„Efekt Merkel nie zadziałał, więc ona w jakimś sensie także jest przegraną”

aktualizacja: 21:45 wyślijdrukuj

– Dwie partie wiodące powinny po tej wielkiej koalicji się rozejść i stworzyć zdrową alternatywę – stwierdził na antenie TVP Info prof. Bogusław Liberadzki wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego (SLD) komentując wyniki wyborów w Niemczech. – Zyskały partie, które nie były w koalicji, lub nawet były poza parlamentem – dodał europoseł prof. Zdzisław Krasnodębski (PiS).

33 procent głosów – taki wynik z godz. 21.10 koalicji CDU/CSU podała telewizja ARD. To niewiele więcej niż pierwsze prognozowane wyniki podawane zaraz po godzinie 18.00, a jednocześnie drugi najgorszy wynik koalicji od 1949 roku.

– To jest oczywiście wynik polityki imigracyjnej. Sondaże pokazują, że ludzie w Niemczech są zadowoleni ze swojej sytuacji gospodarczej, także wyborcy AfD, więc tu inne zdecydowały czynniki – podkreślił europoseł PiS prof. Zdzisław Krasnodębski. Krasnodębski podkreślił także, że „nie wiadomo, czy rząd powstanie”, wtedy też czwarta kadencja Angeli Merkel byłaby zagrożona. Nowy Bundestag musi zebrać się najpóźniej 30 dni po wyborach. Wybór kanclerza przez parlament nastąpi dopiero po zakończeniu rozmów koalicyjnych.

– Efekt Merkel nie zadziałał, więc ona w jakimś sensie także jest przegraną – dodał.

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, prof. Bogusław Liberadzki podkreślał z kolei, że władza „zużywa się” i za cztery lata „ktoś zastąpi ekipę rządzącą”. Co oznacza, że Martin Schulz raczej nie zmieni zdania i nie wejdzie po raz drugi do „GroKo” czyli wielkiej koalicji, którą w 2013 roku stworzyli wówczas najwięksi rywale CDU z CSU oraz SPD.

– Dwie partie wiodące powinny po tej wielkiej koalicji rozejść się i stworzyć zdrową alternatywę – podsumował prof. Bogusław Liberadzki z Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Są tylko dwaj zwycięzcy

Wynik exit poll, jeżeli zostanie potwierdzony przez komisje wyborcze okaże się historyczny także dla SPD. 20,7 procent to najgorszy wynik socjaldemokratów w historii.

– Zyskały partie, które nie były w koalicji, lub nawet były poza parlamentem – stwierdził w programie „Minęła dwudziesta” prof. Zdzisław Krasnodębski.

Pierwszym z wielkich zwycięzców jest FDP. Niegdyś koalicjant CDU/CSU, w ostatniej kadencji partia nie weszła do Bundestagu. I choć 10,6 procent – wg. danych ARD z 21.10 – to nie jest rekord FDP, partia powraca z politycznego niebytu prawdopodobnie od razu ponownie do koalicji rządzącej. Liberałowie musieliby się wtedy porozumiewać na przykład z lewicowymi Zielonymi. – Oni po niebycie w parlamencie będą dość kooperatywni – przekonywał jednak prof. Bogusław Liberadzki. – Dla nich to jest wielki powrót do parlamentu po latach nieobecności.

Drugim zwycięzcą została założona cztery lata temu partia Alternatywa dla Niemiec. Partia zyskała 13 proc. głosów.

– AfD to nie jest partia skrajnie prawicowa, to coś jeszcze gorszego – przestrzegał wiceprzewodniczący Parlamentu europejskiego.

Zgodnie z najnowszymi danymi ARD, do Bundestagu weszłyby jeszcze dwie partie – Zieloni z wynikiem 8,9 procent i „Die Linke” (Lewica) z wynikiem 9 procent.

Wybrane dla Ciebie