Dziewięcioletnia bohaterka. Uratowała rodzinę przed zaczadzeniem

Gdyby nie przytomność umysłu dziewięcioletniej Julii Krosman, mogło dojść do tragedii. Dziewczynka w porę zadzwoniła na numer 112, gdy zobaczyła, że jej ojciec leży nieprzytomny. Dzięki temu uratowała całą rodzinę przed zaczadzeniem.

Dawka czadu była śmiertelna. Pracownica MOPS uratowała rodzinę

Rodzinę z Wąbrzeźna od tragedii dzielił krok. Trzy osoby w ciągu popołudnia spędzonego w domu były bliskie zaczadzenia. Trzeźwość działania...

zobacz więcej

Do zdarzenia doszło 19 listopada w mieszkaniu przy ul. Kopernika w Siemianowicach Śląskich. Julię zaczęła boleć głowa, co, jak się później okazał,o było jednym z symptomów zatrucia czadem. Poszła do ojca, żeby jej pomógł. Mężczyzna leżał jednak nieprzytomny. Dziewczynka sięgnęła po telefon i zadzwoniła na numer alarmowy 112.

W międzyczasie jej 12-letnia siostra się przebudziła i zorientowawszy się, co się dzieje, natychmiast otworzyła okna.

Blisko tragedii

– Dziewczyny mówiły, że jest zimno, więc napaliłem w piecu kaflowym. Bolała mnie głowa i położyłem się spać około godziny 20. Nie spodziewałem się, że jest tak blisko tragedii – opowiadał w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” ojciec dziewczynek Robert Krosman.

Jego córki odebrały w środę dyplomy uznania z rąk komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Siemianowicach Śl., a 18 grudnia Julia ma dodatkowo otrzymać medal podczas sesji Rady Miasta.

– Julia była bardzo odważna i we właściwy sposób zgłosiła, że zdrowie i życie jej rodziny jest zagrożone. Gdyby nie jej prawidłowa reakcja, ta sytuacja mogłaby zakończyć się tragicznie – przyznał bryg. Rafał Świerczek, komendant miejski PSP w Siemianowicach Śląskich.

Od początku października, gdy rozpoczął się tzw. sezon grzewczy, do 4 grudnia strażacy w woj. śląskim odnotowali 424 zdarzenia związane z czadem. W 71 przypadkach zadziałał czujnik tlenku węgla. Rannych zostało 221 osób, w tym 58 dzieci. Zmarły dwie osoby.

źródło:
Zobacz więcej