Proces Tomasza Arabskiego: świadkowie zeznają przed sądem

aktualizacja: 13:20 wyślijdrukuj
10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku zginęło 96 osób (fot. REUTERS/Sergei Karpukhin)

– Brak lądowania na lotnisku w Smoleńsku zaburzyłby cały program uroczystości – zeznał świadek w procesie Tomasza Arabskiego, b. szefa kancelarii premiera, sądzonego za niedopełnienie obowiązków przy organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r.

Sąd Okręgowy w Warszawie kontynuuje proces pięciu ówczesnych urzędników, prowadzony z prywatnego oskarżenia części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

Sąd wysłuchał kapelana wojskowego ks. Marka K. Był on w składzie tzw. polskiej grupy przygotowawczej, która w końcu marca 2010 r. udała się do Rosji w celu przygotowania i omówienia ze stroną rosyjską obu wizyt zaplanowanych na kwiecień 2010 r. – premiera Donalda Tuska (7 kwietnia) i prezydenta Kaczyńskiego (10 kwietnia).

Świadek zajmował się organizacją wizyt od strony liturgicznej, uczestniczył m.in. w rozmowach grupy przygotowawczej z władzami Smoleńska.

– Przewodniczący grupy rosyjskiej informował, że lotnisko jest w fatalnym stanie, ale mówił, że ich samoloty lądują – powiedział świadek. Dodał, że tym rosyjskim przewodniczącym – o ile pamięta – był „burmistrz Smoleńska”.

Jak zaznaczył duchowny, podczas rozmów padła propozycja ewentualnego przygotowania lądowania delegacji w Mińsku albo w Moskwie; „padło wówczas pytanie, jak wtedy dowieźć delegację do Smoleńska”.

– To pozostało do dalszego rozważenia, ale decyzja i ogląd lotniska nie należały do nas, nam chodziło o przygotowanie uroczystości – powiedział świadek. „Strona polska naciskała”

W odczytanych przez sąd zeznaniach K. złożonych w prokuraturze świadek mówił, że strona polska podczas tych rozmów „naciskała” na kwestię lądowania w Smoleńsku. Dopytywany w czwartek przez obrońców oskarżonych, dlaczego strona polska opowiadała się za lądowaniem delegacji w Smoleńsku, świadek odpowiedział, że „brak lądowania na lotnisku w Smoleńsku zaburzałby cały program”.

W zeznaniach w prokuraturze świadek dodawał, że przedstawiciel władz Smoleńska „wyraził wielkie zdziwienie i zaniepokojenie” planami lądowania delegacji na miejscowym lotnisku.

W czwartek sąd planuje przesłuchać jeszcze świadków związanych z 36. specpułkiem zajmującym się w 2010 r. transportem najważniejszych osób w państwie oraz osoby z organów kierowania ruchem lotniczym.
Akt oskarżenia złożyły rodziny ofiar

Proces trwa od marca zeszłego roku. Akt oskarżenia złożyła część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, m.in. Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego, Andrzeja Przewoźnika, Władysława Stasiaka, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna.

Na ławie oskarżonych, oprócz Tomasza Arabskiego, byłego szefa kancelarii premiera Donalda Tuska, są urzędnicy Monika B. i Miłosław K. (oboje z kancelarii premiera) oraz Justyna G. i Grzegorz C. z ambasady RP w Moskwie. Grozi im do trzech lat więzienia. Nikt nie przyznaje się do winy.

Akt oskarżenia wniesiono po tym, gdy w 2014 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prawomocnie umorzyła śledztwo w sprawie organizacji lotów premiera i prezydenta.

Wybrane dla Ciebie