„Nie było konieczności, by śledztwo smoleńskie oddawać w ręce Rosjan”

– Mimo, że Donald Tusk musiał wiedzieć, że wybrano wariant niekorzystny dla Polski, nie próbował z tego wybrnąć, dalej szedł w zaparte, przekonując, że to, co niedobre dla Polski, co utrudnia wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej – jest jedynym słusznym rozwiązaniem – powiedział w rozmowie z TVP Info autor publikacji, Wojciech Wybranowski.

Ekshumacje smoleńskie. Szczątki pięciu ofiar w trumnie generała wojsk specjalnych

Gen. Włodzimierz Potasiński był w chwili katastrofy smoleńskiej dowódcą wojsk specjalnych. W jego trumnie śledczy odnaleźli szczątki jeszcze...

zobacz więcej

Z dokumentu ujawnionego przez tygodnik wynika, że lot do Smoleńska nie był lotem cywilnym. „Należy w szczególności wskazać, że według dostępnych informacji samolot Tu-154M pozostawał do dyspozycji jednostki sił zbrojnych, był wpisany do rejestru samolotów wojskowych MON i traktowany był na gruncie prawa krajowego jako statek powietrzny państwowy, nosił stosowne oznaczenia samolotu wojskowego, zaś dowództwo nad nim sprawowała osoba wchodząca w skład personelu sił zbrojnych”, podało treść analizy „Do Rzeczy”.

Analiza stworzona na życzenie KPRM, jak pisze tygodnik, „nigdy nie została upubliczniona”. Autor pyta, czy powodem takiej decyzji mogły „wnioski niekorzystne dla Donalda Tuska i ludzi z jego otoczenia”. Teraz analiza ma stanowić część materiału dowodowego w śledztwie ws. „zdrady dyplomatycznej”.

Jak wynika z artykułu w „Do Rzeczy”, drugi dokument to pismo z 19 września 2011 r., skierowane przez byłego szefa kancelarii premiera, Tomasza Arabskiego, do warszawskiej prokuratury okręgowej. Wynika z niego, że pracownicy KPRM nie wiedzieli, dlaczego śledztwo smoleńskie zostało przekazane w ręce Rosjan.

„Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie posiada informacji, z jakich uregulowań wynikała decyzja Federacji rosyjskiej o wdrożeniu śledztwa w sprawie samolotu Tu-154M”, podał tygodnik. Jak czytamy w „Do Rzeczy”, przygotowanie analizy KPRM z Donaldem Tuskiem na czele zleciła m.in. Kancelarii Prawnej K&L Gates. Tygodnik podaje, że umowę, mającą opiewać na kwotę 65 905 zł, podpisano w lutym 2011 r.

źródło:
Zobacz więcej