TYLKO U NAS

Jan Śpiewak: Brak zarzutów dla Prezydent Warszawy jest niezrozumiały

aktualizacja: 20:07 wyślijdrukuj
fot
(fot. arch.PAP/Jakub Kamiński)

Warszawski Sąd Apelacyjny zadecydował, że mecenas Robert N. i były urzędnik BGN Jakub R. podejrzani o korupcję i oszustwo ws. reprywatyzacji nieruchomości przy ul. Chmielnej 70 w Warszawie zostaną w areszcie co najmniej do 27 października. – Niezrozumiały jest brak zarzutów dla Hanny Gronkiewicz-Waltz i szefa BGN Marcina Bajko – mówi w rozmowie z portalem TVP.info założyciel stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa Jan Śpiewak.

O aresztowaniu całej czwórki w lutym br. decydował wrocławski sąd. Prokuratura regionalna przedstawiła Jakubowi R. dwa zarzuty związane z korupcją i oszustwem, i trzy – mec. Robertowi N., któremu zarzucono korupcję, oszustwo i podrobienie pełnomocnictwa.

Warszawski Sąd Apelacyjny, we wtorek prawomocnie oddalił zażalenie obrony całej czwórki na wcześniejszą decyzję Sądu Okręgowego o kolejnym przedłużeniu aresztu.

Prokuratura podjęła działania wobec wymienionych podejrzanych, po tym jak zawiadomienie w tej sprawie złożył warszawski radny Jan Śpiewak wraz z działaczami stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

– Niepokoi mnie opieszałość prokuratury w tej sprawie. Minęło pół roku, a nadal nie przesłuchano kluczowych świadków. Niezrozumiały jest też brak zarzutów dla Hanny Gronkiewicz-Waltz i szefa Biura Gospodarowaniai Nieruchomościami Marcina Bajko – mówi Śpiewak portalowi tvp.info.
Jakub R., człowiek Hanny Gronkiewicz-Waltz

Jakub R. był bliskim współpracownikiem prezydent warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jako urzędnik BGN podejmował decyzje reprywatyzacyjne.

– Jakub R. to facet kluczowy dla układu reprywatyzacyjnego, bo tylko on posiadał pełnomocnictwa Hanny Gronkiewicz-Waltz do wydawania decyzji reprywatyzacyjnych. To o tyle dziwne, że jego szef, Marcin Bajko takich pełnomocnictw nie posiadał, więc pytanie – skąd to zaufanie pani prezydent do Jakuba R.? – pytał po zatrzymaniu współpracownika Hanny Gronkiewicz-Waltz na łamach „Polska The Times” Jan Śpiewak. Według prokuratury, Jakub R. przyjął od Roberta N. korzyść majątkową w wysokości 2,5 mln zł w zamian za decyzje dotyczące ustanowienia prawa użytkowania wieczystego nieruchomości przy Placu Defilad 1 (ul. Chmielna 70), wartej 160 mln zł. Prokuratura Krajowa podawała, że przybrało to postać przekazania mu równowartościowego udziału w nieruchomości we wsi Kościelisko. Zdaniem prokuratury, w wyniku decyzji ws. przyznania prawa do użytkowania wieczystego działki miasto straciło ponad 60 mln zł.
Prezydent Warszawy nie czuje się winna

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie poczuwa się jednak do odpowiedzialności za skutki afery reprywatyzacyjnej, co regularnie deklaruje publicznie. Prezydent nie stawia się na kolejnych przesłuchaniach komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji.

– Hanna Gronkiewicz-Waltz nie mogła nie wiedzieć, że Jakub R. był zaangażowany w aferę reprywatyzacyjną, a nawet jeśli nie wiedziała, to nie zwalnia jej to z odpowiedzialności. W tym czasie prezydent Warszawy sprawowała bezpośredni nadzór nad BGN i z tego wynika odpowiedzialność karna – mówi w rozmowie z portalem TVP.info radny Jan Śpiewak. Jak palestra reprywatyzowała

Mecenas Robert N., oprócz zarzutu wręczenia Jakubowi R. korzyści majątkowej, usłyszał również zarzut podrobienia dokumentu. Według prokuratury, podrobionym dokumentem posłużyła się przed sądem Alina D. (także jest adwokatem). Wojciech R. i Mariusz L. usłyszeli zarzuty udziału w oszustwie na szkodę spadkobierców gen. Tadeusza Kasprzyckiego, ostatniego ministra spraw wojskowych w II RP.

Straty spadkobierców generała prokuratura szacuje na 27 mln zł. Potem zarzuty niedopełnienia obowiązków urzędniczych usłyszeli w tym śledztwie również urzędnicy stołecznego ratusza – Mariusz P. i Gertruda J.-F. oraz niezatrudniony już w ratuszu radca prawny Jerzy M. Sąd nie uwzględnił wówczas wniosków prokuratury o areszt Mariusza P. i Gertrudy J.-F.
Ujawnienie w 2016 r. szczegółów sprawy tej działki, na której można zbudować wysokościowiec, zapoczątkowało wyjaśnianie afery reprywatyzacyjnej w stolicy. Na mocy decyzji Ratusza z 2012 r. działka o wartości ok. 160 mln zł została przejęta przez osoby, które nabyły roszczenia od spadkobierców – Janusza Piecyka, mec. Grzegorza Majewskiego i siostrę mec. N., podejrzaną o składanie fałszywego oświadczenia majątkowego Marzenę K. Miasto przyznało im prawo wieczystego użytkowania działki – mimo że w latach 50. odszkodowanie dostał jej ostatni przedwojenny właściciel, obywatel Danii Jan Henryk Holger Martin.
Komisja weryfikacyjna uchyla decyzje

W końcu lipca komisja weryfikacyjna uchyliła decyzję z 2012 r. Według komisji, miasto nie mogło przekazać praw do Chmielnej 70, bo ostatni właściciel 2/3 działki, jako obywatel Danii, został spłacony przez polski rząd. Uchylając w całości decyzje miasta, komisja odmówiła przyznania praw do działki Piecykowi, Majewskiemu i Marzenie K.

Po wybuchu afery reprywatyzacyjnej zrzekli się oni praw do działki, a prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz uznała decyzję z 2012 r. za pochopną. Odpowiedzialnością obarczyła m.in. zwolnionych wtedy urzędników Biura Gospodarowaniai Nieruchomościami. Twierdziła, że ukryli przed nią pismo Ministerstwa Finansów ws. spłacenia roszczeń Duńczyka. Wkrótce komisja weryfikacyjna ma rozpoznać odwołania od lipcowej decyzji, złożone przez Piecyka, Majewskiego i Marzenę K.

Wybrane dla Ciebie