Trybunał zawiesza sesję parlamentu Katalonii, rząd wysyła wojsko

aktualizacja: 16:52 wyślijdrukuj
fot
Rząd z Madrytu ściąga do Barcelony dodatkowe siły (fot. PAP/EPA/Jaume Sellart )

Hiszpański premier Mariano Rajoy zaapelował w czwartek do szefa rządu Katalonii Carlesa Puigdemonta, aby najszybciej jak to możliwe porzucił swoje plany jednostronnego ogłoszenia niepodległości, aby „uniknąć większego zła”. Tymczasem dziennik „El Pais” informuje, że hiszpański Trybunał Konstytucyjny zawiesił zaplanowaną na poniedziałek sesję parlamentu Katalonii, obawiając się, że podczas sesji proklamowana zostałaby niepodległość regionu.

– Czy jest rozwiązanie? Tak, najlepszym jest jak najszybszy powrót do legalności i jak najszybsze zapewnienie, że nie będzie jednostronnej proklamacji niepodległości, gdyż dzięki temu uniknięto by także większego zła – powiedział Rajoy w wywiadzie udzielonym hiszpańskiej agencji EFE.

Według Rajoya takiego rozwoju sytuacji chce całe hiszpańskie społeczeństwo, media, przedsiębiorcy, związki zawodowe, a także „miliony Katalończyków”.

Poniedziałkowa sesja zawieszona

W środę wieczorem w telewizyjnym wystąpieniu Puigdemont ponowił apel o negocjacje z udziałem zagranicznych mediatorów, aby rozwiązać obecny kryzys. Podkreślił jednocześnie, że wynik niedzielnego referendum niepodległościowego będzie musiał zostać wprowadzony w życie.

Rząd Puigdemonta zwróci się najpewniej w poniedziałek do regionalnego parlamentu, aby proklamował niepodległość Katalonii. Jednak pod znakiem zapytania stoi to, czy parlament w ogóle będzie miał szansę się zebrać gdyż, jak donosi lewicowa gazeta „El Pais”, hiszpański Trybunał Konstytucyjny zawiesił zaplanowaną na poniedziałek sesję parlamentu Katalonii. Trybunał ocenił, że jeśli podczas sesji proklamowana zostałaby niepodległość regionu, naruszona zostałaby hiszpańska konstytucja.

Szef regionalnego rządu uważa, że referendum dowiodło, iż wolą Katalończyków jest odłączenie się od kraju i zapewnił, że doprowadzi do tego. Madryt z kolei utrzymuje, że tak się nie stanie.

Dodatkowe siły w Katalonii

Jak poinformowały w czwartek hiszpańskie media, rząd Hiszpanii skierował do Katalonii dodatkowe siły zbrojne. Żołnierze mają wesprzeć logistycznie funkcjonariuszy policji i Gwardii Cywilnej wysłanych do zablokowania referendum niepodległościowego w tym regionie.

Według mediów do Barcelony zostały skierowane dwa oddzielne konwoje liczące łącznie 20 ciężarówek. Jak podało źródło w ministerstwie obrony, ich zawartość stanowią m.in. łóżka, kuchnie polowe, żywność, ubrania oraz artykuły higieny osobistej.
„Konwoje wyjechały w środę wczesnym rankiem z koszar wojskowych w prowincji Saragossa. Ich zadaniem jest zapewnienie wsparcia logistycznego dla hiszpańskiej policji oraz Gwardii Cywilnej, które zostały (wcześniej) skierowane przez Madryt do zablokowania niedzielnego referendum niepodległościowego w Katalonii” – ujawnił dziennik „El Confidencial”.

Według gazety skierowani do Katalonii żołnierze wiedzieli o swojej misji od blisko tygodnia, czekając na rozkaz wyjazdu.

Doświadczeni żołnierze i okręty


Niektórzy komentatorzy wskazują, że wysłanie wojska do Katalonii to element gry psychologicznej, mającej na celu zastraszenie regionalnego rządu i parlamentu przed spodziewanym w poniedziałek ogłoszeniem niepodległości.

Odnotowują, że w skład skierowanych do Barcelony konwojów wchodzą doświadczeni żołnierze, którzy w przeszłości brali udział w misjach prowadzonych w krajach ogarniętych konfliktami zbrojnymi, takich jak Afganistan, Irak, Bośnia i Hercegowina, Kosowo oraz Liban.

Z informacji potwierdzonych przez resort obrony wynika, że we wtorek do Barcelony dotrą także trzy okręty hiszpańskiej marynarki wojennej. Według źródeł w Madrycie jednostki mają pojawić się w stolicy Katalonii w związku z odbywającym się tam między 11 a 15 października Międzynarodowym Salonem Nautycznym.
Pod koniec września rząd w Madrycie wysłał do Katalonii dodatkowe siły policyjne i funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej z zadaniem zablokowania katalońskiego referendum niepodległościowego. Przed oraz w trakcie niedzielnego plebiscytu rekwirowali oni karty do głosowania i urny, a także próbowali zamykać lokale wyborcze. W kilkudziesięciu lokalach doszło do konfrontacji z sympatykami referendum.

Poniżej połowy uprawnionych

W katalońskim referendum niepodległościowym wzięło udział ponad 2,2 mln osób, czyli około połowy uprawnionych do głosowania. Za secesją od Królestwa Hiszpanii miało się opowiedzieć ponad 90 proc. uczestników plebiscytu.

Z sondaży przeprowadzanych przed referendum wynikało, że ok. 40 proc. mieszkańców Katalonii popierało secesję. Jednak większość ankietowanych chciała przeprowadzenia referendum, a brutalne działania policji zbulwersowały Katalończyków bez względu na poglądy polityczne.

Z szacunkowych danych służb medycznych Katalonii wynika, że w starciach ze służbami porządkowymi podczas referendum ucierpiało blisko 900 osób. Władze w Madrycie twierdzą, że liczba ta jest znacznie zawyżona, a „funkcjonariusze stosowali siłę tylko w ostateczności”.

Spór między Madrytem a Barceloną wywołał obawy zagranicznych inwestorów o niepokoje w Katalonii, gdzie powstaje 20 proc. PKB Hiszpanii.

Wybrane dla Ciebie