„Prokuratura była jedynym właściwym organem ds. Amber Gold”

Według świadka prokuratura była jedynym właściwym organem do prowadzenia sprawy oszustwa (fot. PAP/Leszek Szymański)

Prokuratura była jedynym właściwym organem do prowadzenia sprawy oszustwa ws. Amber Gold – zeznał przed komisją śledczą były dyrektor Biura Kolegium ds. Służb Specjalnych Tomasz Borkowski. Jego zdaniem kancelaria premiera nie miało możliwości wszczęcia odrębnego śledztwa.

Zbigniew Pakuła: nie zgłaszano mi problemów z dochodzeniem ws. Amber Gold

zobacz więcej

Borkowski zeznał, że pracował na tym stanowisku w latach 2008-15. Dodał, że w skład kolegium wchodził Prezes Rady Ministrów jako przewodniczący, ministrowie: spraw wewnętrznych, obrony i finansów, przedstawiciel prezydenta oraz przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych oraz uczestniczyli szefowie służb.

Maciej Zembaczyński (Nowoczesna) pytał, czy i kiedy przedmiotem prac kolegium były kwestie zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa generowane przez parabanki i piramidy finansowe. Borkowski odpowiedział, że „nie przypomina sobie takiego przedmiotu prac kolegium”.

Dodał, że „sama sprawa Amber Gold nie była przedmiotem dyskusji na kolegium, ale też nigdy żadna konkretna sprawa dotycząca konkretnego podmiotu czy określonej grupy podmiotów nie była przedmiotem kolegium”. Jak dodał, „kolegium zajmowało się kwestiami bardziej generalnymi o charakterze ogólnym związanym z zagrożeniami dla bezpieczeństwa państwa”.

Reformy w służbach

Przyznał, że „konsekwencje związane ze sprawą Amber Gold były punktem wyjściowym do dyskusji na kolegium w dniu 18 września 2012 r., ale sama dyskusja nie dotyczyła Amber Gold, ale dotyczyła przyszłych reform w systemie służb specjalnych, które by m.in. mogły wynikać z problemów, które się pojawiły w związku ze sprawą Amber Gold”.

Zembaczyński dopytywał, co było ustalane podczas wspomnianego spotkania; świadek odpowiedział, że „dyskusja dotyczyła tego, co należy w służbach specjalnych zmienić, żeby w przyszłości służby odpowiednio szybko reagowały na tego typu zagrożenia”. Jak przyznał, taką diagnozę postawił ówczesny premier Donald Tusk.

Poseł Nowoczesnej pytał o notatkę z 24 maja 2012 r. od ówczesnego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka wysłaną do najważniejszych osób w państwie, w której informowano, że w ocenie ABW Amber Gold to piramida finansowa. Borkowski przyznał, że dostał najpierw egzemplarz adresowany do ówczesnego premiera Donalda Tuska, bo miał pełnomocnictwo do odbierania takich dokumentów. Jak zeznał, później otrzymał pismo adresowane do ministra spraw wewnętrznych. – Zapoznałem się nim jeszcze w maju – dodał.

Turecki trop Amber Gold. Spółki OLT miały być sprzedane za symboliczną złotówkę

Nowy wątek afery Amber Gold. Śledczy badają, czy spółki OLT miały być kupione przez zagraniczne spółki przewozowe, m.in. przez Turkish Airlines i...

zobacz więcej

– Kiedy zapoznałem się z tym pismem, uznałem, że sprawa Amber Gold jest już przedmiotem śledztwa prokuratury. Po drugie – była tam jednoznaczna deklaracja, że ABW przekaże uzyskane dodatkowo uzyskane informację do prokuratury – mówił.

– Uznałem, że pismo jest adresowane do premiera i ministra Cichockiego wyłącznie do ich wiadomości, ponieważ żadna możliwość innych działań niż przekazanie do prokuratury nie wchodziła w rachubę dlatego odłożyłem to pismo do dokumentów, które miałem dla ministra Cichockiego. Takich dokumentów zebrało się kilkadziesiąt i czekałem na możliwość spotkania się z ministrem Cichockim – zeznał Borkowski.

Przekazanie dokumentów

Jak przyznał, w czerwcu przekazał dokumenty ministrowi Jackowi Cichockiemu. – W rozmowie z ministrem uznaliśmy, że my jako KPRM nie mamy żadnych możliwości podjęcia działań, bo sprawą zajmuje się prokuratura – dodał. Według świadka minister przyznał, że sprawa jest poważna i poinformuje o niej premiera i zabrał pismo.

Świadek zaznaczył, że „prokuratura była jedynym właściwym organem do prowadzenia sprawy oszustwa”. – Z pozycji KPRM nie było możliwości wszczęcia żadnych innych odrębnych śledztw, działań, wydania komukolwiek poleceń – dodał.

Przyznał, że „gdyby z pisma wynikało, że ABW zgromadziło informację wskazujące na możliwość przestępstwa, ale nie było tam stwierdzenia, że ABW przekazuje te informacje do prokuratury, wtedy niezwłocznie sporządziłby pismo na podpis ministra Cichockiego do szefa ABW z prośbą o ocenę prawno-karną zgromadzonej dokumentacji w celu oceny, czy jest możliwe niezwłocznie przekazanie tych dokumentów do prokuratury”.

źródło:

Zobacz więcej