„Powinniśmy powiedzieć Merkel: Masz tu rachunek, płać!”

Jonny Daniels, prezes fundacji From the Depths, walczy o pamięć historyczną (fot. Tomasz Soliński)

– Uroniłem łzę w trakcie przemówienia prezesa Kaczyńskiego. Tamtego dnia otrzymałem telefon z biura premiera Izraela z pytaniem „czy on naprawdę to powiedział? Wow!” – mówi Jonny Daniels w rozmowie z Filipem Styczyńskim dla portalu tvp.info. Prezes fundacji From the Depths upamiętniającej Polaków, którzy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej opowiada o niezwykłym potencjale Polaków, Izraelu, Antifie i Donaldzie Trumpie.

„Zbrodnia Holokaustu i bohaterstwo tych, którzy mu się przeciwstawili, muszą być pamiętane”

zobacz więcej

Jak wyglądała pańska droga do Polski i skąd pomysł, żeby zaangażować się w polsko-żydowski dialog?

Polsko-żydowskie relacje są bardzo skomplikowane i pełne kłamstw z obu stron. Nigdy nie byłem tym zainteresowany. Dorastałem w Londynie. Mój prapradziadek pochodził z małej polskiej miejscowości Dobrzyń nad Wisłą. Słyszałem historie o Dobrzyniu, ale nigdy mnie to nie interesowało. Tak samo nigdy nie chciałem odwiedzić miejsc związanych z Holokaustem – Auschwitz, czy Treblinki. Myślałem, że wystarczająco dużo przeczytałem na ten temat i wszystko wiem. Dorastałem pośród ocalałych z Holokaustu.

Moje nastawienie zmieniło się jakieś pięć lat temu za sprawą najstarszej córki, która nosi imię po swojej prababci, ocalałej z Auschwitz. Zrozumiałem, że moje dzieci chcą mieć kontakt z tą generacją, z którą i ja miałem. Zacząłem się zastanawiać nad przyjazdem do Polski. Zbiegło się to w czasie gdy Glenn Beck, słynna amerykańska osobowość telewizyjna, przy okazji pracy nad dokumentem poświęconym Holokaustowi zaprosił mnie do wspólnej podróży. Kiedy pierwszy raz przyjechałem do Polski, byłem w lekkim szoku. Dorastałem wśród bardzo negatywnych stereotypów dotyczących Polaków. Dorastałem w przeświadczeniu, że Polacy są tak samo źli jak Niemcy, jeśli nie gorsi.

Od kogo pan to słyszał? Od rodziców?

Absolutnie od każdego na około. Nie było nawet jednego głosu, który mówiłby: „Wiesz co, oni wcale nie byli aż tak źli”. To było kompletne zaciemnienie. W szkole, w społeczeństwie. To nawet nie funkcjonowało na zasadzie pytania: „Czy Niemcy byli źli?”. „Tak, byli”. „A Polacy?”. „Tak, nawet gorsi”. W takim środowisku dorastałem. Gdyby ktoś się mnie wtedy zapytał: „Jonny, czy wiesz coś na temat Kazachstanu?”. Powiedziałbym, że nie mam pojęcia, że nic mnie z tym krajem nie łączy i kompletnie mnie nie obchodzi. Takie odczucia miałem wobec Polski. I takie odczucia wobec Polski ma wielu Żydów na świecie. Popatrz na Irlandczyków w USA. To jest piętnaste pokolenie, ale wciąż celebrują irlandzkie parady, wciąż czują się Irlandczykami.

Media w USA o „najbardziej wpływowym polskim polityku”: mówił o wielkim państwie Izrael

Jarosław Kaczyński potępił antysemityzm i mówił o wielkim państwie Izrael – napisały amerykańskie gazety „New York Times” i „Washington Post”,...

zobacz więcej

Wciąż starają się odwiedzać swój kraj.

Właśnie nie! Oni nawet go nie odwiedzają! Nazywają się Irlandczykami, bo mają kilka rudych włosów na głowie i powtarzają: „Jestem Irlandczykiem”. Prawda jest taka, że większość amerykańskich Żydów ma polskie korzenie. Wiesz, na zasadzie dziadek z Łodzi, a babcia z Sokołowa... Przez ostatnie cztery lata starałem się zrozumieć, skąd pochodzą negatywne opinie o Polakach, gdzie leży problem i co można z tym zrobić.

