TYLKO U NAS

Lwice ISIS. Kobiety na sztandarach Państwa Islamskiego

Katarzyna Chojnowska aktualizacja: 14:00 wyślijdrukuj
fot
Redukowanie kobiet do „oblubienic islamu” to spojrzenie dawno już nieaktualne (fot. REUTERS/Khaled Abdullah)

Matki, żony, rekruterki, bojowniczki. Państwo Islamskie nie waha się sięgać po kobiety. Redukowanie ich do „oblubienic islamu” to spojrzenie dawno już nieaktualne. Kobiety walczą, szkolą, wysadzają się w samobójczych zamachach.

Państwo Islamskie coraz chętniej stawia na kobiety. W najnowszym numerze swojego propagandowego magazynu internetowego ukazała się historia „oblubienicy ISIS”, która wraz z dwójką dzieci potajemnie z Australii przedostała się do Syrii.

Tekst napisany jest w ten sposób, że kobiety praktycznie nie da się zidentyfikować. W magazynie występuje jako Umm Sulaym al-Muhajirah. Opowiada o swojej podróży na tereny Państwa Islamskiego po tym jak jej mąż został zabity w trakcie walk w Syrii.

I choć wydawałoby się, że to patriarchalna struktura, a kobiety w niej pełnią rolę podrzędną, eksperci od terroryzmu wątpliwości mają znacznie mniejsze. Państwu Islamskiemu po prostu brakuje „amunicji”. Wtedy nawet ideologia przegrywa z praktyką. – Oni tam mają nóż na gardle, ich siły zostały przetrzebione. Angażowanie wdów, bo o nich mówimy, wydaje się racjonalne. One już spełniły swoją rolę jako „reproduktorki” – wyjaśnia w rozmowie z portalem tvp.info Witold Repetowicz, ekspert defence24.pl ds. bliskowschodnich.
Wdowy kalifatu

„Mój poprzedni mąż – niech Allah ma go w swojej opiece – walczył w Sham z mudżahedinami Państwa Islamskiego podczas, gdy ja pozostałam w Australii z naszymi dziećmi, czekając na jego sygnał” – tak zaczyna się snuta na sześciu stronach opowieść.

Jej mąż – zgodnie z artykułem – został śmiertelnie postrzelony w głowę 4 stycznia 2014 roku. Umm Sulaym opowiada o rozczarowaniu islamskimi imamami i uczonymi w Australii. To miało skłonić ją do podróży do ogarniętej wojną Syrii.

„Chciałam, by nasze dzieci dorosły w otoczeniu gdzie dżihad jest rzeczywistością. Nie mogłam żyć dłużej w Australii” pisze kobieta. Rodzinie powiedziała, że leci do Libanu, przez Emiraty Arabskie. Nie chciała zdradzać celu swojej podróży. W Abu Zabi uciekła z terminalu, dotarła do Dubaju, stamtąd poleciała do Turcji. Następnie ruszyła w stronę granicy z Syrią.

„Niech Krzyżowcy uważają, bo tak jak kalifat składa się z mężczyzn, którzy kochają śmierć bardziej niż Krzyżowcy kochają życie, takie same są kobiety Państwa Islamskiego. Niech więc nie myślą, że ulegniemy, gdy nasi mężowie są celem ataków przy pomocy dronów albo bombardują nasze domy, lub zrzucają fosfor na nasze dzieci. To tylko umacnia nas w naszych przekonaniach” – kończy swoją opowieść Umm Sulaym.
ISIS coraz chętniej sięga po kobiety, szczególnie wdowy (fot. REUTERS/Khaled Abdullah)
– Taki artykuł służy werbowaniu kolejnych kobiet, zwłaszcza wdów. Państwo Islamskie przegrywa, więc i determinacja jest większa. Do tego stopnia, że ISIS próbowało podpiąć się pod ostatnią strzelaninę w Las Vegas – podkreśla Witold Repetowicz.

Część aparatu ucisku


– Motywy emigrujących kobiet są bardzo podobne do tych, jakimi kierują się mężczyźni – twierdzi Ross Frenett, dyrektor inicjatywy Against Violent Extremism Network w rozmowie z Petrą Ramsauer, autorką książki „Pokolenie dżihadu”.

– Ich celem jest stworzenie kalifatu, wypowiadają się z nienawiścią przeciwko zachodnim wartościom, poszukują poczucia wspólnotowości, gdyż dopiero tam pełnią ściśle określoną rolę. To właśnie odróżnia Państwo Islamskie od innych podobnych ugrupowań dżihadystów. Już w 2012 opublikowana została fatwa (opinia prawna – przyp. red.), która wzywała kobiety do przyłączania się do grup dżihadystów w Syrii. Wtedy rozpoczęła się kampania mająca na celu pozyskiwanie kobiet. Wizerunek kobiet w Państwie Islamskim – przedstawianych jako stojące w cieniu swoich mężów-wojowników, pozbawione ambicji – zaczął się zmieniać.

Państwo Islamskie nie dla każdej kobiety przewiduje rolę żony, matki, nauczycielki, rekruterki. ISIS od początku wiedziało, że część cudzoziemek, będzie użytych w sytuacjach bojowych.

W lutym 2014 roku powstała brygada Al-Chansa – złożona wyłącznie z kobiet policja obyczajowa i była zaprzeczeniem powszechnie funkcjonującego wizerunku kobiet w Daesh. Ich zadaniem jest zmuszanie kobiet mieszkających w kontrolowanych przez tzw. Państwo Islamskie regionach Syrii i Iraku do ścisłego przestrzegania zasad kalifatu.

