany. W kościele na Bielanach w 2012 roku, a później w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Później już nie był wystawiany. Natomiast „Ukrzyżowanie” tylko jeden raz, w Wałbrzychu na zamku Książ.

Wspominał pan o tym, że nie chcą pana wystawiać. Z drugiej strony był pan wystawiany w wymienionym Muzeum Sztuki Nowoczesnej, o którym wielu artystów może tylko pomarzyć.

Moje obrazy były wystawiane w wielu miejscach. W Zachęcie, w Muzeum Narodowym w Warszawie, w Muzeum Narodowym w Krakowie. Wzbudzały duże zainteresowanie wielkością i siłą wyrazu. W 1987 była sławna wystawa „Co słychać” w Norblinie. Później wystawa „Realizm radykalny” i „Abstrakcja konkretna” w Muzeum Narodowym. Tam wystawiałem np. „Zatopienie tratwy pełnej komunistów”. Natomiast w ostatnich latach, powiedzmy od kilkunastu, władze kultury w Polsce nie zezwalały na wystawianie moich obrazów.

Obraz, o którym pan wspomniał – „Zatopienie tratwy pełnej komunistów” – był rzeczywiście głośnym obrazem, chyba kamieniem milowym w pana karierze. Wtedy jeszcze był pan przedstawiany jako jedna z twarzy polskiej młodej awangardy.

„Neue Wilde” konkretnie. „Nowi Dzicy”. Ja byłem jednym z czołowych przedstawicieli malarstwa tego okresu.

Już wtedy pana malarstwo miało mocny wydźwięk społeczno-polityczny. Jak to się stało, że wtedy zbierał pan dobre recenzje i nie miał takich problemów?

Z recenzjami to różnie bywało. Dziwna sytuacja nastąpiła w Muzeum Narodowym. Bo przecież wtedy był upadek komunizmu. Wszystko się waliło i nagle w Muzeum Narodowym zorganizowano wystawę nowej sztuki. Teraz to jest właściwie nierealne. Nikt tego nie robi. Kiedyś mimo tego, że był komunizm, można było takie rzeczy zorganizować. Oczywiście ja nie wychwalam komunizmu. Tylko wtedy nie na wszystkich stanowiskach byli komuniści. Natomiast od roku 1990 we władzach kultury Polski zawładnęła opcja lewicowa.

Ale od dwóch lat mamy władzę, która na pewno w sferze społeczno-światopoglądowej nie jest w żadnej mierze lewicowa.

Władza nie jest lewicowa, ale władza nie zmieniła tych, co są w muzeach. Wszyscy są ze starego układu. Nadani przez PO, czy wcześniejsze władze jeszcze z lat 90.

„Po namalowaniu trzeba było wszystko zetrzeć”. Tak powstawał najbardziej kasowy polski film

Polsko-brytyjski film „Twój Vincent” otrzymał we wtorek nominację do Oscara w kategorii Pełnometrażowy Film Animowany. Jednym z artystów, którzy...

zobacz więcej

Pan często mówi, że mamy do czynienia ze wszechobecną lewicą, tudzież lewakami w polskiej sztuce. Czy jest jakiś sposób, żebyśmy mogli uciec od tego, żeby dzielić sztukę na prawicową i lewicową, żeby w końcu zaczęła być postrzegana przez pryzmat tego, czy jest dobra, czy zła?

Ja nie mam żadnych okopów światopoglądowych. To oni stworzyli te okopy. Stworzyli okopy dla siebie. Np. tylko sztuka krytyczna jest wystawiana i to jest sztuka najlepsza. Co jest oczywiście bzdurą. Bo wszelkie przydomki, jak sztuka krytyczna, czy jakaś tam sztuka – to ma się tak jak demokracja socjalistyczna, więc nie ma czegoś takiego. Jest sztuka, tak jak pan powiedział, piękna, dobra, albo jej nie ma, jest zła. I niestety sztuka z tymi wszystkimi przydomkami nie jest sztuką. Jest naśladownictwem. Próbuje być sztuką, ale nie ma z nią nic wspólnego. Niestety ci ludzie, którzy decydują o tym, są w układzie i im to odpowiada. Czerpią z tego zyski. Jest bardzo wąskie gremium ludzi, którzy są wystawiani na wielkich wystawach, natomiast bardzo wielu młodych artystów nie jest wystawianych niezależnie od opcji. Oni mogą nie reprezentować żadnej opcji. Oni chcą zrobić coś pięknego, coś dobrego. Nie są wystawiani. Nie ma żadnego biennale wielkiej sztuki polskiej, czy salonu sztuki. Nie ma otwarcia się na szerokie wody. Poza tym są tu też względy podatkowe.

