Fundacja PNP: Parys i inni skazani za premie

Zdaniem Jana Parysa, premie sobie wypłacone spowodowały, że „o połowę wzrosła efektywność pracy członków zarządu” (fot. arch.)

Na półtora roku więzienia, w zawieszeniu na trzy lata skazał sąd Jana Parysa i trzech innych byłych członków Zarządu Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie za bezprawne wypłacenie sobie nagród w wysokości 70–83 tys. zł w latach 1998–1999. Wyrok jest nieprawomocny.

Sąd Rejonowy w Warszawie uznał, że nie ma żadnych wątpliwości, iż czterej oskarżeni „bezprawnie i wbrew ogólnie przyjętym zasadom etycznym, moralnym i dobrego obyczaju przyznawali sobie nagrody i premie”.

Sędzia Krzysztof Ptasiewicz uzasadniając wyrok, mówił, że „z regularnością zegarka Jan Parys i pozostali członkowie zarządu pobierali premie, czyniąc sobie z tego dodatkowe źródło dochodów oprócz pobieranej pensji w Fundacji”.

Sąd uznał jednak, że pobrane kwoty były niższe o około 20 do 30 tysięcy złotych niż przedstawiała to w zarzutach prokuratura.

Dwaj oskarżeni – Jan Parys i Jacek Pająk – zostali ponadto ukarani grzywną w wysokości 4 tysięcy złotych, a oskarżony Jacek Turczyński – grzywną w wysokości 10 tysięcy złotych.

Prokuratura oskarżyła Jan Parysa i trzy inne osoby – byłych członków Zarządu Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” o wyrządzenie znacznej szkody majątkowej dla osiągnięcia własnej korzyści. W 2003 roku Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że oskarżeni pobrali niezgodnie z prawem ponad 400 tysięcy złotych tytułem premii kwartalnych. Groziła im za to kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

W mowie końcowej prokurator żądał dla oskarżonych kary dwóch lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Po ogłoszeniu wyroku prokurator powiedział, że nie wie jeszcze, czy będzie składał apelację od wyroku. Odwołania natomiast zapowiedzieli obecni adwokat Jana Parysa i obrońca Jacka Turczyńskiego.

Oskarżenie domagało się też, by sąd nałożył na Jana Parysa i pozostałych obowiązek naprawienia szkody i zwrot pieniędzy.

Oskarżeni twierdzili, że są niewinni i nie złamali prawa. Przed sądem wnieśli o uniewinnienie i przekonywali, że przyznanie nagród nastąpiło w drodze uchwał Zarządu Fundacji i nigdy nie było to „kwestią sporną”. Twierdzili też, że nagrody i premie nie uszczupliły środków przeznaczonych na rzecz działalności Fundacji. W mowie końcowej zgodnie mówili, że pretensji ani uwag o charakterze prawnym nie miał też niemiecki odpowiednik Fundacji, który przeznaczał część funduszy na Polsko-Niemiecką Fundację.

Afera w Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” wybuchła po publikacji w 2003 roku przez „Rzeczpospolitą” informacji o wielotysięcznych nagrodach, które przyznawały sobie kolejne zarządy Fundacji w latach 1998–2001. Później „Gazeta Wyborcza” pisała o nagrodach przyznanych prezesowi i członkom zarządu fundacji w latach 2001 i 2002. Jedną z osób, które pobrały wysokie nagrody był ówczesny wiceprzewodniczący fundacji, były minister obrony, Jan Parys.

Po publikacjach prasowych uchylono uchwały przyznające nagrody i zobowiązano osoby nagrodzone do zwrotu pobranych kwot. Jan Parys, który nie chciał oddać pieniędzy, został odwołany.

Parys podkreślał, kiedy zarzuty potwierdziła NIK, że premie spowodowały, że „o połowę wzrosła efektywność pracy członków zarządu”. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który w 2005 roku uznał, że premie pobrano bezprawnie. W marcu 2007 Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł w procesie cywilnym, że Jan Parys ma zwrócić Fundacji 130 tysięcy złotych wraz z odsetkami.

źródło:
Zobacz więcej