„Nie dam się wziąć żywcem”. Kim był bandyta z Wiszni Małej

Sąd zdecydował o areszcie dla wspólników Łukasza W. (fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Łukasz W. od 2005 roku były znany policji. Najpierw kradł samochody. Dwa lata temu przerzucił się na bankomaty. – Psychopata, ale mistrz w swoim zawodzie – mówi portalowi tvp.info policjant operacyjny. W serwisie YouTube Łukasz opublikował film. Pokazuje na nim, jak usuwa odłamek ze swojej nogi.

Antyterrorysta zginął w strzelaninie pod Wrocławiem. Napastnik miał kałasznikowa

Dwie osoby zginęły podczas nocnej strzelaniny w Wiszni Małej pod Wrocławiem. Doszło do niej w trakcie próby włamania do bankomatu. Jedną z ofiar...

zobacz więcej

Film na YouTube Łukasz W. opublikował w styczniu 2012 r. Zrobił to na własnym kanale. Podpisał się pod nim imieniem i nazwiskiem. Na 45-sekundowym materiale Łukasz W. pokazuje, jak usuwa odłamek z nogi. Mówi spokojnym głosem, jakby zabieg nie sprawiał mu żadnego bólu. Już wtedy był dobrze znany policji, głównie z kradzieży aut. Pierwszy raz został zatrzymany w 2005 r.

– Próbował potrącić policjanta. Kiedy w końcu został zatrzymany, chciał wręczyć łapówkę – opowiada policjant znający kartotekę Łukasza W. – Kiedy wrzuca się go „na bęben” [sprawdza go – red.], to brakuje papieru. Tyle jest na niego informacji – dodaje.

W 2007 r. Łukasz W. został oskarżony o kradzieże aut na terenie Wielkopolski. Rok później jego sprawa trafiła do sądu. Do dziś nie zapadł wyrok.

W 2010 r. Łukasz W. miał mieć poważny wypadek na motorze. Pieniądze na jego leczenie zbierała jedna z fundacji. Siedem lat później w Wiszni Małej Łukasz W. zostaje zabity podczas próby kradzieży pieniędzy z bankomatu. W strzelaninie ginie policyjny strzelec wyborowy, który idzie w szyku bojowym. – Skompletowano drużynę z marszu. Strzelca nie powinno tam być. Ale nie było składu – opowiada policjant znający kulisy akcji.

Dzień przed strzelaniną o pomoc w zatrzymaniu Łukasza W. poproszono oddział Biura Operacji Antyterrorystycznej Komendy Głównej Policji. – On był psychopatą. W meldunkach było jasno zaznaczone, że nie da się wziąć żywcem. Niebezpieczny typ. Ostatecznie postawiono na miejscowy oddział antyterrorystyczny – mówi informator portalu tvp.info z KGP.

„Wiedzieliśmy, że to niebezpieczni ludzie. Dlatego wysłano antyterrorystów”

– Mieliśmy świadomość, że to są niebezpieczni ludzie i dlatego do działań skierowano funkcjonariuszy pododdziału antyterrorystycznego. Większa...

zobacz więcej

Niebezpieczny bandyta

Nazwisko Łukasza W. przewija się w kilku sprawach prowadzonych przez policję w całym kraju. Mimo że od 2008 r. był oskarżony o kradzieże samochodów, nie zrezygnował ze swojej profesji. W 2014 r., jak wynika z informacji operacyjnych policji, Łukasz W. był jednym ze sprawców kradzieży zabytkowych aut z komisu w Osielsku pod Bydgoszczą. Łukasz W. i jego kompan chcieli odholować auta, ale jeden z ukradzionych samochodów odczepił się od linki, zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. Siedzący w nim złodziej zginął na miejscu.

Łukasz W. uciekł. Policja wiązała go z tą sprawą operacyjnie. Brakowało dowodów procesowych. Rok później Łukasz W. zmienił profesję. – Zaczął się specjalizować w okradaniu bankomatów – mówi policjant z KGP znający kartotekę bandyty. Ale i tym razem brakowało dowodów. – Mieliśmy informacje operacyjne, które wiązały go z kilkoma kradzieżami. Nie dawało się to jednak przekuć na materiał procesowy – opowiada nasz informator.