Nawet dzisiaj ludzie czasami mówią: „Czemu służy twoja walka? Dlaczego się tym przejmujesz?”. Krytycy twierdzą, że robię to dla kasy. Gdyby zależało mi na robieniu kasy, byłbym w Stanach. Gdybym robił to dla zbicia politycznego kapitału, byłbym w Izraelu i w Wielkiej Brytanii. Oczywiście muszę zarobić na życie, robiąc to co robię. Jestem dumny, że mogę prowadzić fundację i zarabiać na życie jednocześnie.

Mieszka pan w Polsce?

Większość czasu spędzam w Polsce. Mieszkam w Warszawie i absolutnie kocham tutaj być. Kocham ludzi i jeżeli jest cokolwiek, co doprowadza mnie w Polsce do szału, to marnowanie potencjału gdziekolwiek nie spojrzę. To nie jest wina ludzi, bo ludzie wykorzystują swój potencjał i robią niesamowite rzeczy! Niektórzy politycy tutaj też robią wspaniałe rzeczy.

Macie ludzi, którzy za dużo nie pokazują się w mediach, a robią wiele dobrego dla poprawy wizerunku Polski za granica. To choćby Jan Dziedziczak, sekretarza stanu w MSZ. To jest dla mnie wręcz szokujące, że nikt sobie nie zdaje sprawy z zaangażowania tych ludzi. Macie też takich ludzi, jak minister Mateusz Morawiecki, który właśnie ściągnął do Polski jeden z największych banków inwestycyjnych JP Morgan. To są sukcesy, które Polska powinna mieć każdego dnia tygodnia.

„Uważaliśmy, że tak trzeba”. Polskie małżeństwo, które uratowało nawet 300 Żydów

Ich zadaniem miała być opieka nad zwierzętami i ratowanie zagrożonych wyginięciem gatunków w warszawskim zoo. Tymczasem Antonina i Jan Żabińscy...

zobacz więcej

Ściągnięcie JP Morgan to rzeczywiście tak duży sukces?

Oczywiście, to gigantyczny sukces! W epickiej skali. To jest niesamowite. To jest jak branding. Na zasadzie „jak pokazać, że jesteś cool?”. To jak noszenie kicksów od Nike. Kiedy chodzisz w butach Pumy, nikogo to nie obchodzi. Wkładasz nowe buty od Nike i pokazujesz, że jesteś cool dzieciakiem. To wszystko są elementy gry. JP Morgan to właśnie taka marka. To jak noszenie szalu Burberry.

To jest pokazanie, że Polska jest miejscem innowacyjnym, przyjaznym dla inwestorów. Jest więcej takich ludzi jak Morawiecki. To też choćby Tomasz Pisula, który miał okazję zobaczyć tych gości z JP Morgan w akcji. Wciąż jest jednak dużo rzeczy do zrobienia. Choćby sprawa turystyki. Dlaczego nie jesteśmy tutaj otoczeni przez rój turystów? Nie mam pojęcia! Jest coś takiego jak turystyka chrześcijańska. I tutaj można dużo dokonać z Polskimi Liniami Lotniczymi. Polska ma szalony potencjał. Macie, Mazury, Zakopane, cały przepiękny kraj. Do tego relatywnie tani w porównaniu z resztą Europy. I najważniejsze – tu jest bezpiecznie!

Powiedział pan, że dla Żydów Polska jest najbezpieczniejszym krajem w Europie. Podtrzymuje pan tę opinię?

Tak czuję. Bardzo ważną rzeczą jest to, że ja reprezentuję siebie. Mam niewyparzony język, więc reprezentuję siebie głośno. Mam wrażenie, że dookoła jest wielu frajerów, wielu słabeuszy, którzy udają ważniaków, którzy lubią sobie nadawać ważne tytuły. Ja nie twierdzę, że reprezentuję to, co nazywamy Polskimi Żydami. Jestem polskim Żydem. Tak samo jak ci, którzy się tu urodzili. To nie moja wina, że się tutaj nie urodziłem. Tak jak nie jest winą Polaków, że zostali zaatakowani przez nazistowskie Niemcy. Jednakowoż nie poczuwam się do reprezentowania kogokolwiek.

