Ukryta „pancerna pięść”, czyli prawdziwa skala manewrów Zapad-2017

aktualizacja: 14:32 wyślijdrukuj
fot
Białoruska opozycja protestuje przeciwko zbliżającym się manewrom (fot. PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH)

Oficjalnie w ćwiczeniach ma wziąć udział 12 700 żołnierzy. W rzeczywistości w Zapad-2017 może być zaangażowanych nawet dziesięć razy tyle ludzi - od żołnierzy przez pograniczników i służby specjalne po obronę cywilną. Prawdziwa skala manewrów jest dużo większa i obejmuje całą zachodnią flankę Rosji. I nie są to bynajmniej ćwiczenia defensywne (znów wersja oficjalna), a wrogiem ukrytym pod zmyślonymi nazwami jest NATO i jego rzekoma „piąta kolumna” na Białorusi.

Oficjalny scenariusz manewrów Zapad-2017 przedstawili 29 sierpnia równolegle, w Mińsku i Moskwie, wiceministrowie obrony Białorusi i Rosji.

Wejsznoria i jej protektorzy

Aktywna faza ćwiczeń ma się odbywać na dziewięciu poligonach: sześciu białoruskich i trzech rosyjskich.

Na Białorusi będą to cztery poligony ogólnowojskowe: koło Borysowa (obwód miński), w rejonie lepelskim i koło Loswido (oba w obwodzie witebskim) oraz koło Osipowicz (obwód mohylewski). Do tego dwa poligony sił powietrznych na północy obwodu brzeskiego, na poleskich bagnach: Różany i Domanowo. Wiadomo jednak, że oprócz tego jakieś działania odbędą się w jeszcze dodatkowo w dwóch lokalizacjach na terenie obwodu witebskiego: koło miejscowości Dretuń i Głębokie. Jeśli chodzi o poligony ćwiczeń Zapad-2017 na terytorium rosyjskim, to będą to: Strugi Krasnyje (obwód pskowski), Łużskij (obwód leningradzki), Prawdinskij (obwód kaliningradzki). Podobnie jak w 2013 roku tegoroczne ćwiczenia Zapad odbędą się w dwóch fazach, w niewiele ponad tydzień (14-20 września), z kulminacyjnymi ćwiczeniami na poligonach białoruskich. Scenariusz zakłada, że Białoruś przy pomocy sojuszniczej Rosji (Państwa Północne) odpiera agresję Koalicji Państw Zainteresowanych. „Próba destabilizacji sytuacji na Białorusi i wywołania konfliktu wewnątrz państwa związkowego przez siły fikcyjnych Wejsznorii, Besbarii i Lubenii” - tak tytułuje to białoruskie ministerstwo obrony.

Bezpośredni konflikt ma się toczyć z Wejsznorią, ale prawdziwym wrogiem są tu Besbaria i Lubenia, czyli substytuty krajów NATO.

Granice umownych państw nie pokrywają się z granicami prawdziwych. Jak zauważa niezależna białoruska prasa, stratedzy Zapadu dzielą Białoruś i jej sąsiadów wzdłuż linii etnicznego i religijnego podziału. Lubenia obejmuje północno-wschodni fragment Polski i południowo-zachodni Litwy, w tym korytarz suwalski. Besbaria obejmuje resztę Litwy i centralną część Łotwy. Najciekawszy jest jednak pomysł na Wejsznorię, bo sugeruje on separatyzm na Białorusi: to fikcyjne państwo zajmuje północno-zachodnie części obwodów grodzieńskiego, mińskiego i witebskiego - to te tereny Białorusi, gdzie jest najwięcej katolików.
(fot. Źr. Ministerstwo Obrony Białorusi)
Białoruski Internet zareagował na to wysypem prześmiewczych memów, map i „informacji” na temat Wejsznorii.
„Białoruś próbuje nie dopuścić do wybuchu konfliktu zbrojnego, a Rosja udziela jej pomocy politycznej, finansowej i wojskowej” – wyjaśniał podczas oficjalnej prezentacji szef sztabu generalnego białoruskich sił zbrojnych, wiceminister obrony generał Aleh Biełakonieu. Scenariusz zakłada, że wszystko zaczyna się od kryzysu wywołanego infiltracją bronionego terytorium przez terrorystów lub zagrożeniem asymetrycznym.

