Kazachowie nie ogórki. Kadra Nawałki musi uważać

We wrześniu ubiegłego roku Polacy cudem zremisowali z Kazachami (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

Poniedziałkowy mecz z Kazachstanem może wydawać się spacerkiem dla piłkarzy reprezentacji Polski. Małą przeszkodą w walce o awans do przyszłorocznych mistrzostw świata w Rosji. Wcale jednak tak być nie musi. Kazachowie przestają być chłopcami do bicia, co udowodniła FK Astana pokonując Legię w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.

Kazachstan to ogromny kraj, jest niemal dziewięć razy większy od Polski, choć liczba ludności jest o ponad połowę mniejsza. Ma jednak ogromne zasoby naturalne – nie jest przesadą stwierdzenie, że jest tam cała tablica Mendelejewa – występuje tam około 100 ze 110 podstawowych pierwiastków. Kraj ma najbogatsze na świecie złoża uranu.

Bogactwa naturalne są, do tego dochodzi silna władza centralna. Ta pod każdą szerokością geograficzną wie, że nie ma lepszego sposobu na poprawę wizerunku i promocję kraju niż poprzez sport, na który należy łożyć środki, a tych Kazachom nie brakuje. Taki też kierunek wyznaczył kilka lat temu prezydent Nursułtan Nazarbajew. Jedną z takich wizytówek ma być właśnie piłka nożna.

Trzy gole Ebiego

W pamięci polskich kibiców nadal najbardziej pamiętnym epizodem w rywalizacji polsko-kazachskiej są mecze sprzed niemal 10 lat w eliminacjach do mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii. Szczególnie jeden – rozegrany 13 października 2007 roku.

Po wymęczonym 1:0 i golu Ebiego Smolarka w Ałmatach, rewanż odbył się na starym stadionie Legii w Warszawie. W nim Kazachowie jako pierwsi zdobyli bramkę, ale potem nastąpił pamiętny cud. Najpierw w drugiej połowie zgasło światło, a potem Smolarek wbił trzy gole, co przybliżyło Biało-Czerwonych do awansu do turnieju finałowego.

Cud gospodarczy z kultem jednostki. Kazachstan odległy i bliski [REPORTAŻ]

Powierzchnia osiem razy większa od Polski, a liczba ludności o ponad połowę mniejsza. Kazachstan to jeden z najciekawszych krajów nie tylko pod...

zobacz więcej

Biało-Czerwoni byli wówczas na fali wznoszącej, budowała się mocna drużyna, Kazachowie zaś nadal wówczas dreptali w miejscu. To była mniej więcej ta sama drużyna, która cztery lata wcześniej, w pierwszym oficjalnym meczu z Polską przegrała w Poznaniu 0:3 po bramkach Artura Wichniarka, Tomasza Dawidowskiego i Jacka Krzynówka.

Squadra materasso

Obecnie reprezentacja Kazachstanu, choć na razie nie ma szans, żeby się przebić w eliminacjach do wielkich turniejów w starciach z silniejszymi drużynami, jest rywalem niewygodnym. To już nie jest – jak to mówią Włosi – squadra materasso, co udowodniła w ubiegłorocznym meczu z Polską, w którym ekipie Adama Nawałki cudem udało się uratować remis golami Bartosza Kapustki i Roberta Lewandowskiego w ostatnich minutach.

– Wrześniowy rewanż na Stadionie Narodowym będzie jeszcze trudniejszy. Nasza reprezentacja będzie chciała się pokazać. To są wojownicy. Sportem narodowym w Kazachstanie jest boks, każdy go uprawia, także mój syn. Piłkarze wyjdą na boisko zmobilizowani niczym pięściarze na ring – zapowiedział w rozmowie z portalem tvp.info Margułan Baimukhan, ambasador Republiki Kazachstanu w Polsce.

Od kilku lat Kazachstan zdecydowanie stawia na piłkę nożną w wydaniu klubowym, do której płyną ogromne pieniądze. Efekt jest taki, że w sezonie 2015/16 zespół FK Astana, niedawny rywal Legii, zdołał awansować do Ligi Mistrzów, gdy my nadal liczyliśmy czas od ostatnich występów polskiej drużyny w elicie, sprzed niemal dwóch dekad.
Kolarski zespół Astana należy do najsilniejszych w zawodowym peletonie (fot. Wiki/Matthias Zepper)
.

Od Warszawy po Astanę. Jak polscy piłkarze zaczynali eliminacje mundialu?

Już po raz 18. reprezentacja Polski rozpocznie walkę w eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata. Do tej pory tylko siedem razy biało-czerwonym...

zobacz więcej

Dobra seria

W eliminacjach FK Astana pokonała kolejno NK Maribor, HJK Helsinki i APOEL Nikozja. Droga nie była szczególnie trudna, ale w podobnych warunkach nasze drużyny nie raz się potykały. W fazie grupowej Kazachowie, wprawdzie zajęli ostatnie miejsce, ale nie przegrali żadnego meczu u siebie, choć rywalizowali z późniejszym finalistą Atletico Madryt, Benficą Lizbona i Galatasaray Stambuł.