Daniels chwali Mateusza Morawieckiego za ściągnięcie do Polski banku JP Morgan (fot.Tomasz Soliński)
.

Andrzej Duda: nie może być zgody na nienawiść i antysemityzm

Prezydent Andrzej Duda rozpoczął wizytę w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej. Spotka się tam z izraelskimi i palestyńskimi politykami i odwiedzi...

zobacz więcej

Kiedy pańscy przodkowie wyjechali z Polski?

Moi prapradziadkowie opuścili Dobrzyń nad Wisłą pod koniec XIX wieku. Szczęśliwie trafili do Londynu. Mój pradziadek urodził się już w Londynie. Nie za bardzo im tam szło i wrócili do Polski. Mój pradziadek dorastał w Dobrzyniu nad Wisłą. Jego cała rodzina tam żyła.

W 1925 roku został brutalnie pobity przez polskich sąsiadów. Tak bardzo, że aż pękła mu czaszka. Ponieważ miał już brytyjski paszport, spakował manatki i pojechał do Londynu na własną rękę. Wrócił tutaj w 1933 roku razem z moją prababcią, która była Brytyjką. Chciał zobaczyć jak może wyglądać ewentualny powrót do życia w Polsce. Jak wszyscy wiemy, lata 30. ubiegłego wieku to był trudny okres, wrócili więc do Londynu. Cała jego rodzina niestety została w Dobrzyniu nad Wisłą. Do dzisiaj nie wiemy gdzie zostali pomordowani.

Czy film „Azyl” opowiadający o rodzinie Żabińskich, ukrywających Żydów podczas niemieckiej okupacji, jest znakiem, że w zachodniej popkulturze pojawił się nowy trend w narracji na temat Polaków?

Polska musi robić więcej. Nie możemy polegać na tym, że inni będą opowiadać nasze historie. „Azyl” był przyzwoitym filmem o umiarkowanym sukcesie. Był puszczany w pięciuset kinach w USA, a to nie jest duża skala. W Polsce obowiązuje narracja, że ten film był publikowany wszędzie, a prawda jest taka, że nie był.

Walczyłem z producentami, bo nie mogłem zrozumieć dlaczego nie chcą wyświetlać tego filmu w południowych stanach. Na południe od Nowego Jorku nie można było zobaczyć tego filmu w żadnym kinie! To jest duży problem. W Stanach Zjednoczonych mieszka 60 milionów katolików, każdy z nich mógłby zobaczyć ten film i go pokochać... Niestety, narracja o Polakach w zagranicznych mediach się nie zmienia. Jako ludzie dbający o wizerunek Polski, musimy robić więcej. Jako ludzie, którzy dbają o prawdę i historię, musimy być aktywni w opowiadaniu tych historii.

Daniels dziwi się, że Polska nie jest tłumnie odwiedzana przez turystów (fot. Blanka Brown/Filip Styczynski Renaissance Project)
teraz odtwarzane
Jonny Daniels opowiada o relacjach Polsko-Izraelskich

„Będziemy dalej walczyć o prawdę historyczną”. Szef AJC obiecuje wsparcie dla Polski

Otwarcie w Warszawie biura American Jewish Committee, jednej z najbardziej szanowanych organizacji żydowskich, to ważne wydarzenie w relacjach...

zobacz więcej

Pańskim głównym zadaniem jest walka o prawdę?

Moją pracą nie jest mówienie prawdy i ukazywanie właściwej historii. Moją pracą jest promowanie rzeczy, które według mnie nie są promowane wystarczająco i powinny być promowane bardziej. W Polsce zacząłem działać w 2014 roku. Był tu wówczas inny rząd, który nie był pomocny i skłonny do współpracy. Działałem wówczas ze Sprawiedliwymi Wśród Narodów Świata. Dla mnie historia Sprawiedliwych jest imperatywem w edukacji o Holokauście. Kiedy odwiedzasz takie miejsca jak Auschwitz-Birkenau, albo jakikolwiek inny niemiecki obóz zbudowany w czasie okupacji na polskich ziemiach, opuszczasz te miejsca smutny, zdesperowany bez wiary w ludzkość i ta świadomość na tym się kończy.