Na terytorium Białorusi i obwodu kaliningradzkiego przedostają się grupy ekstremistyczne w celu przeprowadzenia aktów terroru i zdestabilizowania sytuacji w Państwie Związkowym Białorusi i Rosji. – Ekstremiści ci mają wsparcie z zewnątrz, otrzymują pomoc materialną i techniczną, broń i sprzęt wojskowy zarówno z powietrza, jak i z morza – opowiadał podczas prezentacji scenariusza w Moskwie (29 sierpnia) wiceminister obrony FR Aleksiej Fomin.

Ten fikcyjny konflikt ma być podobny do tych, które wydarzyły się w ostatnim czasie na Bliskim Wschodzie i w Europie. – To kryzys i konflikt wywołane przez rosnącą aktywność nielegalnych formacji zbrojnych, międzynarodowych organizacji separatystycznych i terrorystycznych, wspieranych przez siły zewnętrzne – mówił gen. Biełakonieu.
Izolacja, neutralizacja, kontratak

W pierwszym etapie manewrów, trwającym trzy doby, zadaniem połączonego dowództwa regionalnej grupy wojsk sił zbrojnych Rosji i Białorusi jest przygotowanie sił „do zastosowania bojowego w celu izolowania rejonów działań nielegalnych formacji zbrojnych i grup dywersyjno-wywiadowczych przeciwnika”. Jednocześnie następuje „zwiększenie grupy sił powietrznych i wojsk obrony przeciwlotniczej w celu osłony ważnych obiektów państwowych i wojskowych”.

W fazie drugiej (cztery doby) sojusznicze wojska będą już realizować zadania bojowe związane z wyparciem przeciwnika. Oddziały białoruskie i rosyjskie zaatakują kilka zbrojnych grup na Białorusi i być może w obwodzie kaliningradzkim, jednak głównym, następnym krokiem, będzie szeroko zakrojona konwencjonalna operacja wojskowa przeciwko wrogiemu krajowi Wejsznorii. Połączone siły mają „stabilizować” sytuację. Jednocześnie ćwiczenia przeprowadzą jednostki spoza bezpośredniego teatru wojennego. – Na tym kierunku w Zachodnim Okręgu Wojskowym pod kierownictwem dowódców zgrupowań przeprowadzony zostanie szereg ćwiczeń taktycznych o charakterze antyterrorystycznym – mówił Fomin.

Rosyjscy i białoruscy wojskowi ćwiczyć będą m.in. przerzucanie oddziałów i zgrupowań wojsk w rejony działalności umownych formacji zbrojnych i ich izolowanie. Ćwiczyć będą również „prowadzenie operacji specjalnej w celu zlikwidowania nielegalnych ugrupowań zbrojnych”, a także „blokowanie kanałów zaopatrzenia z powietrza” tych formacji. Przećwiczone zostanie również zapewnienie siłami rosyjskiej Floty Bałtyckiej blokady rejonu, w którym prowadzona jest operacja specjalna.

Co ważne, ze scenariusza wynika działanie przeciwko bardziej zaawansowanemu technologicznie wrogowi. Przewidziane są symulacje ataków dalekiego zasięgu z użyciem sił morskich i powietrznych, które mają zmusić wroga do odwrotu i rokowań. Niewykluczone, że symulowane będzie użycie taktycznej broni atomowej. Jeszcze jedna istotna rzecz: wiceminister Fomin mówił, że w ćwiczeniach wezmą nie tylko grupy armii, ale też siły MSW, Gwardii Narodowej, FSB i Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Z jednej strony może to oznaczać jedynie ich rolę w obronie własnego terytorium, ale z drugiej, być może pojawia się tu kwestia okupacji obcego terytorium.
Armia Łukaszenki i sojusznicy

Kto weźmie udział w ćwiczeniach? Regionalna Grupa Wojsk obejmuje całe Siły Zbrojne Białorusi oraz część rosyjskich jednostek stacjonujących w Zachodnim Okręgu Wojskowym. Kto dokładnie będzie zaangażowany w manewry i o jakiej liczbie mowa – tak naprawdę nie wiadomo.

