Tysiące policjantów przybyło do Katalonii. Nie słabną protesty po zakazie referendum

aktualizacja: 10:59 wyślijdrukuj
fot
Piątek był trzecim dniem ulicznych protestów Katalończyków (fot. PAP/EPA/ANDREU DALMAU)

W piątek, w trzecim dniu ulicznych protestów Katalończyków przeciw zakazowi przeprowadzenia wyznaczonego na 1 października referendum w sprawie niepodległości regionu, do portów w Barcelonie i Tarragonie zawinęły statki z sześcioma tysiącami policjantów i żandarmów.

Jak zakomunikowało hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, te kolejne posiłki dla „korpusów bezpieczeństwa państwa” w Katalonii pozostaną tam „co najmniej przez 15 dni”.

Policja i żandarmeria Guardia Civil przeprowadziły dotąd rewizje w kilkudziesięciu instytucjach na terenie Katalonii, konfiskując dokumenty i komputery niezbędne do przeprowadzenia referendum.

Rząd hiszpański zwiększa liczebność tych sił w Katalonii w odpowiedzi na demonstracje zwolenników plebiscytu, trwające od trzech dni w Barcelonie. Jednocześnie hiszpańskie media informują o zwolnieniu z aresztu wszystkich zatrzymanych przed trzema dniami katalońskich polityków i członków władz regionalnych.
Tysiące protestujących przeciwko represjom

W piątek ok. 2 tys. osób ze sztandarami Katalonii protestowało pod gmachem Sądu Najwyższego w Barcelonie przeciwko represjom wobec organizatorów referendum. A 3 tys. studentów okupowało na znak protestu wobec działań władz w Madrycie historyczną siedzibę Uniwersytetu Barcelony. Protesty przeciwko zakazowi referendum trwały trzeci dzień w różnych punktach stolicy Katalonii.

W ciągu ostatnich w witrynach sklepów należących do hiszpańskich właścicieli, ale też innych osób znanych jako przeciwnicy oderwania się regionu autonomicznego Katalonia od hiszpańskiej wspólnoty, pojawiły się tu i ówdzie napisy ostrzegające, że należą do „hispanofilów”.

Katalońskie związki zawodowe ogłosiły, że rozważają ogłoszenie strajku generalnego.

Oskarżenia wobec organizatorów referendum

Władze autonomii katalońskiej zwolniły w piątek z funkcji Josepa Marię Jovego, sekretarza generalnego biura wicepremiera Katalonii, chcąc chronić go przed dalszymi represjami. Odgrywał on kluczową rolę w przygotowaniu referendum. Był jednym z kilkunastu aresztowanych w środę i zwolnionych po 48 godzinach katalońskich polityków.

Trybunał Konstytucyjny w Madrycie, który uznał referendum za nielegalne, skazał jego i 23 inne osoby oskarżone o udział w przygotowywaniu plebiscytu, na kary pieniężne. Wynoszą one, za każdy dzień „niepodporządkowania się prawu”, od 6 tysięcy do 12 tysięcy euro.

– Najlepszym sposobem, aby bronić te osoby przed tak absurdalnymi karami, było zwolnienie ich ze sprawowanych funkcji – powiedział rzecznik katalońskiego rządu Jordi Turull.

Rząd hiszpański przewiduje także ukaranie członków katalońskiej administracji, którzy brali udział w organizowaniu referendum. W ogłoszonym w piątek komunikacie zapowiedział pociągnięcie do odpowiedzialności sądowej dyrektorów urzędów i wszystkich instytucji publicznych, którzy pomagali w jakikolwiek sposób w przygotowywaniu głosowania. Mogą oni być oskarżeni o złamanie dyscypliny służbowej i malwersację publicznych funduszy.

Wybrane dla Ciebie