Żeby nie być złą osobą, czyń dobro. Ja wierzę, że przekaz Sprawiedliwych jest znacznie silniejszy niż przekaz morderców. Spotykanie tych, którzy ryzykowali życie, a czasami je oddawali, żeby ratować moich braci i siostry to wyjątkowe doświadczenie. Jestem w szoku, że ci ludzi nie są obwożeni w samochodach i pokazywani! Są fundacje, które im pomagają, ale to za mało! Ci ludzie powinni być polskimi bohaterami, żydowskimi bohaterami, powinni być międzynarodowymi bohaterami. Ci ludzi to prawdziwi herosi.

Kiedy moje dzieci dorosną na tyle, żebym mógł z nimi porozmawiać o Holokauście, to historia Sprawiedliwych jest tą, którą chciałbym się z nimi podzielić. Bo prawda jest taka: jako Żydzi mówimy „Never again”. To nigdy więcej się nie powtórzy Żydom. Nigdy. Mamy Izrael. Mamy najsilniejszą armię na świecie. Nie pójdziemy na dno nie zabierając na nie wszystkich innych ze sobą. Jesteśmy bezpieczni. Ale ludzie są mordowani także dzisiaj. Zagłada dzieje się na całym świecie. Żydzi i Polacy powinni być w pierwszej linii, krzycząc przeciwko zagładzie na całym świecie. I myślę, że to czego się uczymy od Sprawiedliwych, to jak powinniśmy się zachowywać w takich sytuacjach i jak powinniśmy walczyć.

Wspominał pan, że Izrael jest silny. Chciałbym pana zapytać o opinię na temat słów Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że „Izrael jest cudem naszych czasów”. Czy w izraelskich mediach te słowa spotkały się z jakąś szerszą reakcją?

Powiem ci coś, nie wstydzę się tego przyznać. Uroniłem łzę w trakcie przemówienia prezesa Kaczyńskiego podczas niedawnej uroczystości w warszawskim zoo. Nie zważając na wszystkie nonsensy i lewicowych idiotów, słowa prezesa Kaczyńskiego zostały usłyszane przez Żydów na całym świecie. Tamtego dnia otrzymałem telefon z biura premiera Izraela z pytaniem „czy on naprawdę to powiedział? Wow!”. To jest niespotykane wśród europejskich liderów być tak odważnym, wspierającym i rozumiejącym.

Polska i żydowska walka są bardzo podobne do siebie. W przyszłym roku będziemy świętować sto lat polskiej i żydowskiej wolności. Nie może być silniejszych więzów. Jesteśmy dwoma narodami, które przy zerowych szansach zdobyły wolność. Kiedy prezes Kaczyński poprawił deputowanego z Knesetu, który nazwał Izrael małym krajem, prezes Kaczyński powiedział: „Nie, nie, nie. Jesteście wielkim krajem!”. Poczułem jak mówca z Knesetu, który siedział za mną, pukał mnie w plecy, był w szoku. To sekretarz Partii Pracy. Ale polityka tutaj nie gra roli. Przemówienie było niezwykle poruszające, inspirujące. Cały świat pisał o tym przemówieniu. Warto zwrócić uwagę, że Kaczyński nie przyszedł tam z wydrukowanym przemówieniem. Przemawiał prosto serca. W Izraelu dzisiaj wiemy, że nie mamy większego przyjaciela niż Polska, a Izrael powinien być jeszcze większym przyjacielem dla Polski.

Fundacja From the Depths upamiętnia Polaków, którzy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej (fot. arch. pryw.)

Żydowska organizacja AJC stawia na Polskę. Otwiera biuro w Warszawie

Jedna z najstarszych i najbardziej cenionych organizacji żydowskich American Jewish Commitee otwiera nowe biuro na Europę Środkowo-Wschodnią. Jako...

zobacz więcej

Jarosław Kaczyński powiedział również, że dzisiaj antysemityzm przejawia się we wrogości do Izraela, co jest typowe dla europejskiej lewicy. Zgadza się pan z tymi słowami?

