Zabił 10-latkę, dostał dożywocie. Kasacja oddalona

Samuel Nowakowski zabił siekierą 10-latkę (fot. arch.PAP/Aleksander Koźmiński)

Sąd Najwyższy oddalił kasację złożoną przez obrońcę 28–letniego Samuela Nowakowskiego, skazanego na dożywocie za zabicie siekierą 10–letniej dziewczynki w Kamiennej Górze (Dolnośląskie). Będzie mógł się on ubiegać o przedterminowe zwolnienie po 35 latach odsiadki.

Zabił 18-miesięczną dziewczynkę. Chwilę wcześniej adoptował ją razem z partnerem

31-letni Brytyjczyk pobił na śmierć dziecko, które dwa tygodnie wcześniej adoptował wspólnie ze swoim homoseksualnym partnerem. Instruktor fitness,...

zobacz więcej

W wyroku apelacyjnym w październiku 2016 r. wrocławski sąd apelacyjny zdecydował, że będzie mógł się on ubiegać o przedterminowe zwolnienie dopiero po 35 latach. Wówczas SA zdecydował o upublicznieniu danych skazanego.

Sąd Najwyższy w pięcioosobowym składzie oddalił kasację w całości jako oczywiście bezzasadną. Obrońca mec. Mikołaj Pietrzak wnosił o ponowne rozpatrzenie sprawy w drugiej instancji, podnosił przede wszystkim ocenę poczytalności sprawcy w chwili popełnienia morderstwa. Decyzji SN nie chciał komentować.

Przewodniczący składu sędzia SN Zbigniew Puszkarski argumentował, że nie może być powodem ponownego rozpatrywania sprawy to, że sąd apelacyjny nie umotywował działań sprawcy. Sędzia podkreślił, że w uzasadnieniu tego wyroku podano motywy i wskazano decyzje skazanego, które pokazują, że wybierał swoją ofiarę spośród osób w tym czasie będących na rynku miasta.

Zaburzenia nie świadczą o niepoczytalności

– Zdecydował zaatakować bez wątpienia bezbronne dziecko, a ominął jej matkę, które mogłaby się w jakiś sposób obronić. Zaatakował od tyłu, żeby dokonać czynu skutecznie - przypominał uzasadnienie wrocławskiego sądu Puszkarski. Podkreślał, że przed wyrokiem skazany przeszedł 40-dniową obserwację, a jej wyniki – opinię biegłych sąd brał pod uwagę wydając orzeczenie.

Opinia wskazywała na jego zaburzenia w sferze psychiki, ale nie w takim stopniu, który mógłby uwalniać go od odpowiedzialności karnej lub ją ograniczać – mówił sędzia przewodniczący.

– Skazany, owszem, miał swoje problemy życiowe, które być może wyolbrzymiał, ze względu na swoje zaburzenia osobowościowe i swoją sytuację określał jako trudną i nie do zniesienia – mówił sędzia.

– Setki tysięcy ludzi są bez pracy – choć obecnie coraz mniej, bo spada bezrobocie – ale akceptują tę sytuację. Aktywnie lub mniej aktywnie poszukują pracy. Tutaj było wyolbrzymianie pewnych sytuacji, ale nieprowadzące do stanu depresyjnego. Tak czy inaczej, lepiej lub gorzej – ale skazany funkcjonował – podkreślił Puszkarski.

Brutalny mord w Niepołomicach. Mąż przyznał się do zabicia żony

Zwłoki 30-letniej kobiety z licznymi ranami zadanymi ostrym narzędziem znaleziono w jednym z domów w Niepołomicach. Do zabójstwa przyznał się...

zobacz więcej

Przedterminowe zwolnienie po 35 latach

– – Również podczas przesłuchania dokładnie wiedział, co się dzieje, jaki miał zarzut; ustosunkował się do zarzutu i udzielał odpowiedzi, skąpych, ale kompletnych – dodał. Zaznaczył, że nie ma uchybień – szczególnie uchybień rażących – dotyczących uwzględnienia przez sąd opinii przedstawionych przez biegłych oceniających stan psychiczny skazanego.

Sędzia wyjaśnił też, że nie ma uchybień co do wydłużenia przez sąd apelacyjny okresu bezwzględnego pozostawania w zakładzie karnym. Sąd pierwszej instancji skazał Nowakowskiego na dożywocie z zastrzeżeniem, że może się ubiegać o przedterminowe zwolnienie po 25 latach, a sąd apelacyjny przedłużył ten okres do 35 lat.

Przewodniczący na marginesie prawnej wartości sprawy rozpatrzonej przez SN zaznaczył, że wśród 2 tys. kasacji rocznie, które trafiają do Izby Karnej, przygotowana przez mec. Pietrzaka zasługuje na wysoką ocenę, mimo że to wyrok sądu apelacyjnego obronił się przed SN.

Narastała w nim złość

Do morderstwa doszło w sierpniu 2015 r. Mężczyzna zaatakował siekierą 10–latkę, która z matką wchodziła do księgarni w Kamiennej Górze. Potem wyrzucił narzędzie zbrodni i zaczął uciekać. Schwytali go świadkowie zdarzenia. Dziewczynka zmarła w szpitalu. Nowakowski podczas śledztwa przyznał się do zabójstwa.

Skazany w śledztwie wyjaśniał, że narastała w nim złość, bo od dłuższego czasu miał problemy ze znalezieniem pracy. Ponadto dzień przed dokonaniem zabójstwa otrzymał decyzję, że nie przysługuje mu zasiłek dla bezrobotnych. Udał się do Powiatowego Urzędu Pracy, aby zemścić się na urzędnikach. Ponieważ w budynku było dużo osób, zrezygnował z zamiaru. Wyszedł na ulicę i skierował się do centrum miasta. Widząc małą dziewczynkę wchodzącą do księgarni, zadał jej cios siekierą.

Sąd oprócz kary dożywocia pozbawił też skazanego praw publicznych na 10 lat i nakazał wypłatę zadośćuczynienia rodzicom zamordowanej dziewczynki - 200 tys. zł. Rodzice jako oskarżyciele posiłkowi uczestniczyli w rozprawie, ale nie zabierali głosu, również po decyzji SN nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami.

źródło:

Zobacz więcej