Morawiecki: Zmiany w dyrektywie dot. pracowników delegowanych to „strzał w stopę” UE

Wicepremier ostrzegł, że zmiany mogą ograniczyć konkurencyjność Wspólnoty (fot. Shutterstock/Andrzej Rostek)

– Zmiany w dyrektywie dotyczącej pracowników delegowanych są „strzałem w stopę” Unii Europejskiej – ocenił w poniedziałek w rozmowie z „Financial Times” wicepremier Mateusz Morawiecki. Ostrzegł, że zmiany mogą ograniczyć konkurencyjność Wspólnoty.

Jest stanowisko UE ws. pracowników delegowanych. Nasz sprzeciw nieskuteczny

– Kompromisu w dziedzinie transportu w żadnym zakresie nie osiągnięto – powiedziała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska...

zobacz więcej

W październiku Rada Unii Europejskiej przyjęła stanowisko ws. pracowników delegowanych przy sprzeciwie m.in. Polski i Węgier. Zgodnie z przyjętym stanowiskiem, państwa członkowskie będą miały trzy lata na wdrożenie nowych przepisów od momentu, gdy zaczną obowiązywać, a firmy będą mieć 4 lata na dostosowanie się od nich.

Okres delegowania ustalono na 12 miesięcy, przy czym będzie można wystąpić w określonych przypadkach o dodatkowe 6 miesięcy. Zmiany w dyrektywie dotyczącej pracowników delegowanych forsował francuski prezydent Emmanuel Macron – zdaniem „FT” – była to próba obrony własnego rynku przez napływem tańszej siły roboczej z biedniejszych państw, w szczególności Europy Środkowej i Wschodniej.

Jednak kraje regionu odebrały to jako „ledwie skrywany protekcjonizm”. – Nie chcemy wspólnego rynku europejskiego, w którym klienci kupują dobra od technologicznie zaawansowanych firm Zachodniej Europy, podczas gdy w tym samym czasie konkurencyjność naszych obywateli (w sektorze usług) jest ograniczana regulacją – powiedział „FT” Morawiecki.

Limit pięciu dni

Dziennik przypomniał, że trwają dyskusje na temat tego, ile dni pracownicy firm transportowych mogą spędzić w danym kraju, zanim zostaną uznani za pracowników delegowanych. Rząd w Warszawie, przy wsparciu m.in. Irlandii, Hiszpanii i Węgier, liczy na podniesienie proponowanego przez Komisję Europejską limitu pięciu dni.

Narada unijnych ministrów w sprawie delegowania pracowników

W Luksemburgu trwa spotkanie ministrów UE ds. zatrudnienia w sprawie nowelizacji dyrektywy o pracownikach delegowanych. Polskę reprezentuje szefowa...

zobacz więcej

– Nasi kierowcy z Europy Środkowo-Wschodniej dostarczają dobra na terenie całej Europy na potrzeby różnych etapów produkcji. Jeśli będą zmuszeni do pozostania w Niemczech na (tylko) dwie noce lub (tylko) trzy noce we Francji, wpłynie to na fragmentację całego łańcucha dostaw – tłumaczył polski wicepremier.

– W efekcie uderza to nie tylko w nasz sektor budowlany i logistyczny - to coś więcej. Myślę, że strzelamy sobie w stopę taką regulacją – argumentował. Morawiecki podkreślił, że pośród czterech swobód Unii Europejskiej, swoboda usług jest najsłabiej rozwinięta, podczas gdy – jego zdaniem – to właśnie w tym obszarze kraje Europy Środkowo-Wschodniej mają często przewagę nad zachodnimi konkurentami.

Dyskusja w Parlamencie Europejskim

– Pozostałe trzy wolności działają na korzyść bogatszych państw, bo są oparte na technologii, przyciągają naszych najbardziej utalentowanych, najlepszych ludzi i (bogatsze kraje) sprzedają nam swoje volkswageny i renault. Kiedy jednak nasi kierowcy ciężarówek chcą wejść na ich rynki, chcą je chronić – powiedział Morawiecki, oceniając, że jest to „nieuczciwe” i „szkodzi konkurencyjności całej Unii Europejskiej”.

„Financial Times” zaznacza, że kompromisowe rozwiązanie w tej sprawie będzie przedmiotem dyskusji w Parlamencie Europejskim i w państwach unijnych, a także na wtorkowym spotkaniu ministrów transportu w Brukseli.

źródło:

Zobacz więcej