Kandydatka PSL na senatora: Pieniądze z koperty były na kampanię wyborczą

aktualizacja: 15:18 wyślijdrukuj
fot
Małgorzata S., działaczka PSL (fot. TVP Info)

Oskarżona o przyjęcie łapówki Małgorzata S., dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kielcach, poinformowała wczoraj w sądzie, że pieniądze z otrzymanej w chwili jej zatrzymania koperty były wpłatą na jej kampanię wyborczą. Czy ewidentne złamanie przepisów „Kodeksu wyborczego” będzie podstawą do podjęcia działań przez PKW i może doprowadzić do poważnych perturbacji w Polskim Stronnictwie Ludowym? PKW przedstawi w najbliższych dniach pisemną opinię na ten temat – poinformowało Radio Kielce i pyta: czy PSL stanie w obliczu kolejnej afery wyborczej?

Jak wynika z dotychczasowych informacji, Małgorzata S., dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Kielcach, przyjęła 3,5 tys. zł od dwóch przedsiębiorców z Nowej Słupi. Zdaniem śledczych była to łapówka i dlatego działaczka PSL usłyszała zarzuty.

Sama S. twierdzi, że otrzymane w urzędzie pieniądze - które były bezpośrednim powodem zatrzymania przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego - przeznaczone były na kampanię wyborczą i były wpłatą dobrowolną. Małgorzata S. zeznała w środę, że członkowie PSL, znajomi i przyjaciele zaproponowali jej pomoc finansową, ponieważ ona sama nie posiadała wystarczających środków na prowadzenie kampanii.

– Otrzymywałam pieniądze w różnych miejscach. W domu, w zakładzie pracy, także na festynach. Były to różne kwoty od 100 złotych do 2 tysięcy. Łącznie zebrałam w ten sposób 25 tysięcy złotych – cytuje jej słowa podczas składania wyjaśnień w Sądzie Rejonowym w Kielcach Radio Kielce. Oskarżona podkreśliła, że cała suma została wpłacona w dwóch ratach na konto komitetu wyborczego PSL. Partia odcięła się od swojej kandydatki w wyborach do Senatu w 2015 r., podkreślając, że w momencie gdy postawione zostały jej zarzuty, to PSL cofnął jej rekomendację i Małgorzata S. została zawieszona w prawach członka. W rozmowie z Radiem Kielce rzecznik PSL Karol Kliś przyznał, że ta sprawa może mieć negatywny wpływ na wizerunek partii.

„Czas na program »Cela plus«”

– To, w jaki sposób dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy, kandydatka PSL-u do Senatu „wygadała” się w sądzie, pokazuje, że przyjmując de facto łapówki, działacze PSL czuli się całkowicie bezkarni. Ta afera pogrąży PSL bardziej niż Jan Bury i jego złote sztabki, bo nielegalne finansowanie kampanii dotyczy sprawozdania finansowego całej formacji, a nie jednej osoby. Zdecydowanie czas już na program „Cela plus” – mówi w rozmowie z portalem TVP.info poseł Prawa i Sprawiedliwości z Kielc Dominik Tarczyński.
Kolejne problemy PSL

To nie pierwszy raz, gdy Polskie Stronnictwo Ludowe ma problemy z rozliczeniem finansowym. Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe za 2001 i 2013 rok.

W pierwszym przypadku zakwestionowano sposób przechowywania pieniędzy (kwota 9,4 mln złotych trafiła na konto partii, a nie jej komitetu wyborczego), zaś w 2014 r. PKW stwierdziła, że członkowie PSL z powiatu sandomierskiego wpłacali w 2013 roku swoje składki na prywatne konto. Zebrali w ten sposób nielegalnie ponad 17 tys. złotych. W konsekwencji prezes PSL w tym powiecie - Stanisław Masternak - zrezygnował w styczniu 2015 roku z członkostwa w partii, po czym kilka miesięcy później ponownie został jej członkiem.

Wybrane dla Ciebie