W stu procentach. Gdyby prezes Kaczyński przyszedł z tym przemówieniem wydrukowanym na papierze i ktoś miałby je za niego przeczytać, mogłaby to być tylko jedna osoba – premier Netanjahu. Przemówienie było takie, że równie dobrze mogłoby wyjść z ust Netanjahu. Największa walka jaką dzisiaj toczymy to antyizraelska propaganda. To przede wszystkim walka z Antifą. Antyfaszyści są największymi faszystami spośród faszystów. Ludzie ze skrajnej lewicy atakują Izrael za wszystko. To jest nowa twarz antysemityzmu.

Co jeszcze bardziej szokuje to fakt, że większość tego typu organizacji jest sponsorowana przez Niemcy i niemieckich podatników. To jest ta sama walka, którą toczyliśmy 70 lat temu, tylko pod inną nazwą. Na pawicy nie widać takich antyizraelskich, czy antyżydowskich zachowań. Nie możemy pominąć oczywiście małych grup, które pozostają niezależnie od tego kto jest u władzy. Uważam, że więcej ludzi powinno działać przeciwko przeciwko tym grupom nienawiści. Jeśli całą winę przypisujesz jednej osobie, to jest to po prostu nienawiść. Obecnie najwięcej strachu u Żydów w Europie wywołuje terroryzm islamskich ekstremistów. Natomiast najwięcej strachu dla państwa Izrael wywołuje ekstremalna lewica.

W takim razie dlaczego Polska ma tak złą prasę na świecie i dlaczego niektórzy dziennikarze żydowskiego pochodzenia jak Anne Applebaum uprawiają antypolską propagandę?

Nie powiedziałbym, żeby dla Anne Applebaum bycie Żydówką było ważnym kryterium. Nie znam jej osobiście, ale nie klasyfikowałbym jej jako żydowskiej dziennikarki. Musimy na to spojrzeć z dwóch perspektyw. Po pierwsza, Polska była pod sowiecką okupacją przez 50 lat. Dopiero od dwudziestu kilku lat macie szanse opowiedzieć swoją historię. To nie jest dużo czasu. Jesteście także atakowani przez wiele środowisk. Niemieckie media starają się popchnąć Polskę w wygodnym dla nich kierunku jako winnych pewnych zaszłości z historii...

To, co teraz powiem, nie jest popularną rzeczą, ale istnieje coś takiego jak przemysł Holokaustu. Są Żydzi – lewicowi Żydzi – czerpiący korzyści z Holokaustu. Taka jest prawda. Jako Żydzi mamy również pośród siebie złych ludzi. Nie ma perfekcyjnej nacji. Są źli Polacy i źli Żydzi. Dzisiaj mamy dostatek głupich Żydów. Wielu atakowało mnie za moją relację z Donaldem Trumpem, za moje relacje z Radiem Maryja, nie rozumiejąc jakie korzyści mogą z tego płynąć dla nas wszystkich.

Lewicowe, żydowskie media kontynuują ataki na Polskę i będą kontynuować pokazywanie Polski jako rasistowskiego kraju. Zarabiają na tym. Pomaga im to np. brać od Polski restytucje, co jest bzdurą. Społeczność żydowska w Polsce dostała kupę kasy za mienie żydowskie. Żydzi z całego świata mogą przyjechać z odpowiednią dokumentacją i dostać odszkodowanie. Polska musi wstać, być szczera i powiedzieć: „Back off!”. Zrobić to co my robimy.
Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego odbiło się głośnym echem w świecie (fot. Tomasz Soliński)

„Ludzie piszą »polskie obozy śmierci«, bo są głupi i leniwi”

– Siedziałem tam i słyszałem, jak naprawdę istotny polityk polskiej sceny politycznej mówi w sposób otwarty, prosto z serca. To nie było napisane...

zobacz więcej

Wspomniał pan o prezydencie Trumpie. Jaki on jest?

Kiedy zakończyłem służbę izraelskiej armii, zaangażowałem się w politykę. Moją rolą było kreowanie wizerunku polityków poza granicami Izraela. Izrael jest bardzo podobny do Polski. Ludzie kochają kiedy zagraniczni politycy ich wspierają. Jednym z moich zadań było budowanie pozytywnych relacji z politykami, dziennikarzami i gwiazdami w Stanach Zjednoczonych. Jedną z osób, z którą siedem lat temu miałem budować relacje, był słynny biznesmen, deweloper Donald Trump. Łączy nas zainteresowanie i troska tym, co się dzieje na świecie. Najczęściej dyskutowaliśmy o Iranie, dzieliliśmy się obawami związanymi z tym krajem.

