Madryt chce uruchomić art. 155. Katalończycy wyszli na ulice

Katalończycy wyszli na ulice (fot. PAP/EPA/TONI ALBIR)

Konstytucyjny mechanizm pozwalający na przejęcie części kompetencji katalońskich władz, zostanie użyty po raz pierwszy w historii. Ostatnie słowo należeć będzie do Senatu, w którym większość ma Partia Ludowa premiera Hiszpanii Mariano Rajoya.

Premier Katalonii: zdobyliśmy prawo do posiadania niepodległego państwa

Premier Katalonii Carles Puigdemont zapowiedział w niedzielę wieczorem, że jego rząd przekaże wyniki referendum niepodległościowego w Katalonii do...

zobacz więcej

Gabinet premiera Mariano Rajoya zdecydował o uruchomieniu konstytucyjnej procedury, pozwalającej na przejęcie części kompetencji katalońskich władz. Rząd w Madrycie zebrał się na nadzwyczajnym posiedzeniu w związku z sytuacją w Katalonii, której władze grożą odłączeniem od reszty kraju.

Ten konstytucyjny mechanizm zostanie użyty po raz pierwszy w historii. Po zaakceptowaniu go przez Senat, rząd w Madrycie będzie mógł przedsięwziąć wobec Katalonii środki konieczne dla zobowiązania jej do „przymusowego wypełnienia obowiązków i ochrony interesu powszechnego”.

4-punktowy plan dla Katalonii

 Mariano Rajoy zaznaczył, że do obecnej sytuacji doprowadziły władze Katalonii.

– Stosujemy artykuł 155., bo żaden rząd, podkreślam, żaden rząd żadnego demokratycznego kraju nie może zaakceptować, że prawo się ignoruje, łamie i zmienia – stwierdził premier Hiszpanii.

Mariano Rajoy mówił też, że niepodległość Katalonii będzie oznaczała wyjście tego regionu z Unii Europejskiej i Światowej Organizacji Handlu, co spowoduje, że stanie się on krajem „trzeciego świata”. Premier nakreślił 4-punktowy plan rządu wobec Katalonii. To: odzyskanie legalności, powrót do normalności i współistnienia, kontynuowanie poprawy sytuacji gospodarczej i przeprowadzenie wyborów w regionie, które mają odbyć się maksymalnie w ciągu pół roku.

Szef rządu poinformował również o krokach, jakie jego rząd podejmie wobec katalońskich władz po uzyskaniu akceptacji Senatu. Zapewnił, że nie zawiesza się autonomii Katalonii i jej władz. Konsekwencje dotkną jednak poszczególnych osób.

– Po pierwsze, zawieszenie przewodniczącego katalońskiego rządu, wiceprzewodniczącego i doradców, którzy tworzą radę rządu Katalonii – wyjaśnił.

Senat zdecyduje w piątek

W piątek rządowym dokumentem ma zająć się Senat, w którym większość ma Partia Ludowa premiera Rajoya. W internetowych wpisach katalońscy politycy nazywają oświadczenie hiszpańskiego premiera zamachem stanu wymierzonym w legalną większość i demokrację.

O godzinie 21.00 głos ma zabrać szef katalońskich władz Carles Puidgemont. Polityk zagroził kilka dni temu, że ogłosi jednostronną deklarację niepodległości Katalonii, jeśli nie dojdzie do próby dialogu między Madrytem a Barceloną. Do ogłoszenia secesji wzywają katalońscy republikanie i skrajna lewica.

Tymczasem Katalończycy wyszli na ulice Barcelony. Około 450 tysięcy osób demonstruje poparcie dla niepodległości regionu. Wśród demonstrantów, zebranych w rejonie bulwaru Paseo de Gracia, jest szef autonomicznego rządu Katalonii, Carles Puigdemont. Manifestanci skandują „Niepodległość!” i „Wolność!”.

Król o niedopuszczalnej próbie secesji

Z kolei wczoraj król Hiszpanii Filip VI powiedział, że Katalonia jest i będzie istotną częścią państwa. Monarcha zaznaczył, że jego kraj musi stawić czoła, jak się wyraził, niedopuszczalnej próbie secesji.

 Napięcie między Barceloną a Madrytem jest następstwem referendum niepodległościowego w Katalonii, które władze centralne uznały za nielegalne. 10 października Carles Puidgemont podpisał deklarację niepodległości wzywającą inne państwa do uznania republiki Katalonii. Wezwał jednak katalońskich deputowanych do odroczenia o kilka tygodni secesji regionu, by umożliwić negocjacje z Madrytem.

Przedwczoraj hiszpański rząd oświadczył, że nie dostał jasnej odpowiedzi na pytanie, czy Katalonia ogłosiła niepodległość, wobec czego odczytuje to jako brak odpowiedzi i rozpocznie procedurę przewidzianą w artykule 155. konstytucji.

źródło:
Zobacz więcej