Pereira: Cichy sojusz. Kto zyskuje na promowaniu faszystów

Uczestnicy Marszu Niepodległości (fot. arch. PAP/Jacek Turczyk)

– ​Mimo że od czasu 11 listopada minął już tydzień, jest kilka spraw, które warto uporządkować. Zamach na logikę głośnych hipokrytów z obozu liberałów, ludzi, którzy nie mają nic do zaproponowania obywatelom oprócz negacji jakichkolwiek poglądów czy opinii, z którymi oni („elity”) się nie zgadzają - to jest coś, co wprawia każdego myślącego człowieka w osłupienie.

Dobrzy Europejczycy patrzą na „polskich faszystów” [Opinia]

11 listopada ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Chociaż większości jego uczestnikom wydawało się, że biorą udział w radosnej,...

zobacz więcej

Im głupsza narracja i polityczny przekaz „antyfaszystów”, tym większym cepem chcą nam go wsadzić do głów. Im toporniejsze jest to, co próbują ludziom sprzedać, tym toporniejsze metody – fejkowe hasła, stare zdjęcia (z czasów rządów Tolerancji i Miłości) i dużo piany.

A tak naprawdę to oni robią faszystowskim ekstremistom największą reklamę. Świadomie i z premedytacją.

Zaplanowana akcja

Otóż na Marszu Niepodległości było 60–100 tys. ludzi. Ludzie o różnych poglądach, w różnym wieku i statusie społecznym. Cel jeden – świętowanie Dnia Niepodległości. W tej grupie ok. 60–100 ludzi (czyli promil całego zgromadzenia) zrobiło akcję z faszystowskim transparentem. Członkowie dwóch niszowych grupek, Niklot i Szturmowcy (zapewne zinfiltrowanych przez rosyjskie służby, jak większość takich radykalnych grup w Europie), pojawili się na w środku marszu, zapozowali fotoreporterom, fotki poszły w świat i zamierzony skutek został osiągnięty.

Nie złamali prawa, nie robili burd. Można powiedzieć – świetnie zaplanowana akcja. W imię walki z rządem (każda pałka dobra) dali ogromną satysfakcję kilku zamaskowanym gościom, bo właśnie o to im chodziło.

Swoje interesy zrealizowało przy tej okazji kilka grup: politycy opozycji (przyprawiają gębę przeciwnikom – np. szef PO Grzegorz Schetyna mówił, że wśród faszystów widział polityków rządu, mimo że oni byli w tym czasie w Krakowie); europosłowie z frakcji liberałów i komunistów, bo mogli zrobić dym; Niemcy, bo mogą wbijać do głów kalkę „Polak nazista” i utrudniają polskie starania o odszkodowania za ich zbrodnie dokonane podczas II wojny światowej.

Wiemy, kto stoi za rasistowskimi hasłami na Marszu Niepodległości

Dotarliśmy do informacji, kto stoi za faszystowskimi i rasistowskimi transparentami, które pojawiły się na tegorocznym Marszu Niepodległości. Byli...

zobacz więcej

Co z tego, że co roku na marszu pojawia się kilku radykałów, których jest mniejszość, ale umieją zrobić hałas? Co z tego, że jeszcze kilka lat temu mieliśmy jeszcze zadymy, a – jak stwierdził dziś niemiecki dziennikarz u Marcina Mellera – tak naprawdę radykalizacja marszu następowała za poprzednich rządów?.

Co z tego, że to dzięki konserwatystom narodowcy są marginalizowani (ludzie mają do wyboru nie tylko radykałów z prawej i lewej, ale również konserwatywne centrum)? Co z tego, że tego samego dnia w Brukseli doszło do zadym, gdzie palono samochody i okradano sklepy?

Próba dyskredytacji Polski

Co z tego, że akcji faszystowskich w Niemczech np. jest kilkakrotnie więcej, a Żydzi są we Francji i Niemczech dużo bardziej zagrożeni niż w Polsce? Co z tego, że faszystowskie hasła potępił rząd, prezydent i prezes Kaczyński –coś, czego od poprzedniej władzy nikt nie wymagał? Co z tego, skoro kierującym oburzeniem nie chodzi o prawdę, tylko o robienie dymu?

Zacytuję tu Krzysztofa Karnkowskiego: „Histeria, jaka zalała media całego świata, wpisuje się w trwającą od wielu miesięcy próbę dyskredytowania Polski na arenie międzynarodowej. Skoro świat nasłuchał się już o „polskich obozach śmierci”, tym bardziej przerazi się, gdy opowiedzieć mu o marszu, organizowanym przez organizacje, które przed II wojną światową postulowały usunięcie z Polski społeczności żydowskiej. O tym, że kolaborantów wśród polskich narodowców nie było, wielu z nich zaś walczyło z Niemcami lub straciło życie w obozach, czytelnik czy widz za granicą nie wie. Gdy usłyszy, że marsz spadkobierców przedwojennych »faszystów« przeszedł 300 km od Oświęcimia, zbitka Polak – nazista na dobre utrwali mu się w pamięci. Nie przeszkadza to najwyraźniej politykom Platformy Obywatelskiej, wpisującej do rezolucji PE słowa o ksenofobicznym, faszystowskim marszu”.

Na koniec przypomnę, że jednym z działaczy Niklotu (grupka, która stała za transparentami) był Mateusz Piskorski, który w 2016 r. został zatrzymany przez ABW za szpiegostwo na rzecz Rosji. Działacze Niklotu regularnie wzywają do udziału w tzw. „Ruskim Marszu”, który odbywa się w Moskwie i krzewi ideę panslawizmu.

źródło:
Zobacz więcej