„GPC”: agenci ABW czytają wpisy Wałęsy

aktualizacja: 08:15 wyślijdrukuj
fot
Lech Wałęsa był donosicielem Służby Bezpieczeństwa (fot. Dominic Lipinski / Pool / Getty Images)

Od pięciu miesięcy prokuratura w Zielonej Górze we współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego bada, czy Lech Wałęsa publikuje w internecie tajne dokumenty, których nie powinien posiadać. Tymczasem on regularnie ujawnia kolejne. „Bezkarności ciąg dalszy” – ocenił zachowanie Wałęsy prof. Sławomir Cenckiewicz.

Skandal wybuchł w maju, gdy Lech Wałęsa zamieścił na portalu społecznościowym skan pisma z 1990 r., pochodzącego z Urzędu Ochrony Państwa. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego uznała, że mogło dojść do przestępstwa ujawnienia niejawnego dokumentu. Ustalono, że Wałęsa zamieścił drugi egzemplarz pisma.

– Publikowanego egzemplarza nie odnaleziono w archiwach ABW. W Agencji znajduje się pierwszy egzemplarz dokumentu, który wciąż ma naniesioną klauzulę niejawności na poziomie „tajne” – mówił wówczas rzecznik koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Zawiadomienie trafiło do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Śledztwo dotyczy art. 265 par. 1 kodeksu karnego („Kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę państwową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”). Czynności do wykonania powierzono funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Weryfikują oni wcześniejsze wpisy Wałęsy na portalach społecznościowych, w których pojawiały się rozmaite inne kwity.

„Bezkarności ciąg dalszy” – stwierdził prof. Sławomir Cenckiewicz.

Wybrane dla Ciebie