Milion od aferzystów dla byłego wiceministra. Portal tvp.info ujawnia nowe informacje

aktualizacja: 08:54 wyślijdrukuj
Były wiceminister, teraz adwokat Michał Królikowski (fot. arch.PAP/Leszek Szymański)

Milion złotych od firmy podejrzanej o udział w mafii paliwowej trafiło do byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie PO-PSL. Przelewu dokonano w dniu, gdy zostali zatrzymani organizatorzy przestępczego procederu wyłudzania VAT. Były wiceminister, a dziś adwokat Michał Królikowski odmówił prokuraturze informacji o numerze konta, na którym są te fundusze. W grę może wchodzić pranie brudnych pieniędzy.

Wątek przelewów na rzecz kancelarii byłego wiceministra co najmniej od połowy roku badają Centralne Biuro Śledcze Policji i prokuratura. Ale dwa tygodnie po naszym tekście z 8 września, że Królikowski pracował dla wyłudzaczy VAT, adwokat rozpoczął kampanię medialną w swojej obronie. Wczoraj ogłosił, że jest wikłany „w absurdalne zarzuty karne”, a prokuratura „może być wykorzystywana do celów politycznych”.

Miałoby to rzekomo związek z tym, że pomaga prezydentowi Andrzejowi Dudzie w przygotowaniu projektów reformy sądownictwa. Jednak informację o jego pracy przy tej reformie ujawniono znacznie później – dopiero w połowie sierpnia, gdy sprawa wątpliwych przelewów była już od dawna badana przez śledczych.
Śledztwo prowadzone od jesieni 2015 r. przez prokuraturę w Białymstoku dotyczy jednego z największych w historii oszustw podatkowych. Są w nie zamieszane paliwowe spółki i firmy słupy, między którymi krążyły fikcyjne faktury. W niespełna rok miały wyłudzić ze Skarbu Państwa 700 mln zł. Pełnomocnikiem jednej z firm, uczestniczącej według policji w procederze przestępczym, był Michał Królikowski.

Jak wynika z naszych ustaleń, już w pierwszej połowie tego roku śledczy zaczęli badać wątek gigantycznych przelewów na konta kilku adwokatów reprezentujących podejrzanych w aferze (zarzuty postawiono 15 osobom, część jest w areszcie). W sumie adwokaci otrzymali od jednej z paliwowych spółek ponad 2 mln zł. Prawie połowa trafiła na konto kancelarii Królikowskiego.
Milion od paliwowej spółki

Gdy śledczy zaczęli interesować się podejrzanymi przelewami i pętla wokół adwokatów zaczęła się zaciskać, Królikowski sam zatelefonował do Centralnego Biura Śledczego Policji. Poinformował, że paliwowa spółka, podejrzewana o udział w przestępczym procederze, przelała na konto jego kancelarii milion złotych.

Przekazał tę informację policji w pierwszych dniach lipca tego roku, choć pieniądze dostał prawie pół roku wcześniej – na początku lutego. Trafiły na konto jego kancelarii dokładnie tego samego dnia, gdy zostali zatrzymani dwaj główni podejrzani w śledztwie, właściciele paliwowej spółki.
Poważne wątpliwości

Według Królikowskiego 200 tys. zł z otrzymanego miliona to jego honorarium, a reszta – czyli 800 tys. – to „depozyt”. Taki „depozyt” miałby służyć pokryciu kosztów przyszłych postępowań przygotowawczych, kar czy poręczeń majątkowych wobec podejrzanych.

Wydaje się to stać w sprzeczności z tym, co były wiceminister mówił portalowi tvp.info na początku września. Deklarował wówczas, że od ponad roku nie reprezentuje spółki zamieszanej w aferę: – Byłem pełnomocnikiem tej firmy w sprawach związanych z wymiarem podatku za 2012 r. O ile pamiętam, w drugiej połowie 2016 r. wypowiedziałem pełnomocnictwo do prowadzonej sprawy. Z tego, co publicznie słyszałem, aresztowania nastąpiły w związku z działaniami z lat późniejszych – opowiadał nam Królikowski.

Sugerował w ten sposób, że jego rola jako adwokata nie miała nic wspólnego ze śledztwem dotyczącym wyłudzania VAT, choć ujawnione teraz informacje wydaje się temu przeczyć.
Odmowa podania numeru rachunku

Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że choć Królikowski z półrocznym opóźnieniem zawiadomił policję o milionie otrzymanym od spółki paliwowej, to przeciwieństwie do innych adwokatów, którzy pomogli w zabezpieczeniu prawdopodobnie nielegalnych środków - były wiceminister odmówił podania numeru rachunku. Śledczy nabrali podejrzeń, że może chodzić o pranie pieniędzy pochodzących z przestępstwa. Rzekomy „depozyt” miałby służyć ich ukryciu. Analizują dowody i nie postawili Królikowskiemu żadnych zarzutów.

Jak pisaliśmy na początku września, jako wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Królikowski przygotowywał reformę kodeksu postępowania karnego, której efektem było skrócenie okresu przedawnienia wobec przestępców o pięć lat. Na zmianie skorzystała w znacznej mierze mafia paliwowa. W 2015 r. w samej tylko Warszawie z powodu przedawnienia prokuratorzy musieli wówczas umorzyć ponad 100 spraw dotyczących tej mafii.
Obrona przez atak

Były wiceminister – być może w obawie przed ewentualnymi prokuratorskimi zarzutami – od wczoraj atakuje publicznie prokuraturę. – Prokuratura może być wykorzystana dla celów politycznych, stąd nie mogę wykluczyć uwikłania mnie w absurdalne zarzuty karne z tego tytułu, że wykonuję zawód adwokata – wypowiedział się w artykule, który ukazał się wczoraj późnym wieczorem w serwisie newsweek.pl.

Radio RMF podało jednocześnie – powołując się na nieoficjalne informacje – że śledczy z Białegostoku stoku zaczęli intensywnie sprawdzać udział byłego wiceministra w aferze, gdy okazało się, iż pracuje nad prezydenckimi ustawami o reformie sądownictwa. Autorzy tekstu napisali że jest „na celowniku” i określili go jako „bliskiego współpracownika Andrzeja Dudy”.

To chwytliwa, ale nieprawdziwa teza, ponieważ – jak wynika ze zweryfikowanych w kilku źródłach ustaleń tvp.info – śledczy zainteresowali się podejrzanymi przelewami na konto kancelarii Królikowskiego, zanim ktokolwiek dowiedział się o jego udziale w pracach nad reformą sądownictwa. Sam Królikowski ma natomiast mniejszy wpływ na kształt ustaw prezydenckich, niż on sam przekonuje, że ma. Prokuratura rzeczywiście bada dowody, jednak nie oznacza to, że planuje postawić Królikowskiemu zarzuty w związku z tą sprawą.

Wybrane dla Ciebie