Pana adwersarze często mówią, że nie jest pan wystawiany nie ze względu na swoje poglądy, a ze względu na to, że jest pan „kiczystą”.

Super! To jest duży komplement. Największym kiczmanem żyjącym 500 lat temu był Michał Anioł. Jak on namalował swoje dzieło i zostały otwarte wrota do Kaplicy Sykstyńskiej, to został okrzyknięty przez co najmniej połowę ówczesnego Rzymu jako wielki kiczman. Mówiono, że wystawia pornografię a jego dzieła należy zburzyć. Podobnie impresjoniści zostali okrzyknięci wielkimi kiczmanami. Poza tym… ci ludzie nie wiedzą, co to kicz. Im się pomyliło w głowach. Oni myślą, że szarobure, krytyczne… paczka papierosów lub kawałek betonu to nie jest kicz. Wręcz przeciwnie. Sztuka współcześnie uchodząca za awangardową jest totalnym kiczem. Bo nie przedstawia nic. Jest pusta, formalnie beznadziejna. Nic się tam nie dzieje i jest nudna. Od dwudziestu kilku lat nikt na to nie może patrzeć. Nikt nie chce chodzić do muzeów sztuki nowoczesnej. Nie tylko w Polsce. To ogólny trend. Kolejki się ustawiają na wystawy Vermeera, a muzea sztuki nowoczesnej świecą pustkami.

Fragment obrazu „Ukrzyżowanie" (fot. tt/@Z_M_Dowgiallo)

„Alchemik Gauguin” na wystawie w paryskiej Galerii Narodowej

Ucieczka od cywilizacji, dowartościowanie kultur zwanych prymitywnymi oraz fascynacja sztuką egzotyczną to cechy, które czynią z Gauguina pioniera...

zobacz więcej

Jednak zarzut kiczysty to najlżejszy, z jakim się pan spotyka. „Możesz ogolić dzidziusia jako forma super zabawki, lalki, której można ogolić owłosione nogi”. Wie pan, czego to jest opis?
 

Coś Zbigniewa Libery?

Zgadza się. To opis jednego z jego „dzieł”. Ten sam człowiek na łamach „Newsweeka” w artykule pt. „Andrzej Gołota polskiej sztuki” oskarżył pana o antysemityzm.

Tę sprawę oddaję do sądu. Ponieważ już teraz weszła w życie ustawach o sądach, to będzie można dojść prawdy, więc ja będę jej dochodził na drodze prawnej. Poza tym „Newsweek” zostanie oskarżony o zniesławienie, a pieniądze, o jakie będę się ubiegał, zostaną przeznaczone na Yad Vashem.

Zdaje się, że miał pan w rodzinie ludzi, którzy ratowali Żydów w czasie wojny.

Mój dziadek i babcia ratowali Żydów pod Lublinem. Później dziadek został aresztowany przez Niemców i przetrzymywany w Majdanku. Cudem ocalał. Mój ojciec również ratował Żydów na Wileńszczyźnie. Więc ja nie mam nic wspólnego z antysemityzmem. Jak się kogoś nazywa antysemitą, to tak jakby go opluć. To szczyt antypolskiej polityki. To jest polityka „Newsweeka”, prowadzona od lat. I to się wpisuje w oczernianie Polaków. Ja jestem jednym z wielu, a wzięło się to stąd, że zakwestionowałem dwa czy trzy dzieła Libery i nie zostały one zakupione przez muzea. Ta nienawiść wzrosła, bo chodziło o pieniądze.

A propos „Newsweeka”, pan się podpisuje pod postulatem o ograniczenie zagranicznych wpływów w polskich mediach.


Oczywiście. W Niemczech nie można wydawać gazety za zagraniczne pieniądze. Możemy zrobić podobnie. Potrzebna jest szeroka ustawa medialna i to nie powinno tyczyć się tylko gazet.

A jak wygląda finansowanie sztuki w Polsce? Z drugiej strony, czy najlepszym mecenasem jest państwo?