Trump zachowywał się wobec mnie bardzo przyzwoicie, był niezwykle otwarty. Za każdym razem kiedy z nim siedziałem mówił: „Jesteś niesamowity! Przypomnij mi, jak młody jesteś? Wiesz co, jesteś niezwykły, genialny!”. To sprawiało, że czułem się dobrze. Czułem się szanowany przez kogoś, kto wiele przeszedł w swoim życiu. Kiedy premier Netanjahu powtórnie kandydował w wyborach, zadzwoniłem do pana Trumpa i zapytałem: „Hej, czy mógłbyś nagrać wideo wychwalające premiera?”. On odpowiedział, że to świetny pomysł. Wysłałem swojego kolego z kamerą do jego biura.

Później kiedy odwiedziłem Trumpa, dał mi swoją osobistą wodę o goleniu Trump Success. Dał mi ją i spytał: „Hej Jonny, co myślisz?”. Skłamałem i powiedziałem: „Jest okej”. On spojrzał i stwierdził: „To nie jest dobre, co?”. Odpowiedziałem, że nie wiem. Kazał mi ją zatrzymać. Mam więc w domu butelkę wody Trump Success. Spędzaliśmy czas między innymi w jego biurze i na polu golfowym. Miałem wspaniałą okazję poznać prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jest bardzo otwartą osobą, bardzo przyzwoitą i bystrą. Może czasami nie poświęca za dużo uwagi innym ludziom i nie sprawdza tego co pisze na Twitterze, ale to część jego czaru i dlatego został wybrany na prezydenta USA.

Donald Trump wywarł duże wrażenie na Jonnym Danielsie (fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO)

„GPC”: Francuzi bojkotują film o Polakach ratujących Żydów

Francuzi odmawiają wyświetlania w kinach filmu „Azyl”, pokazującego bohaterstwo Polaków ukrywających Żydów – informuje dzisiejsza „Gazeta Polska...

zobacz więcej

Co pan sądzi o niemieckich reparacjach dla Polski?

Nie sądzę, żeby wyegzekwowanie ich było możliwe. Niestety. Tym niemniej myślę, że to bardzo dobry pomysł. To powinno być zresztą zrobione dawno temu. Moim prywatnym zdaniem powinniśmy wziąć od Niemców dużo więcej za to co zrobili aż do dzisiaj. Odmawiam jeżdżenia niemieckimi samochodami. Gdyby niemiecki rząd przyszedł do mnie i powiedział, że chce wesprzeć moją fundację powiedziałbym im, żeby włożyli pieniądze gdzie indziej. Nie chcę nawet dotykać niemieckich pieniędzy. Myślę, że to brudna, zakrwawiona forsa. Nawet jeśli dzisiaj popatrzymy na Niemcy, na to jak traktują Izrael i Polskę, to przecież oni się w ogóle nie zmienili.

Uważam, że są rzeczy, na które powinniśmy brać pieniądze. Np. co roku w byłych niemieckich, nazistowskich obozach są odkrywane kości pomordowanych osób i wówczas niemieckie media piszą o „polskich obozach śmierci”. Tak nie może być! Te obozy i cała ich ochrona powinny być utrzymywane przez Niemcy. Kiedy jakiś dzieciak tam zrobi graffiti, Polska nie powinna za to płacić! Niemcy powinni płacić za wszystko co związane z ich obozami. Nie ma wątpliwości, że cała odpowiedzialność powinna leżeć po ich stronie.