Oficjalne dane przedstawione przez Rosję i Białoruś mówią o 12 700 żołnierzy, z czego 10 200 ma ćwiczyć na terytorium Białorusi (7200 Białorusinów, 3000 Rosjan) – z 680 jednostkami sprzętu wojskowego. Oficjalnie Moskwa mówi o około 70 samolotach i śmigłowcach, 250 czołgach, 200 jednostkach artylerii wszystkich rodzajów (lufowa, rakietowa, moździerze) i 10 okrętach. Na samej Białorusi ma być wykorzystane 370 jednostek sprzętu wojskowego (w tym ok. 140 czołgów, do 150 jednostek artylerii i wyrzutni rakiet, ponad 40 samolotów i śmigłowców).

Ze strony rosyjskiej zaangażowane na pewno będą siły powietrzne i obrony przeciwlotniczej (zresztą Rosja i Białoruś mają wspólny system obrony powietrznej). Do tego specnaz, pododdziały Wojsk Powietrzno-Desantowych (przede wszystkim z 76. Dywizji Desantowo-Szturmowej z Pskowa), Flota Bałtycka i podległy jej dowództwu 11. Korpus Armijny w obwodzie kaliningradzkim, pododdziały 6. Armii z rejonu St. Petersburga oraz pododdziały 20. Gwardyjskiej Armii Ogólnowojskowej Czerwonego Sztandaru z Woroneża (przerzucona po wybuchu wojny z Ukrainą z Niżniego Nowogrodu do Woroneża, uznawana jest oficjalnie za największe zgrupowanie sił zbrojnych FR).
„Pancerna pięść” Rosji

Ale trzon rosyjskiego komponentu Regionalnej Grupy Wojsk stanowią jednostki 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej. Moskwa oficjalnie nie potwierdziła jej udziału, ale jeszcze w marcu mówił o tym minister obrony Białorusi. W ćwiczeniach mają wziąć udział co najmniej dwa bataliony 1. Armii.

1. Gwardyjska Armia Pancerna walczyła z hitlerowskimi Niemcami, potem stacjonowała w krajach Paktu Warszawskiego, została rozformowana w 1999 r. W 2015 r. została przywrócona – poprzez połączenie pododdziałów pancernych z różnych jednostek Zachodniego Okręgu Wojskowego w jedno uderzeniowe zgrupowanie czołgowe. Trzon armii stanowią dwa związki taktyczne, elitarne jednostki: 4. Kantemirowska Dywizja Pancerna Czerwonego Sztandaru im. Andropowa oraz 2. Gwardyjska Tamańska Dywizja Zmechanizowana.

Celem rosyjskiego dowództwa jest uczynienie 1. Armii „pancerną pięścią” Rosji. Biorąc pod uwagę historię, nazwę i dyslokację jej jednostek (między Moskwą a Białorusią) – wyraźnie widać, kogo potencjalnie Kreml chciałby tą „pięścią” uderzyć.
1. Armia ma pierwszeństwo w modernizacji sił zbrojnych, jako pierwsza też dostanie nowy czołg T-14 Armata. Wciąż jednak nie ma pełnych składów osobowych w jednostkach. Mimo to, wraz z nową zmotoryzowaną dywizją stacjonującą koło Smoleńska, która może współdziałać z jednostką pancerną, tworzą potężną siłę uderzeniową z około 800 czołgami, ponad 300 jednostkami artylerii oraz tuzinem wyrzutni Iskander. To więcej czołgów, niż ma łącznie NATO w krajach bałtyckich, Polsce i Niemczech.
Podana liczba razy dziesięć

Oficjalna liczba rosyjskich żołnierzy uczestniczących w ćwiczeniach na terenie Białorusi w tym roku jest niższa niż w 2009 (6 000) i 2013 roku (9 400). Lecz to tylko pozory. Tak jak w 2013 roku rzeczywista liczba uczestników manewrów okazała się wyższa kilkakrotnie od oficjalnie deklarowanej, tak i w tym roku można raczej za wiarygodne przyjąć liczby podawane przez przedstawicieli państw NATO (nawet Niemiec) i Ukrainy: co najmniej 100 000. Przy czym nie chodzi tu tylko o żołnierzy regularnej armii.

