Biegli zrekonstruowali przebieg wypadku z udziałem premier Beaty Szydło

10.02.2017. Miejsce wypadku samochodowej kolumny rządowej z udziałem premier Beaty Szydło, do którego doszło w Oświęcimiu. (fot. arch.PAP/Andrzej Grygiel)

Niezachowanie należytej ostrożności przez kierowcę seicento było przyczyną wypadku z udziałem samochodu premier Beaty Szydło. Takie wnioski wynikają z opinii biegłych, którzy zrekonstruowali zdarzenie z Oświęcimia w lutym zeszłego roku - donosi RMF FM. Limuzyna ówczesnej szefowej rządu zderzyła się najpierw z Fiatem, a potem uderzyła w drzewo. Obrażenia odniosła premier i dwaj funkcjonariusze BOR.

Prokuratura: jest opinia biegłych ws. wypadku byłej premier w Oświęcimiu

– Do Krakowskiej Prokuratury Okręgowej wpłynęła opinia biegłych w sprawie rekonstrukcji wypadku ówczesnej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu –...

zobacz więcej

„Z ustaleń biegłych wynika, że kierowca fiata na widok uprzywilejowanego samochodu zjechał do prawego krawężnika i zatrzymał się. Gdy ten samochód go minął, włączył się do ruchu i wtedy uderzyła w niego limuzyna Beaty Szydło” – podaje RMF FM.

Przy tym manewrze wymagane jest upewnienie się, czy droga jest wolna i nie ma znaczenia, czy nadjeżdżający pojazd jest uprzywilejowany. To zdaniem biegłych wynika wprost z przepisów o ruchu drogowym.

Limuzyna jechała mniej więcej 55 kilometrów na godzinę. Jej kierowca zaczął hamowanie, trafił na studzienkę w jezdni. Biegli wyliczyli, że funkcjonariusz na reakcję miał sekundę – co utrudniło manewr – czytamy ma stronie RMF FM.

Po uderzeniu w fiata, wjechał w drzewo z prędkością 30 kilometrów na godzinę.

Główne ustalenia udało się wykonać na podstawie zapisu monitoringu. W rządowej limuzynie – ze względów bezpieczeństwa – lokalizator GPS by wyłączony – czytamy na portalu RMF FM.

źródło:
Zobacz więcej