Policjantki stanowią część aparatu ucisku, patrolują ulice z bronią automatyczną przewieszoną przez ramię, egzekwują drakońskie kary nakładane w imieniu kalifatu.
Kobiety walczą, szkolą, wysadzają się w samobójczych zamachach (fot. REUTERS/Stringer)
– Kobiety, które maltretowałam, mogły być moimi matkami – cytuje wypowiedź kobiety, która przedstawia się pod pseudonimem Doaa, autorka „Pokolenia dżihadu”. Doaa jest Syryjką, była żoną saudyjskiego bojownika. Była, bo mąż już nie żyje. Po ucieczce z kalifatu do Turcji żyje w strachu; obawia się uśpionych komórek milicji ISIS.

Miłosne historie ISIS


W lipcu tego roku w odbitym z rąk Państwa Islamskiego Mosulu, w podziemnym tunelu odnaleziono grupę kobiet. Znaleziono przy nich broń i materiały wybuchowe i pasy szahida. Wśród złapanych kobiet znalazły się Kanadyjki, Rosjanki, Libijki, Turczynki i Niemki.

– Redukowanie kobiet do „oblubienic islamu” to spojrzenie dawno już nieaktualne – twierdzi Melanie Smith, która prowadzi badania nad przyczynami emigracji kobiet w Centrum Deradykalizacji w King’s College w Londynie. – To, co wiemy o Brytyjkach żyjących w kalifacie, pokazuje, iż odgrywają one znaczną rolę w radykalizacji sympatyków w Europie. Zdarza się, iż to one właśnie redagują wiadomości, brzmiące na przykład tak: „Jeżeli nie możecie przyjechać tutaj do kalifatu, to zróbcie coś u siebie w domu”.

Wśród bojowniczek z Mosulu znalazła się m.in. zaginiona przed rokiem 16-letnia mieszkanka Pilsnitz Linda W., która dwa lata temu konwertowała na islam. 1 lipca 2016 rodzice zgłosili jej zaginięcie. Z Niemiec wyjechała do Turcji, aby udać się do Syrii lub Iraku. Tam ślad po niej zaginął.

To właśnie młode dziewczęta są jedną z grup, do których skierowana jest propaganda Daesh. ISIS prowadzi blogi na temat miłosnych historii dziewczyn, które wyruszyły do „kalifatu” i poznały tam swoich wybranków – dzielnych bojowników.

– Szczególną popularnością cieszą się materiały wideo pokazujące bojowników z małymi kotkami – mówi „Deutsche Welle” Schroeter, Susanne Schroeter, etnolożka z uniwersytetu we Frankfurcie nad Menem, tłumacząc proste przesłanie tego typu materiałów: dżihadysta jest nie tylko silny i odważny, lecz także kocha i broni. Tymczasem Petra Ramsauer w swojej książce przypomina historię 16-latki z Wiednia Lisy-Marie.

– Chciałam żyć w państwie, w którym mogłabym ubierać się tak, jak nakazuje moja religia. Gdzie nie byłabym wrogo traktowana, kiedy się zasłaniam. Tutaj, w Austrii, jestem opluwana – mówiła dziewczyna podczas procesu. Została oskarżona przynależność do grupy terrorystycznej. – Chciałam pojechać do mojego męża – dodała.
Kobiety uciekające na tereny Państwa Islamskiego często poszukują poczucia wspólnotowości – twierdzą eksperci(fot. REUTERS/Stringer)
W tym czasie jej mąż już nie żył. Zginął w Syrii. Swoją żonę widział zaledwie kilka razy. Lisa–Marie nigdy do niego nie dołączyła. Została aresztowana, gdy wsiadała do autobusu, który miał ją zawieść do Turcji.

Lwice Allaha

Gdy trudno dziwić się nastolatkom zwabionym przez propagandę Państwa Islamskiego, okazuje się, że nie tylko one dołączają do bojowników. Jedną z „lwic Allaha”, jest Brytyjka Sally Jones „Biała Wdowa” – jedna z rekruterek ISIS. Kobieta, która dziś nazywa się Umm Hussain al-Britani, w młodości była gitarzystką punkowego zespołu Krunch. Z Wielkiej Brytanii, za swoim o ponad 20 lat młodszym mężem, razem z synem Jojo, przeniosła się do Syrii. Wychwalała Osamę bin Ladena, pozowała w nikabie i z bronią, na swoim koncie na Twitteerze udzielała praktycznych informacji jak dostać się na tereny Państwa Islamskiego i jak dołączyć do ISIS. Jest odpowiedzialna za szkolenie europejskich rekrutek.

W ubiegłym roku nawoływała do ataków w Wielkiej Brytanii, m.in. w Londynie i Glasgow. We wrześniu 2015 Organizacja Narodów Zjednoczonych nałożyła sankcje na Jones jako agenta organizacji terrorystycznej.

– Kobiety uczestniczą w walkach, choć są osoby, które to kwestionują, ale w Al-Kaidzie też bywały kobiety. To kwestia praktycznego podejścia. Po zdobyciu Mosulu okazało się, jak małe są tak zwane siły przerobowe Państwa Islamskiego. Ale to w żadnym stopniu tych kobiet nie upodmiotawia – zaznacza Witold Repetowicz.

W szeregach Państwa Islamskiego walczyć może nawet 700 kobiet.

Wybrane dla Ciebie