TYLKO W TVP

Pięta: Amber Gold wykorzystał dominikanów do budowania marki

aktualizacja: 10:47 wyślijdrukuj
Były dominikanin Jacek Krzysztofowicz zeznawał wczoraj przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

Były zakonnik Jacek Krzysztofowicz, podobnie jak syn premiera Michał Tusk, był elementem kreowania wizerunku Amber Gold i „wyłudzania zaufania od ludzi” – mówił w programie „Minęła 8” Stanisław Pięta, członek komisji śledczej ds. Amber Gold.

W środę przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznawali: były dominikanin, a prywatnie przyjaciel małżeństwa P., Jacek Krzysztofowicz oraz była dyrektor departamentu finansowego Amber Gold Danuta Misiewicz.

– Nic mi nie wiadomo, żeby Marcin i Katarzyna P. przewieźli do mnie złoto pochodzące z Amber Gold; do samego końca byłem przekonany o ich uczciwości – mówił komisji śledczej były zakonnik.

– Były ojciec Jacek zaskakiwał. Pamiętam przesłuchanie Marka Belki, który w bardzo przykry sposób wypowiadał się o osobach, które zaufały organizatorom tego oszukańczego biznesu, odsądzał ich od intelektu dość drastycznie. Tutaj słyszeliśmy, że były dominikanin uważał Marcina P. za geniusza ekonomicznego – powiedział Stanisław Pięta.

Zwrócił uwagę na to, że były zakonnik, podobnie jak syn premiera Michał Tusk, był elementem kreowania wizerunku Amber Gold i „wyłudzania zaufania od ludzi”. W ocenie Stanisława Pięty „były dominikanin odpowiadał w sposób tak ogólnikowy, że wiedza, którą komisja pozyskała z tego przesłuchania, jest dość umiarkowana”.

Polityk zwrócił uwagę za zaniedbania ze strony ABW w tropieniu złota Amber Gold. Wskazał, że nie było przeszukania ani u ojca Jacka, który mówił, że widział złota sztabkę, ani w skrytkach BGŻ.

– Dwadzieścia kilogramów gdzieś czeka na swojego odkrywcę, więc liczymy, że policja i prokuratorzy zrobią to, co do nich należy – powiedział.

Wybrane dla Ciebie