To jest bardzo skomplikowane. W Ameryce mecenasem nie jest państwo, ale w Wielkiej Brytanii już tak. Mniejsze państwa nie mogą sobie poradzić z zalewem filmów czy mediów z USA. Państwo to próbuje przełamać. W wypadku Wielkiej Brytanii m.in. przez totalizator, z którego 40 proc. jest przeznaczane na kulturę, z czego 20 proc. na sztukę filmową. Ja postuluję to samo w Polsce.

Wchodzimy w ekonomię?

Tak. Najważniejsze są ustawy podatkowe. Proszę sobie wyobrazić, że jeżeli ma pan firmę, to może pan wszystko zakupić i wpisać w koszty, z wyjątkiem dzieła sztuki. To jest totalna dyskryminacja polskich artystów i z tym należy skończyć. Wszędzie na świecie, gdzie rozwija się sztuka, są na nią zwolnienia podatkowe. Druga rzecz to odpisy. Pan premier Morawiecki i wicepremier Gowin wprowadzają ustawę o finansowaniu innowacji technologicznych. Według tej ustawy jedna złotówka oddana na innowacje to będzie dwa złote zwrotu. Czyli jak ktoś zainwestuje w coś milion złotych do od dwóch nie płaci podatku. Oczywiście popieram, ale dlaczego tylko to? Powinna być taka sama ustawa dla kultury.

Pan miał stypendium w Stanach Zjednoczonych i przez jakiś czas tam tworzył.

Najpierw byłem w Nowym Yorku, później otrzymałem stypendium w Kalifornii na najlepszym uniwersytecie. Potem wróciłem do Polski. To był rok 91. Później, po premierze filmu „Apokalipsa”, który zdobył międzynarodową sławę (red. – m.in. najlepszy krótkometrażowy film animowany Roma Independent Film Festiwal – RIFF, Grand Prix American Screenwriters Association) zaproszono mnie do Stanów jako jedynego wykładowcę, obok Rybczyńskiego, sztuki animowanej. W latach 2000/2002 wykładałem w Denver animacje 3D.

teraz odtwarzane
Zbigniew M. Dowgiałło: nalezy wprowadzić rozwiązania podatkowe dla sztuki

450 mln dolarów za „Zbawiciela Świata”. Obraz da Vinci sprzedany

Aż 450,3 mln dolarów zapłacono na aukcji w nowojorskim domu aukcyjnym Christie’s za obraz „Salvator Mundi”. To rekord, ale i dzieło nietuzinkowe....

zobacz więcej

Jak te doświadczenia wpłynęły na pana możliwości w Polsce?

Nikt nie chciał ze mną tworzyć. Mówili, żebym wracał do Ameryki.

Jak to się stało, że w polskiej sztuce zapanował monolit światopoglądowy?


Nie istniało państwo polskie przez 25 lat. Z wyjątkiem dwuletnich rządów PiS, a wcześniej pół roku pana Olszewskiego, to było państwo całkowicie podległe wobec innych rządów. Tak samo było z kulturą. Nie czerpali z polskich wzorców. Naśladowali Zachód, ale w tym najgorszym wydaniu. Sztuki beznadziejnej, bezkrytycznej, chociaż się nazywała krytyczną. I ta pseudo-sztuka była promowana. Literaturę całkowicie zniszczono. Bo w kraju podległym kultura nie jest potrzebna.

Lewica nie mogłaby się z panem zgodzić.


Wśród tysiąca najlepiej sprzedających artystów na świecie nie ma chyba ani jednego Polaka. A wśród stu najlepszych nie ma żadnego. To samo w literaturze i w filmie. Jako kraj dziesięć razy mniejszy od Ameryki powinniśmy mieć mniej więcej 10 proc. tego, co Ameryka w kulturze światowej.

Co jest kwintesencją sztuki według Zbigniewa Macieja Dowgiałło?


Piękno i prawda. Wolność twórcza. Oczywiście to jest niepopularne dzisiaj, piękno i prawda. Lewacy mówią, że tego nie ma, że wszystko płynie, jest szare, bure itd. Ale widzimy wtedy, jaka ich sztuka jest. Szara, bura i beznadziejna.

Optymistyczny akcent na koniec?

Będzie świetnie! Wymienić tylko kadry… Zostawić jedno muzeum do prowadzenia dla lewicy. Niech mają swoje i zobaczmy, jak to się wszystko rozwinie.

Zobacz więcej