Dlaczego? – Był fachowcem w tym, co robił. Przed każdą akcją sprawdzał wszystko szczegółowo, najdrobniejszy detal – miejsce, auto. To ostatnie testował, by być pewny, że go nie zwiedzie po skoku – mówi rozmówca portalu tvp.info.

Z materiałów zgromadzonych przez policję wynikało jasno, że Łukasz W. jest niebezpieczny. – Nie bał się bólu ani śmierci. Wielokrotnie powtarzał, że nie da się wziąć żywcem – mówi policjant z KGP.

Śmierć policjanta: Będzie areszt dla sprawców włamania do bankomatu

Na trzy miesiące aresztował wrocławski sąd dwóch mężczyzn zatrzymanych w związku z włamaniem do bankomatu w Wiszni Małej (Dolnośląskie). Podczas...

zobacz więcej

Namierzony

W końcu policji udało się namierzyć Łukasza W. Funkcjonariusze dzięki pracy operacyjnej i technice ustalili, że mężczyzna wraz ze swoimi kolegami planuje okraść bankomat pod Wrocławiem we wsi Wisznia Mała.

Policja chciała go zatrzymać w momencie kradzieży. – Teren był zabezpieczony przez „obcinkę” – mówi nasz rozmówca. „Obcinka” w żargonie policyjnym to Wydział Techniki Operacyjnej, czyli funkcjonariusze zajmujący się obserwacją.

Dzień przed napadem o pomoc w zatrzymaniu Łukasza W. poproszono Biura Operacji Antyterrorystycznej Komendy Głównej Policji. – Wiesz, że masz do czynienia z psychopatą – bezwzględnym psychopatą, który nie zawaha się użyć broni. Po takiego wysyłasz najlepszych ludzi, jakich masz – mówi nasz rozmówca z KGP.

BOA to elitarna jednostka policji, wyspecjalizowana w zatrzymywaniu najniebezpieczniejszych ludzi. Ostatecznie z użycia BOA zrezygnowano. Do Wiszni Małej wysłano oddział antyterrorystyczny z Wrocławia. – Informacje przekazane przez WTO nie wskazywały, że Łukasz W. ma przy sobie broń – mówi nasz rozmówca z KGP.

Kilka dni temu mówił to samo inspektor Jarosław Szymczyk, Komendant Główny Policji. – Przed akcją wystarczyło puścić „jedynkę”, czyli podstawowe sprawdzenie. Już z niego wynikałoby, że mamy do czynienia z bezwzględnym bandytą, który nie da się wziąć żywcem – podkreśla informator portalu.

Policja miała DNA

Drużyna antyterrorystów, która przyjechała do Wiszni Małej, została sformowana z marszu. W szyku bojowym idącym do budki z bankomatem, gdzie był Łukasz W. idzie strzelec wyborowy. – To błąd, ale robi się tak, kiedy nie ma pełnego składu. Strzelec powinien być oddalony od miejsca zdarzenia, tak, by mógł użyć broni snajperskiej – mówi były antyterrorysta.

Dalej informacje są już w miarę znane. Łukasz W., kiedy policjanci są już przy budce bankomatem, otwiera drzwi i zaczyna strzelać do policji. Ginie strzelec wybory, który był w szyku. W szyku jest też policjant operacyjny. – Też go nie powinno tam być – dodaje nasz rozmówca, były antyterrorysta.

Ostatecznie Łukasz W. zostaje zabity.

– Najsmutniejsze w tej całej akcji jest to, że tej strzelaniny mogło w ogóle nie być. Łukasz W. był wytypowany jako sprawca jednego z napadów na bankomat. Na miejscu zdarzenia znaleźliśmy jego krew. Potwierdziły to badania DNA. Dla prokuratury było to jednak za mało, by go zwinąć – kończy rozmówca portalu z KGP.

Jeszcze w poniedziałek zapytaliśmy Komendę Główną Policji o potwierdzenie tożsamości sprawcy napadu. Prosiliśmy też o udzielenie informacji na temat meldunków Wydziału Techniki Operacyjnej.

Komenda nie odpowiedziała na nasze pytania. W poniedziałek jako pierwszy tożsamość bandyty z Wiszni Małej podał „Głos Wielkopolski”.

źródło:
Zobacz więcej