Z Orbisem tylko do demoludów

Jeden z filarów prl-owskiej turystyki - Orbis oferował wycieczki do Bułgarii, Rumunii i na Węgry. – Od 15 tysięcy kwatera prywatna w Bułgarii, bez przelotu i przejazdu do 63 tysięcy luksusowy hotel w Bułgarii i przelot samolotem – wyjaśniał Antoni Krzątała, dyrektor Orbisu w Warszawie. Kraje za żelazną kurtyną były poza zasięgiem. No chyba, że dla przedstawicieli władzy.