Dostał 25 lat za włamanie i współudział w morderstwie. Dla „GW” jest twarzą Marszu Milczenia

Relacja „GW” z marszu poświęconego Piotrowi Szczęsnemu wzbudza kontrowersje z powodu udziału w nim Jerzego Nasierowskiego (fot. tt/youtube)

Spore oburzenie, nawet wśród uczestników, wywołała relacja „Gazety Wyborczej” z marszu poświęconego Piotrowi Szczęsnemu. 19 października podpalił się on na Placu Defilad. Na pierwszym planie zdjęcia ilustrującego „Milczący Marsz”, trzymając kartkę z napisem „Ja zwykły, szary człowiek”, znajduje się aktor Jerzy Nasierowski – skazany za współudział w morderstwie.

Prokuratura zbada sprawę samopodpalenia pod PKiN. Będzie sekcja zwłok

Prokuratura zleciła sekcję zwłok Piotra S., który 19 października podpalił się przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie i który zmarł w niedzielę...

zobacz więcej

83-letni aktor, pupilek środowisk lewicowych, swego czasu określony przez Jerzego Urbana jako „pierwszy pedał III RP”, wziął udział w marszu upamiętniającym Piotra Szczęsnego, który 19 października na Placu Defilad przed PKiN dokonał samopodpalenia. Mimo akcji ratowniczej i pomocy medycznej Szczęsny zmarł 29 października w szpitalu.

Samobójstwo mężczyzny budzi w niektórych środowiskach spore zainteresowanie. Ze względu na polityczne konotacje wywołało duże kontrowersje – Szczęsny miał dokonać samopodpalenia w akcie protestu przeciwko polityce rządu Beaty Szydło.

Środowiska opozycyjne chcą z samobójcy zrobić „męczennika za sprawę”, co samo w sobie budzi wątpliwości. Jeszcze większe wątpliwości budzi dobór zdjęcia, jakie redakcja „GW” wybrała, by zilustrować relację z marszu.

Zaoramy się sami – historia Nasierowskiego

„Nie trzeba nas rozjeżdżać walcem – zaoramy się sami” – w komentarzu na platformie społecznościowej Facebook napisała jedna z internautek, oburzona faktem, że na pierwszym planie prezentowany jest 83-letni Nasierowski. W 1973 r. aktor został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za współudział w zabójstwie Anny Wujek. Razem ze swoim ówczesnym kochankiem, hydraulikiem Andrzejem Rukuszewiczem, włamał się do mieszkania Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej – aktorki, pedagog, współzałożycielki i wieloletniej dyrektor Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”. W mieszkaniu natknęli się na Wujek, pracującą u Zimińskiej-Sygietyńskiej jako gosposia; zamordował ją Rukuszewicz.

„Wyborcza” w poszukiwaniu oficerów prowadzących. „Artykuł zawiera fałszywe informacje i insynuacje”

Kierownictwo Trybunału Konstytucyjnego to ludzie służb specjalnych, a wśród sędziów TK jeden był oficerem prowadzącym obecnej pani prezes. Takie...

zobacz więcej

Morderca i złodziej czy opozycjonista?

Nie był to pierwszy konflikt z prawem Nasierowskiego, już wcześniej parał się włamaniami i kradzieżą – obrabował m.in.: willę malarza Franciszka Starowieyskiego. Miał się również zajmować przemytem. Mimo wszystko, dzięki wstawiennictwu prozaika, poety i publicysty Romana Bratnego, Nasierowski wyszedł z więzienia po zaledwie 10 latach odsiadki – w 1982 r.

Teraz Nasierowski żyje ze skromnej emerytury, czasem grywa w sztukach – zagrał m.in.: w „Dogville” w Teatrze Syrena – występuje w teledyskach i modnych lewicowych klubach. W 2011 r. był gwiazdą spotkania z cyklu „Biografie filmowe. Gwiazdy PRL-u” zorganizowanym przez Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat.

W mediach społecznościowych aktor twierdzi również, że jego wyrok więzienia miał inne – opozycyjne – podłoże.

źródło:
Zobacz więcej