Doprowadza mnie do szaleństwa, że cały świat składa się na muzeum w Sobiborze. Dlaczego Polska miałaby łożyć chociaż złotówkę na ten obóz? Dlaczego Izrael ma za to płacić? Wszystkie kraje, których obywatele mordowali w tych obozach, powinny się zebrać i postawić największe i najlepsze muzeum jakie się da. Później wysłać rachunek starej, dobrej Merkel i powiedzieć „tu masz rachunek, płać!”. Gdyby była duża presja społeczności międzynarodowej, Niemcy pokryliby to. Kiedy ludzie przychodzą po reparacje do Polski to mówię: „Hej, to zły adres”. Ci odpowiadają: „Ale tutaj był dom mojego dziadka, a teraz tam mieszkają inni ludzie”. Wskazuję, że to był czas wojny: „Chowałeś łeb tam gdzie było bezpiecznie”. Moim zdaniem Polska powinna otrzymać reparacje. Zasługuje na to. Powinniśmy tym tematem cały czas interesować media. Dla Polski najlepsza byłaby budowa dużego poparcia międzynarodowego, żeby to osiągnąć. Jeśli będzie odpowiedni nacisk, nie sądzę, żeby Niemcy mogli powiedzieć: „Nie”. Ale obecnie to nie jest możliwe. Niestety.

Chciałbym jeszcze zapytać o pańską karierę militarną.

Byłem w specjalnie wyselekcjonowanej brygadzie spadochroniarzy. Jestem bardzo dumny, że mogłem służyć swojemu krajowi, że mogłem dumnie stać i walczyć u boku moich braci i być pewnym, że moje dzieci będą mogły żyć w pokoju.

„Azyl” przysporzył warszawskiej willi Żabińskich popularności. Tłumy odwiedzających

„Azyl” Niki Caro można oglądać na ekranach polskich kin. Film, który powstał na podstawie historycznych wydarzeń, cieszy się ogromnym...

zobacz więcej

Porozmawialiśmy o pańskiej fundacji i karierze militarnej, z czego się pan utrzymuje?

Prowadzę firmę z branży Public Relations. Mam wielu klientów, obsługuję głównie małe firmy – pomagam im wejść z ich marką na rynek międzynarodowy. Współpracuję również z LOT-em, z czego jestem bardzo dumny. Pomagam w budowaniu wizerunku LOT-u za granicą. Kiedy LOT otworzył nowe połączenia do Los Angeles, dbałem o to, żeby wszystkie lokalne media informowały jak niesamowite są Polskie Linie Lotnicze i że są najlepsze na świecie. Tym się zajmuję, dzięki temu mam na rachunki i prowadzenie fundacji.

Wkłada pan własne pieniądze w fundację?

Tak. Zdobywanie pieniędzy jest potworną rzeczą do zrobienia. Ludzie sądzą, nie tylko Polacy, w Stanach też, że skoro mam fundację to pływam w pieniądzach. Prawda jest taka, że fundacja to ja i Lena Klaudel. Robimy wszystko razem. Na szczęście jesteśmy otoczeni przyjaciółmi i to jest przyczyna naszego sukcesu. Nasza fundacja jest mała – mamy jednego etatowego pracownika, reszta to wolontariusze. Przez ostatnie cztery lata udało nam się pozyskać trochę funduszy. Mamy fundatorów z całego świata.

Niestety, większość pieniędzy jest w rękach lewicowych, żydowskich instytucji. Kiedy przychodzę i proponuję współpracę, mówię, że chcę budować mosty między ludźmi, oni pytają mnie: „A co z antysemityzmem?”. Gdy odpowiadam, że nie ma żadnego, to jest koniec naszego spotkania. Walka z takimi instytucjami nie pomaga mi w zdobywaniu pieniędzy. Staram się pozyskiwać pieniądze przede wszystkim od żydowskich organizacji z USA, ale zdobywamy je z różnych źródeł. Przygotowujemy duży projekt we współpracy z brytyjskim rządem, który zaczął wspierać naszą pracę. Chcemy wybudować wielkie centrum wizytowe w miejscu, w którym niedawno odkryliśmy, że byli mordowani Polacy i Żydzi. Chcemy zerwać z fałszywym twierdzeniem, że Polacy mordowali Żydów. Ludzie będą przyjeżdżać do miejsca, w którym Polacy byli mordowani za ratowanie Żydów. To jest tak mocne, że trudno to sobie wyobrazić.

Fundacja Danielsa wręcza odznaczenia im. Antoniny i Jana Żabińskich (fot. Tomasz Soliński)

źródło:
Zobacz więcej