W ubiegłym sezonie FK Astana zagrała w fazie grupowej Ligi Europy, choć znów zajęła czwarte miejsce. Znamiennym jest fakt, że to klub nowy. Powstał ledwie w 2009 roku, co wiąże się bezpośrednio odgórnym przykazem, żeby na nowiutkim 30-tysięczniku Astana Arena był sport przez duże „S” oraz uruchomieniem strumienia pieniędzy.

Wiadomo było, że w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów FK Astana nie będzie łatwym rywalem. Mistrzowie Polski o tym zapomnieli, patrzyli na statystyki z przeszłości, albo zwyczajnie zlekceważyli przeciwników. Efekt był taki, że w pierwszym meczu w Astanie Legia przegrała 1:3.

W rewanżu przy Łazienkowskiej Legia wygrała skromnie 1:0 i o ponownym występie w Lidze Mistrzów mogła zapomnieć. Ciężko było to nazwać kompromitacją, bo choć rywalizowała z zespołem, który u kibiców może wzbudzać uśmiech politowania to jednak jest to porządna, mądrze budowana drużyna, w którą inwestuje się poważne pieniądze. FK Astana nie przeszła kolejnej rundy, ale udowodniła, że w kolejnych latach może ponownie dobić do elity.

Dwie twarze Polaków. Tylko remis z Kazachstanem

Reprezentacja Polski zremisowała w Astanie 2:2 (2:0) z Kazachstanem w pierwszym meczu eliminacji mistrzostw świata 2018. Do przerwy piłkarze Adama...

zobacz więcej

Kolarska elita

Jest za to dyscyplina w sporcie profesjonalnym, w której Kazachstan należy do ścisłej światowej czołówki. To kolarstwo, w którego zawodowym peletonie od dziesięciu lat bryluje ekipa Astana. Jej zawodnicy wygrywali wszystkie najważniejsze wyścigi – Tour de France, Vuelta a España oraz Giro d'Italia.

Sukcesy Astanie przez lata zapewniał przede wszystkim Hiszpan Alberto Contador, oczywiście był zamieszany w doping, jak niemal cała czołówka, ale wszystkich zwycięstw mu nie odebrano. Nie ma co zresztą do tego wracać. Faktem jest, że Kazachstan wyłożył gigantyczne pieniądze na funkcjonowanie drużyny, pieniądze o jakich inne federacje mogą pomarzyć.

Za pieniędzmi szły także sukcesy zawodników. Do ścisłej światowej czołówki należeli choćby Aleksandr Winokurow, Andriej Kaszeczkin, Maksim Iglinski. Astana nadal należy do czołówki, choć oczywiście obecnie nie może się równać z będącym poza zasięgiem konkurencji Team Sky.

W zakończonej niedawno Wielkiej Pętli pokazała się z bardzo dobrej strony. Fabio Aru wygrał piąty etap i przez moment był jedynym niebrytyjskim liderem klasyfikacji generalnej. Ostatecznie ukończył wyścig na piątym miejscu.

Piłkarze FK Astana wyeliminowali Legię w kwalifikacjach LM (fot. arch.PAP/Bartłomiej Zborowski)

Morderstwa, gwałty, narkotyki. Mroczna strona sportu

Miał być tytuł mistrza świata i chwała, może być 40 lat więzienia. Na niecały miesiąc przed walką życia gruziński pięściarz Avtandil Khurtsidze...

zobacz więcej

Nowy Szlak Jedwabny

Kazachstan to jedno z najważniejszych państw w Azji, leżący na szlaku forsowanego przez Chiny Nowego Szlaku Jedwabnego. Już teraz PKB na osobę jest tam wyższe niż w Polsce, a kraj stoi u progu jeszcze szybszego rozwoju, co z pewnością będzie też oznaczało większe środki łożone na sport.

Kraj ma ogromne ambicje, czego dowodem jest także zorganizowana w rozmachem wystawa światowa EXPO w Astanie. Po części dzięki Polsce EXPO miało również wymiar sportowy. W dniach 12-13 sierpnia odbyły się tam Dni Polskiego Sportu, podczas których przeprowadzono między innymi wspólny wyścig kolarski i turniej piłkarski. Oczywiście były to zawody towarzyskie. W poniedziałek na Stadionie Narodowym nie będzie mowy o uprzejmości.

Polska powalczy o komplet punktów, które mogą przesądzić o awansie do mistrzostw świata. Kazachowie powalczą o sprawienie niespodzianki i urwanie Robertowi Lewandowskiemu i spółce puntów. Zapewne za kilka lat korzystne wyniki w meczach Kazachów z silnymi drużynami nie będą już rozpatrywane w kategoriach niespodzianki.

źródło:
Zobacz więcej