Chodzi też o cały personel wojskowy innych struktur siłowych oraz cywilny zaangażowany nie tylko w działania w dniach 14-20 września na Białorusi i w obwodzie kaliningradzkim w ramach Zapad-2017, ale też inne ćwiczenia w tym czasie odbywające się w innych rejonach Rosji. Ćwiczenia formalnie niemające nic wspólnego z Zapadem, ale w planach rosyjskiego dowództwa będące częścią tych manewrów. Nie tylko tych obecnych na Białorusi, ale też – przede wszystkim – zaangażowanych w przedsięwzięcie w innych rejonach Rosji. Nie tylko w ciągu tego jednego wrześniowego tygodnia, ale też przed i po właściwych manewrach (14-20 września). Jak zauważa w swojej analizie ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Andrzej Wilk, „liczba sił i środków zaangażowanych w rosyjskie i rosyjsko-białoruskie przedsięwzięcia szkoleniowe na zachodnim kierunku strategicznym od wiosny 2017 roku może być łącznie nawet dziesięciokrotnie większa od zaangażowanej w ćwiczenia Zapad-2017”.

Zresztą już kilka miesięcy temu minister obrony Białorusi generał Andriej Raukou sam wygadał się w tej kwestii, stwierdzając – gdy mówił o Zapadzie - że „zakres terytorialny tych ćwiczeń jest bardzo duży – od Półwyspu Kolskiego w strefie arktycznej, kończąc na Białorusi”.
ZOW na manewrach

Do tysięcy Rosjan na terenie Białorusi i Kaliningradu dodać trzeba na przykład minimum trzy dywizje Wojsk Powietrzno-Desantowych (19 000 ludzi). 11 sierpnia „Niezawisimaja Gazieta” cytowała dowódcę tej formacji generała Andrieja Sierdiukowa, który powiedział, że w Zapad-2017 zaangażowane będą trzy podległe mu dywizje. Tyle że nie na Białorusi, a w obwodzie pskowskim. Zresztą z lektury strony internetowej rosyjskiego resortu obrony wynika, że we wrześniu ćwiczyć będą jednostki w całym właściwie Zachodnim Okręgu Wojskowym (obwody kaliningradzki, leningradzki, pskowski, moskiewski, briański i woroneski). Oprócz sił ZOW w ćwiczenia będą zaangażowane także Floty Bałtycka i Północna.

Ale na tym nie koniec. Równolegle z Zapad-2017 będą odbywały się ćwiczenia obrony cywilnej testujące gotowość całego systemu państwa (elementy militarne i cywilne) do wojny totalnej. Zaangażowane zostaną grupy operacyjne innych resortów siłowych: MSW, Gwardii Narodowej, FSB. Także na tym polu od ostatnich ćwiczeń Zapad nastąpiły poważne zmiany. Szczególnie uważnie oceniana będzie dyspozycja Gwardii Narodowej, która powstała na bazie Wojsk Wewnętrznych MSW. W przeciwieństwie do nich Gwardia jest bardziej zmilitaryzowaną formacją. Podczas ćwiczeń Rosja będzie też testowała dwa systemy rezerwy: batalionów terytorialnych przeznaczonych do obrony infrastruktury cywilnej oraz dopiero tworzącej się rezerwy operacyjnej.

Licząc łącznie wojska regularne, formacje wewnętrzne i paramilitarne – na dodatek nie tylko te na bezpośrednim teatrze ćwiczeń – faktycznie liczba uczestników Zapad-2017 (w szerszym sensie: nie tylko tych na wskazanych dziewięciu poligonach Białorusi i Rosji) może przekroczyć 100 000.

Wybrane dla Ciebie