TYLKO U NAS

Nie tylko Amber Gold. Wszystkie grzechy Pawła Adamowicza

aktualizacja: 12:21 wyślijdrukuj
fot
W rankingu najbogatszych prezydentów miast Paweł Adamowicz zajął trzecie miejsce (fot. PAP/Tomasz Gzell)

W ostatnich latach było o nim głośno. Przez przyjaciół i wrogów zwany jest Budyniem, lecz ta ksywka mało przystaje do gorących konfliktów, jakie wywołuje. Z rządem spierał się już m.in. o migrantów, o dekomunizację ulic czy o kolejne obchody rocznicowe. W konflikcie jest też z wymiarem sprawiedliwości, bo nie uporał się jeszcze z zarzutami dotyczącymi oświadczeń majątkowych. Teraz prezydent Gdańska Paweł Adamowicz musi zmierzyć się z następną aferą – sprawę jego ewentualnych powiązań z Amber Gold bada sejmowa komisja śledcza.

Pierwsze poważniejsze problemy zaczęły się dla Adamowicza w 2015 r. Wtedy to poznańska prokuratura, która po zawiadomieniu CBA z 2013 r. zainteresowała się jego oświadczeniami majątkowymi z lat 2010-12, przedstawiła mu zarzuty. Chodziło o podejrzenie złożenia nieprawdziwych zeznań lub zatajenia prawdy.

– Pomyliłem się, a później powieliłem błąd w paru kolejnych oświadczeniach, pomyłka miała charakter mechaniczny i popełniłem ją całkowicie nieświadomie – powiedział wówczas prezydent Gdańska. Zapewnił, że fakt postawienia mu zarzutów nie wpłynie na jego pracę jako prezydenta, wystąpił natomiast o zawieszenie jego członkostwa w Platformie Obywatelskiej.
Paweł Adamowicz zasiada w gdańskim Ratuszu od 15 lat (fot. Shutterstock/Peter Brewer)
Braki w oświadczeniach majątkowych

Czego dotyczyła sprawa? Chodziło o to, że posiadający już pięć mieszkań i dwie działki Adamowicz kupił wraz z żoną w styczniu 2009 r. i lutym 2010 r. dwa kolejne mieszkania w Gdańsku, jednak nie umieścił ich w oświadczeniu majątkowym. Nie zgadzały się również dane dotyczące zgromadzonych oszczędności, wszystkie były zaniżone.

Sąd Rejonowy w Gdańsku umorzył sprawę. Uznał, że wina i społeczna szkodliwość zarzucanych Adamowiczowi czynów nie są znaczne oraz że nie ma podstaw do uznania, że działał on z zamiarem bezpośrednim popełnienia przestępstwa.

Sąd Okręgowy w Gdańsku przystał jednak na zażalenie prokuratury i w grudniu 2016 r. skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd niższej instancji. Proces ma ruszyć we wrześniu.
CBA w gdańskim ratuszu

Tymczasem sprawa nabrała nowego znaczenia. W sierpniu zeszłego roku do Urzędu Miejskiego w Gdańsku weszło CBA. Funkcjonariusze szukali dokumentacji dotyczącej okoliczności zmiany planu zagospodarowania przestrzennego w Gdańsku Jelitkowie. Chodziło o osiedle mieszkaniowe, na którym prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i jego rodzina mogli kupić trzy mieszkania na preferencyjnych warunkach.

Akcja CBA została zlecona przez Wydział Zamiejscowy ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Śledczy podjęli też wątek umorzenia śledztwa dotyczącego oświadczeń majątkowych prezydenta Gdańska. Obie sprawy zostały połączone w jedno postępowanie.
Spór o migrantów

Zwolennicy prezydenta sugerują, że jego problemy mogą mieć związek z jego poglądami politycznymi. Wybrany z poparciem Platformy Obywatelskiej Paweł Adamowicz znany jest jako zagorzały przeciwnik PiS i często kontestuje decyzje obecnej władzy.

Konflikt dotyczy m.in. uchodźców. W lutym tego roku Paweł Adamowicz ogłosił plan pomocy Syryjczykom. – Gdańsk i Sopot chcą zorganizować czasowy pobyt w Polsce dzieciom z Syrii, które wymagają rehabilitacji, leczenia – powiedział. Ocenił, że każde duże polskie miasto mogłoby przyjąć do siebie „10, 20 czy nawet więcej dzieci”.

