Da Vinci usunął gruczoł prostaty. Debiut operującego robota

NFZ na razie nie refunduje operacji, a koszt radykalnego usunięcia prostaty sięga 30 tys. zł (fot. Pexels)

W warszawskim Szpitalu Mazovia przeprowadzono pierwszą w stolicy operację z użyciem robota. Zabieg polegał na usunięciu gruczołu prostaty. Podobne roboty chirurgiczne Da Vinci mają tylko dwa inne szpitale, we Wrocławiu i Toruniu.

Zatrzymali serce pacjentki, żeby uratować życie. Nowatorska operacja w Bytomiu

Aż trzykrotnie w trakcie operacji 32-letniej kobiety bytomscy lekarze zatrzymali farmakologicznie akcję serca, żeby odciąć dopływ krwi do mózgu. To...

zobacz więcej

– Zabieg polegał na radykalnym usunięciu prostaty u pacjenta z rakiem tego gruczołu – powiedział dr hab. n. med. Igal Mor, urolog i dyrektor zarządzający Szpitala Mazovia, w którym przeprowadzono operację. Druga planowana jest na wtorek, kolejne trzy zabiegi radykalnej prostatektomii (usunięcia prostaty) mają się odbyć w przyszłym tygodniu.

Trzecia taka placówka

Szpital Mazovia jest trzecim ośrodkiem w Polsce dysponującym robotem chirurgicznym da Vinci. Od kilku lat jest on wykorzystywany w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu, a od niedawna również w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim w Toruniu.

– Chirurgia z użyciem robota pozwala przeprowadzić znacznie bardziej precyzyjne operacje w porównaniu do operacji klasycznych i laparoskopowych, co jest bardziej korzystne dla pacjenta. W przypadku radykalnego usunięcia gruczołu krokowego można uniknąć niektórych powikłań tych zabiegów, takich jak nietrzymanie moczu czy utrata funkcji seksualnych przez pacjenta – podkreślił dr hab. Mor.

Specjalista zwrócił uwagę, że po zabiegu z wykorzystaniem robota rzadziej dochodzi do infekcji związanych z cewnikowaniem pacjenta. Po laparoskopii zwykle musi być on cewnikowany przez dwa tygodnie, a po operacji z użyciem robota cewnik może być usunięty już na drugi dzień. Zmniejsza to ryzyko zakażenia, ponieważ im dłużej używany jest cewnik, tym częściej dochodzi do infekcji dróg moczowych.

Odkrycie naukowców z UMCS w Lublinie. Leczą raka dżdżownicami

Dżdżownice kontra rak, czyli sensacyjne odkrycie naukowców z UMSC w Lublinie. Przygotowali i opatentowali preparat z dżdżownic, który – nie...

zobacz więcej

Sztuczny nadgarstek

Robot da Vinci ma cztery ramiona, spośród których trzy wyposażone są w narzędzia chirurgiczne, a jedno służy do sterowania kamerą endoskopową. Ramiona operacyjne dysponują „sztucznym nadgarstkiem” imitującym ruch ręki ludzkiej i odpowiednio zmniejszonym dla potrzeb pola operacyjnego.

Aparat zapewnia również znacznie lepszy, trójwymiarowy obraz pola operacji w HD, z pięciokrotną możliwością powiększenia. W laparoskopii jest on jedynie dwuwymiarowy, na ekranie monitora, dlatego trudniej jest operować narzędziami chirurgicznymi.

Chirurg steruje ramionami robota z ich nieograniczoną swobodą ruchu, może operować pod każdym kątem i uzyskać nieosiągalną wcześniej dokładność i precyzję. Mniejsze są nacięcia tkanek. Chirurg po nabraniu wprawy w takich operacjach zwykle mniej się męczy, co również wpływa na dokładność wykonywanej operacji.

Robot wygasza drgania ręki operatora, a nawet nagły jego ruch, do którego może dojść, kiedy podczas wykonywania zabiegu zostanie on w konsoli sterującej potrącony. Maszyna reaguje nawet na ruchy gałek ocznych; jeśli „stwierdzi”, że chirurg jest już zbyt zmęczony – nie można go w ogóle uruchomić.

– Zastosowanie robota da Vinci pozwala na wyeliminowanie wszystkich niedoskonałości stosowanej obecnie jako standard laparoskopii. Możliwe jest uzyskanie dokładności i precyzji dotychczas nieosiągalnej nawet przez najbardziej doświadczonych chirurgów – powiedział dr n. med. Tomasz Szopiński ze Szpitala Mazovia.

źródło:

Zobacz więcej