„Odrzućcie fantazję multikulturowego świata”. Deklaracja intelektualistów

aktualizacja: 18:57 wyślijdrukuj
fot
W ocenie twórców deklaracji multikulturowość wymaga od Europejczyków, aby „wyparli się samych siebie” (fot. REUTERS/Marko Djurica)

Zapraszamy Europejczyków, by dołączyli do nas i odrzucili utopijną fantazję multikulturowego świata – czytamy w „Deklaracji Paryskiej” opublikowanej na początku października. Podpisali się pod nią konserwatywni intelektualiści z krajów europejskich.

W maju tego roku w Paryżu spotkała się grupa konserwatywnych intelektualistów, by porozmawiać o obecnej sytuacji w Europie. Efektem tego spotkania jest „Deklaracja Paryska”, opublikowana na początku października.

Jak podkreślają jej sygnatariusze, ma ona na celu wyrażenie podziwu dla Europy i jej tradycji, a także być sygnałem dla społeczeństwa europejskiego, by pielęgnowało europejskie tradycje.

Autorzy deklaracji uważają, że dążenie do europejskiej „uniwersalnej wspólnoty – która nie jest ani uniwersalna, ani nie jest wspólnotą”, stanowi zagrożenie dla samej Europy. Zaznaczają, że osoby wierzące w tę ideę „odrzucają – chrześcijańskie korzenie Europy. A jednocześnie bardzo się starają, by nie obrazić muzułmanów, którzy - wedle ich wyobrażeń - z ochotą przyjmą ich świecki multikulturowy światopogląd”.

Rola chrześcijaństwa
 

„Zapraszamy zatem wszystkich Europejczyków, by dołączyli do nas i odrzucili utopijną fantazję multikulturowego świata bez granic” – czytamy.

Europa według autorów tekstu Europa jest wspólnotą narodów odrębnych kulturowo, ale mających europejskie korzenie i „wzajemną więź”. Jak podkreślają – nawet wojny toczone między krajami europejskimi „nigdy nie zagroziły jej kulturowej jedności”, co świadczy o „sile europejskiej cywilizacji”.

W deklaracji zostało także zaznaczone, że „Europa została naznaczona chrześcijaństwem”. Jak uznają chrześcijaństwo nadało jej „kulturową jedność”.
„Europa dąży do multikulti”

Autorzy „Deklaracji Paryskiej” uważają, że od wielu lat w Europie dąży się do realizacji projektu multikulturalizmu, a „domaganie się czy nawet promowanie asymilacji muzułmańskich przybyszów względem naszych zachowań i obyczajów (nie mówiąc już o religii) uznaje się za wielką niesprawiedliwość”.

W ocenie twórców deklaracji multikulturowość wymaga od Europejczyków, aby „wyparli się samych siebie” i nakazuje im wspierać „kolonizację naszych (europejskich – red.) ziem i upadek naszej kultury”.

Dodają, że „w niektórych krajach europejskich znajdują się regiony, w których muzułmanie cieszą się nieformalną autonomią wobec lokalnych praw - jakby byli kolonistami, a nie współczłonkami narodowości”.

Imigracja czy kolonizacja?

W tekście deklaracji czytamy, że „imigracja bez asymilacji jest kolonizacją i jako taka winna zostać odrzucona”. Jej autorzy uważają, że oczekiwania względem migrantów, aby przyjęli europejskie obyczaje, są słuszne i powinny być wpierane przez politykę migracyjną.

„Tylko imperia mogą być multikulturowe i takim imperium stanie się Unia Europejska, jeśli nie uda nam się doprowadzić do tego, by solidarność i jedność obywatelska stały się kryteriami, wedle których oceniać będziemy politykę imigracyjną i strategie asymilacji” – wskazują autorzy. Pod deklaracją podpisały się osobistości z Francji, Czech, Węgier, Polski, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii i Belgii, w tym m.in. prof. Ryszard Legutko oraz brytyjski filozof i pisarz prof. Roger Scruton. Swoje poparcie dla deklaracji wyrazili także m.in. publicysta, pisarz, były prezes TVP Bronisław Wildstein i europoseł, prof. Zdzisław Krasnodębski.

Wybrane dla Ciebie