W czerwcu sprawa migrantów powróciła. Prezydent Gdańska postanowił skorzystać z unijnego programu „Relaunching Europe Bottom-Up”, w myśl którego to samorządy mają decydować o relokacji uchodźców. W ten sposób mógłby ominąć stanowisko rządu, które jest jednoznaczne: pomagać, ale na miejscu, w Syrii.

– Jeżeli prezydent podejmie decyzje o sprowadzeniu imigrantów wbrew decyzji rządu, to złamie prawo – skomentował te plany minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.
W lipcu prezydent Gdańska wspierał protesty przeciwko ustawie o Sądzie Najwyższym.

Gorące rocznice

O Adamowiczu zrobiło się też głośno przy okazji obchodów 37. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. Prezydent wydał zgodę KOD-owi na organizację uroczystości pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców, czyli w miejscu, gdzie co roku świętuje „Solidarność”. Sprowokował tym liczne protesty i głosy oburzenia. Ostatecznie decyzję prezydenta uchylił wojewoda pomorski.



Kolejny głośny spór dotyczył obchodów 78. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte. 1 września Paweł Adamowicz opublikował na swoim Twitterze film z komentarzem: „przedstawiciele MON blokują fizycznie harcerza, który miał przeczytać Apel Pamięci”. Sprawa była szeroko komentowana, a resortowi obrony zarzucano działanie przeciwko harcerzom.



W odpowiedzi MON informował, że uroczystości przebiegły zgodnie z ceremoniałem wojskowym. – Zgodnie z nim apel odczytuje żołnierz – wyjaśniła rzeczniczka MON; tak też odbywało się to w poprzednich latach. Jak ustalił portal tvp.info, to władze miasta postanowiły, że w tym roku zrobi to harcerz.
„Nie” dla dekomunizacji ulic

Kolejna afera wybuchła, gdy 31 sierpnia Paweł Adamowicz poinformował, że nie zamierza podejmować działań ws. dekomunizacji nazw sześciu gdańskich ulic. W myśl tzw. ustawy dekomunizacyjnej samorządy miały czas na dokonanie zmian do 2 września. – Ja mam bardzo krytyczne zdanie na temat tej ustawy, wydaje mi się, że ona łamie zasadę niezależności samorządu terytorialnego – mówił Adamowicz.

W rozmowie z dziennikarzami prezydent Gdańska tłumaczył, że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy samorząd przeprowadził konsultacje z mieszkańcami ulic, „których patronowie budzą u niektórych kontrowersje”. – Zdecydowana większość mieszkańców nie chce zmiany – podkreślił.
Przed komisją ds. Amber Gold

Teraz prezydent Gdańska musi się jednak skoncentrować na własnych sprawach – we wtorek stanął przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Komisję interesują jego związki z twórcą i szefem spółki, Marcinem P.

Podczas czerwcowego przesłuchania przed komisją Marcin P. był pytany m.in.o kontakty z pomorskimi politykami. – Politycy sami szukali ze mną kontaktu, ja raczej próbowałem się zawsze od polityków odcinać – mówił wówczas Marcin P. Dopytywany o personalia, odparł: „na pewno prezydent miasta Gdańska, przez port lotniczy w Gdańsku”.

Marcin P. mówił też, że wśród osób, które lokowały pieniądze w Amber Gold, znajdowały się nazwiska ok. 30 polityków. – W chwili obecnej nie jestem w stanie (powiedzieć) (...) na pewno było nazwisko Adamowicz – powiedział. Teraz komisja chce zbadać te kwestie.
Trzeci na liście najbogatszych prezydentów

Jest więc co wyjaśniać i o co się martwić, jednak problemy z pewnością nie trafiły na biedną osobę. W aktualnym rankingu najbogatszych prezydentów miast, opracowanym w czerwcu przez Polską Agencję Prasową na podstawie oświadczeń majątkowych samorządowców, Paweł Adamowicz zajął trzecie miejsce.

W tym roku zadeklarował, że ma dwa mieszkania warte w sumie milion złotych. Chętnie nabywa akcje spółek handlowych. Łącznie zainwestował w nie ponad półtora miliona. Ma też trzy kredyty. Łącznie do spłaty pozostało mu ok. 280 tys. franków, czyli ponad milion złotych.

Wybrane dla Ciebie