36 lat po tragedii w kopalni „Wujek”. Uroczystości upamiętniające poległych górników

Mija kolejna rocznica krwawej pacyfikacji katowickiej kopalni Wujek, do której doszło 16 grudnia 1981 r. Od milicyjnych kul zginęło wtedy dziewięciu protestujących górników, a kilkudziesięciu zostało rannych. Była to największa tragedia stanu wojennego. W Katowicach odbędą się dziś uroczystości upamiętniające poległych górników.

„Nie wiedzieliśmy, co nam przygotowała władza. Dokładnie zaplanowano zbrodnię”

– To był rewanż za naszą odwagę. Władza zdecydowała się na użycie broni palnej przeciw bezbronnym rzeszom strajkujących górników – powiedział...

zobacz więcej

Obchody upamiętniające górników z kopalni „Wujek” rozpoczną się mszą w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Później uczestnicy przejdą pod Krzyż-Pomnik przy kopalni, gdzie zostanie odczytany Apel Poległych i zostaną złożone wieńce i kwiaty.

W uroczystościach weźmie udział wicepremier Beata Szydło, ich bliscy i koledzy, związkowcy oraz przedstawiciele centralnych, regionalnych i lokalnych władz. Kancelarię Prezydenta ma reprezentować minister Andrzej Dera, który odczyta list Andrzeja Dudy. Do Katowic przyjadą też przedstawiciele rządu i parlamentu.

Jeszcze przed głównymi uroczystościami w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach zostaną złożone kwiaty pod tablicą, która przypomina o pracownikach służby zdrowia, którzy pomagali górnikom rannym w „Wujku”. Z kolei rano odbędzie się V edycja Biegu Dziewięciu Górników, w którym biorą udział uczniowie.

35 lat od pacyfikacji kopalni Wujek. Prezydent: to była zbrodnia, której dopuścili się komuniści

Prezydent Andrzej Duda nazwał strajk w kopalni „Wujek” najsłynniejszym i jednym z najbardziej tragicznych w Polsce. – Tu gdzie stoimy zginęli...

zobacz więcej

Krwawa pacyfikacja kopalni „Wujek”

Pacyfikacja „Wujka” była największą tragedia stanu wojennego. Protest w tej kopalni rozpoczął się na wieść o zatrzymaniu szefa zakładowej „Solidarności” Jana Ludwiczaka. 14 grudnia pierwsza zmiana rozpoczęła strajk, wysuwając postulaty zwolnienia z więzienia Ludwiczaka i innych działaczy "S" z całego kraju, respektowania Porozumienia Jastrzębskiego oraz niewyciągania konsekwencji wobec protestujących. Do strajku przyłączali się górnicy z dalszych zmian, którzy sformułowali kolejne postulaty – zniesienia stanu wojennego i przywrócenia działalności „Solidarności”. Przywódcą strajku wybrano Stanisława Płatka, sekretarza komisji rewizyjnej „S” w zakładzie.

Negocjacje strajkujących z władzami nie przyniosły rezultatu. Zawiązał się komitet strajkowy. W pierwszych dniach stanu wojennego na Śląsku zastrajkowało w sumie ok. 50 zakładów. 15 grudnia do strajkujących zaczęły dochodzić wieści, że milicja i wojsko spacyfikowały niektóre strajkujące zakłady, m.in. kopalnię „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu Zdroju, gdzie milicjanci użyli broni palnej.

Górnicy z „Wujka”, nie wiedząc jeszcze wówczas, że strzelano do robotników w „Manifeście”, rozpoczęli przygotowania do obrony swojego zakładu. Bronią stały się łopaty, kilofy, łańcuchy, zaostrzone pręty, cegły i śruby. Następnego dnia kopalnię, gdzie strajkowało już ok. 3 tys. górników, otoczyły oddziały milicji, czołgi i wozy pancerne. Wokół zebrał się też tłum kobiet, młodzieży i dzieci. Do strajkujących poszli przedstawiciele wojska, by nakłonić ich do poddania się. Propozycja została odrzucona. Wtedy armatkami wodnymi, przy 16-stopniowym mrozie, zaatakowano ludzi otaczających zakład. Milicjanci obrzucili tłum gazami łzawiącymi i świecami dymnymi.

Przed godziną 11. czołgi sforsowały kopalniany mur, a uzbrojone oddziały ZOMO wkroczyły na teren zakładu. Górnicy byli ostrzeliwani środkami chemicznymi i polewani wodą. Stawiali opór. W czasie walki górnicy ujęli trzech milicjantów, a resztę pacyfikujących zmusili do wycofania. Po tym do akcji wprowadzony został pluton specjalny ZOMO, padły strzały. Na miejscu zginęło sześciu górników, jeden zmarł kilka godzin po operacji, dwóch kolejnych na początku stycznia 1982 r. 22 górników zostało postrzelonych. Nie jest znana liczba tych, którzy zostali lżej ranni, m.in. zatruci gazem łzawiącym.

Straty drugiej strony to 41 rannych, z których 10 wymagało leczenia w szpitalu. Po zakończeniu pacyfikacji doszło do rozmów przedstawicieli obu stron. Górnicy zwolnili ujętych trzech milicjantów, oddali broń i zakończyli strajk. Wkrótce potem służba bezpieczeństwa zatrzymała osiem osób, które oskarżono o organizowanie i kierowanie strajkiem w „Wujku”. W lutym 1982 roku czterej z nich otrzymali wyroki od 3 do 4 lat więzienia, czterej inni zostali uniewinnieni.

„Te wydarzenia wstrząsnęły społeczeństwem”

zobacz więcej

Wyroki po 27 latach

20 stycznia 1982 roku sterowane przez władze śledztwo w sprawie odpowiedzialności milicjantów za użycie broni palnej podczas pacyfikacji kopalni Wujek umorzono. Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach uznała, że milicjanci działali w obronie koniecznej.

Według ustaleń specjalnej komisji sejmowej, tzw. komisji Rokity, powołanej w 1990 roku do badania zbrodni okresu PRL, tamto śledztwo prowadzone było z naruszeniem prawa. Sprawę wznowiono po upadku komunizmu. W czerwcu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał prawomocnie b. dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył od 3,5 do 4 lat więzienia. To C. dał sygnał do otwarcia ognia – wynika z procesu.

źródło:

Zobacz więcej