Jak tworzono kłamstwo o generale Andrzeju Błasiku. Jest nagranie

Maciej Lasek i Jerzy Miller (fot. arch.PAP/Paweł Supernak)

W 2011 r. rządowa komisja badająca katastrofę smoleńską „stwierdziła obecność” śp. generała Andrzeja Błasika w kokpicie Tupolewa, mimo że, jak sama przyznała – „materiały z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego wskazują na nieustaloną osobę”. Teraz nagrania z zapisem rozmów z kokpitu opublikowała Telewizja Republika. Jeden z ekspertów pracujących w CLK komentuje w rozmowie z tvp.info: decyzją polityczną udało im się zmienić wynik pracy eksperckiej.

Ewa Błasik: chcą zrzucić winę na mojego męża, a jego priorytetem było bezpieczeństwo

– Jest mi wstyd za polską prokuraturę. Nie ma możliwości, by mój mąż ingerował w pracę pilotów – powiedziała Ewy Błasik, żona Dowódcy Sił...

zobacz więcej

W trakcie prac komisji Jerzego Millera świadomie zmanipulowano wynik badań Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Celem było wskazanie dowódcy polskich Sił Powietrznych generała Andrzeja Błasika jako osoby obecnej w kokpicie Tu–154M w czasie katastrofy w Smoleńsku.

Tak wynika z nagrań z Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, jakie ujawniła Telewizja Republika. „Dziś ujawniamy część rozmów – jutro i w środę kolejne rozmowy” – informuje portal stacji.

Jerzy Miller, były minister spraw wewnętrznych i administracji, od 28 kwietnia 2010 r. z polecenia Donalda Tuska kierujący komisją wyjaśniającą przyczyny katastrofy smoleńskiej, spotkał się z członkami komisji 19 maja 2011 r.

Głos z nagrania

Kilka miesięcy przed publikacją końcowej wersji raportu członkowie zespołu ustalali między sobą, jak jeden z nierozpoznanych głosów z nagrania z czarnej skrzynki – mimo niestwierdzenia przez ekspertów z policyjnego laboratorium jego tożsamości – przypisać generałowi Błasikowi.

Pierwszy głos zarejestrowany na nagraniu, prawdopodobnie należy do Macieja Laska. Słyszymy:

„Materiały z CLK wskazują na nieustaloną osobę. My wszyscy, my wiemy – albo generalnie w przestrzeni medialnej wiadomo, kto tam był, na podstawie analiz tych tras licznych, wiadomo kto tam był. Natomiast ja bym tutaj zaproponował w historii lotu, byśmy napisali – osoba spoza załogi, a w analizie byśmy napisali, że to był zdaniem Komisji na podstawie zebranych dowodów był pan generał dowódca Sił Powietrznych. Oczywiście nie nazwiska, żadnych nazwisk itd., ale… pan generał. Pasuje to?”

Całość nagrania publikuje Telewizja Republika:
 


„W imię honoru” - poruszające przeżycia wdów smoleńskich

zobacz więcej

Ekspert CLK o działaniach komisji Millera

Jeden z ekspertów pracujących w CLK w nieoficjalnej rozmowie z portalem tvp.info tak wspomina działania komisji Millera:

– Zaczęło się od pierwszego stenotypu, w którym w różnych miejscach było „nic” – dlatego, że nasi ludzie nie byli w stanie ostatecznie rozpoznać głosu. MAK-owi to nie przeszkadzało, wstawiali głosy, nawet tam, gdzie nie były one do rozpoznania. Mnie to nie dziwi, bo Rosjanie nie działali w warunkach laboratoryjnych – siedziało dwóch żołnierzy i spisywało, jak im się usłyszało – powiedział.

– Było też odwrotnie: w miejscu, gdzie Rosjanom się dwie komendy nakładały, my dwa źródła dźwięku rozdzieliliśmy i wychwyciliśmy komendę „odchodzimy”, co stawiało w prawdziwym świetle naszych pilotów – stwierdził.

Nierozpoznany głos w kabinie

– Przy ogłoszeniu raportu pojawiła się w nim wspomniana komenda, która była ważna, bo pokazuje, że nasi piloci działali racjonalnie. To się zgadzało, ale nagle pojawiło się coś, czego u nas nie było: głos w kabinie dopisany jako „generał Błasik”, mimo że u nas nigdzie nie został rozpoznany – zaznaczył.

– Przypisanie tego Błasikowi było przedziwne, wszyscy widzieliśmy, że coś tu nie gra. Ludzie od nas też pytali, skąd takie przypisanie. Wyjąłem z szafy nasz raport, porównałem z raportami MAK i Millera. W komisji Millera mówili, że oni mieli więcej danych, wiedzą lepiej z kontekstu sytuacyjnego itd. – powiedział.

– Później odczyt wykonywał również Instytut Ekspertyz Sądowych i tam, gdzie ludzie Jerzego Millera wstawili gen. Błasika – eksperci rozpoznali drugiego pilota, majora Roberta Grzywnę. To był wówczas spory zgrzyt, bo decyzją polityczną udało im się zmienić wynik pracy eksperckiej – zakończył.

Maciej Lasek w zespole do "odkłamywania"

zobacz więcej

„Albo zadbamy o jednolity przekaz, albo sobie ukręcimy bicz”

To nie pierwsze nagranie obciążające Jerzego Millera. We wrześniu 2016 r. podkomisja badająca przyczyny katastrofy, którą kieruje dr Wacław Berczyński, ujawniła nieznane dotąd nagranie. Słychać na nim, jak 28 kwietnia 2010 r., czyli dwa tygodnie po tragedii, Jerzy Miller mówi o potrzebnie spójności w wersji polskiej i rosyjskiej, jeśli chodzi o przyczyny katastrofy.

– Ja od państwa idę do premiera [Donalda Tuska], który chce postawić kropkę nad „i”, ponieważ jego różni doradcy różnie podpowiadają rozstrzygnięcia ostateczne po stronie polskiej. W związku z czym ja się zobowiązałem, że w dniu dzisiejszym, w trakcie naszego spotkania, poznam państwa opinię, odwiedzę premiera, który podejmie ostateczną decyzję – mówi Jerzy Miller podczas posiedzenia rządowej komisji.

– Nasze ustalenia zostaną zderzone z ustaleniami rosyjskimi. Nieformalnie, w odbiorze społecznym. Jeżeli te raporty będą różne, to będzie do tego cała teoria budowana w społeczeństwie, że albo ten ukrył, albo tamten ukrył – ale na pewno prawda jest gdzieś jeszcze indziej. (…) My mamy tutaj cztery podmioty, które będą publikowały coś: komisję rosyjską, prokuratora rosyjskiego, komisję polską, prokuratora polskiego – dodał.

– Wszystkie te cztery podmioty są wzajemnie od siebie niezależne. W związku z tym albo zadbamy o spójność dialogu ze społeczeństwami – zwłaszcza ze społeczeństwem polskim, bo rosyjskie społeczeństwo, powiedzmy sobie szczerze, przez dwa tygodnie żyło również jakimś tam współczuciem, a po następnych dwóch miesiącach, oprócz garstki – w ogóle nie będą zainteresowani – stwierdził.

– Albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy – radził zebranym minister Jerzy Miller.

źródło:
Zobacz więcej