Premier Bułgarii: Donald Tusk nie powinien ingerować w polską politykę

Rozpoczynająca prezydencję w Radzie UE Bułgaria będzie nadzorowała wszczętą wobec Polski procedury z art. 7. – Nie mogę powiedzieć, że nasi polscy przyjaciele nie przestrzegają praworządności. To bardzo trudne do ustalenia. Zawsze jak chce się kogoś urazić, sięga się po praworządność - powiedział w czwartek Bojko Borisow, premier Bułgarii. Stwierdził również, że Donald Tusk nie powinien ingerować w polską politykę.

Szef MSZ: Próba rozszerzania prerogatyw przez KE może doprowadzić do irytacji innych państw

Będziemy rozmawiać ze wszystkimi krajami, nawet tymi, które jasno mówią, że nie są zainteresowane poparciem Polski w sporze z Komisją Europejską –...

zobacz więcej

Władze Bułgarii oraz szefowie instytucji europejskich zainaugurowali w czwartek oficjalnie w Sofii półroczne przewodnictwo tego kraju w UE.

Na uroczystość do bułgarskiej stolicy przyjechała Komisja Europejska z Jean-Claude'em Junckerem na czele, a także przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk oraz szef Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani.

„Naszym zadaniem jest wyjaśnienie politykom europejskim, na czym polega istota reform”

Art. 7 nie zostanie wobec Polski wdrożony. Nie ma przesłanek, by go uruchomić. Rząd Mateusza Morawieckiego stawia na dialog - powiedział szef...

zobacz więcej

Artykuł 7

Wśród spraw, którymi Bułgaria będzie się zajmowała przez najbliższe pół roku, wymienił m.in. sprawę uruchomionego przez KE wobec Polski art. 7.

Borysow powiedział, że on i przewodniczący Rady Europejskiej - którzy należą do tej samej rodziny politycznej, centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej – byli przyjaciółmi, ale „musimy pozostać neutralni, bezstronni”.

Odnosząc się do procedury uruchomionej przez KE stwierdził, że „jeśli będziemy musieli głosować, czekają nas bezsenne noce. Mam bardzo dużą nadzieję, że Polska sprawi, że nie będziemy musieli mierzyć się z tym wyzwaniem”.

Borisow chce, by spór został rozwiązany. – Gdy rozmawiałem z polskim premierem, zostałem zapewniony, że Polska zrobi wszystko co w jej mocy, aby sprawa art 7. nie trafiła na posiedzenie Rady. To byłby bardzo niebezpieczny precedens. Powinniśmy znaleźć rozwiązanie, zanim do tego dojdzie – zaznaczył.

„Art. 7 to kolejny pokaz arogancji Komisji Europejskiej”

– Uruchomienie art. 7 to kolejny pokaz arogancji Komisji Europejskiej wobec Polski; KE nie jest ciałem, które może mówić polskiemu parlamentowi, co...

zobacz więcej

Pozytywna opinia o Polsce

Bułgarski premier pozytywnie wypowiadał się o Polsce. Jak podkreślał, od lat jest przyjacielem przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i chce też przyjaźni z Polską. Zastrzegł jednak, że jego kraj musi być neutralny i bezstronny. – Polska jest wielka. Bułgarzy i Polacy mają do siebie wielki szacunek. Kochają się, żyją wspólnie, dzielą wspólną przeszłość – zaznaczył.

Borisow nie odpowiedział na pytanie, czy gdyby doszło do głosowania, jego kraj opowiedziałby się po stronie KE czy Polski. – Nie mogę powiedzieć, że nasi polscy przyjaciele nie przestrzegają praworządności. To bardzo trudne do ustalenia. Zawsze jak chce się kogoś urazić, sięga się po praworządność. Mam nadzieję, że Polacy, nasi polscy koledzy, nie zmuszą nas do tego, by art. 7 znalazł się na agendzie – powiedział.

„Polska powinna budować szerszy sojusz”. Po spotkaniu premierów Polski i Węgier

– Opieranie się na samym tylko wsparciu Viktora Orbana i jego deklaracji sprzeciwu wobec artykułu 7 to za mało. Polska w tej chwili powinna budować...

zobacz więcej

Bułgaria zdecyduje

To sprawująca prezydencję w Radzie UE Bułgaria będzie nadzorowała procedurę z art. 7. Po wstępnej dyskusji przewidzianej na luty Polska zostanie poproszona o przedstawienie swojego oświadczenia. Na razie nie wiadomo, kiedy to się stanie.

Następnie unijni ministrowie mogą wystosować zalecenia dla Polski. Dopiero w kolejnym kroku Rada, większością czterech piątych po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia wartości unijnych.

Gdy to się stanie, sprawa będzie mogła trafić na posiedzenie Rady Europejskiej, czyli do szefów państw i rządów. Na tym poziomie decyzja o poważnym i stałym naruszaniu wartości wymaga jednomyślności. Dopiero jej podjęcie otwierałoby drogę do sankcji.

źródło:
Zobacz więcej